Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z pełnego ziarna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z pełnego ziarna. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 maja 2016

Zdrowe Muffinki z ksiązki White Plate na wiosenny piknik w parku/ Healthy muffins from "White Plate" book for a spring-picnic in the park

Dobra ksiażka kucharska to prawdziwy skarb. W każdej chwili, gdy potrzebujesz szybko przepisu na coś co chcesz ugotować lub upiec, mozesz do niej w ciemno zajrzeć. Właśnie taką książkę znalazlam.

Kupiłam "White Plate. Słodkie" Elizy Mórawskiej, ponieważ zawsze lubiłam blog/ stronę internetową autorki. Wypróbowanie jej przepisów to była prawdziwa przyjemność.

Na pierwszy ogień poszła Polska Szarlotka, która ukradła kilka serc w pracy mojego męża. Musiałam na szybko, w ostatniej chwili upiec coś na "wkupne" w jego nowym miejscu pracy.
Później wypróbowałam bezą, która uświetniła urodziny mojego ukochanego i szybko zorientowałam się, że wszystkie przepisy są wspaniałe.

Któregoś słonecznego dnia urządziłyśmy sobie z koleżankami z Graz mały piknik w parku. Słonko nas rozpieszczało swoimi ciepłymi promykami, więc starałam sie korzystać z takiej przyjemnosci tak dużo jak się da. Większosć czasu spędzaliśmy z moim maluchem na zewnątrz, w parku, na placu zabaw, nad rzeką, obojętnie gdzie, byleby na słonku. Piotruś już kocha wszystkie huśtawki, zjeżdżalnie, piaskownice z piaskiem i kamykami (które pasją pożera... na szczęście nie połyka...). Jak każdy maluch, szuka skarbów w trawie, w krzakach i w każdej dziurze. Nie należę do mam sterylnych i nadopiekuńczych, wiec pozwalam mu poznawać świat tak jak mu to odpowiada, obserwując jedynie by nie zrobił sobie krzywdy.

Na piknik zabrałam cały koszyk pełen dobroci dla każdego z nas: kocyk, butelka z lemoniadą z pomarańczy i mięty, przekąski dla maluchów i zdrowe smakołyki dla mam.

Uwielbiam piec babeczki i mufinki, bo ich pieczenie jest ekspresowe i banalnie proste. Zazwyczaj, po prostu improwizuję i łączę przeróżne składniki, jakie akurat mam pod ręką, bazując na podstawowym przepisie na babeczki. Ale tym razem chciałam by były idealne, więc zajrzałam do książki kucharskiej. Oczywiście, książka White Plate" i tym razem mnie nie zawiodła. Babeczki miały idealną fakturę, były lekko puszyste ale i treściwe, o pięknym kolorze i wspaniałym smaku. Tak, były na prawdę pyszne, a do tego zdrowe :) Przysmak idealny.

Żeby babeczki mogły zjeść też maluchy, cukier w przepisie zastąpiłam syropem daktylowym z bardzo pozytywnym efektem smakowym.

Już nei mogę się doczekać kiedy wyprobuje kolejne przepisy z "White Plate. słodkie"...


......................................................................................................................................

A good cooking book is like a treasure. You can use it each time you need a fast tip how to cook or bake something you wish to do. I found one.

I bought "White Plate. Słodkie" by Eliza Mórawska cause I loved the authors blog/website from a very long time. Trying out those resipes was a real pleasure.
At first I used the recipe for Polish "Szarlotka" (apple pie), which stold some hearts of my husbands coworkers. Next was meringue for my husbands birthday and soon I realise that they are all amazingly good.

One  sunny day me and my new friends from Graz had a small picnic in a park. The weather was spoiling us with very a nice temperature and big amount of sun so I was trying to enjoy it as much as I could. Me and my baby boy spend lots of time outside in the park or in the playground.
My kid loves already all kinds of swings, slides and off course sand and rocks (also as a snack)
He is also a small explorer looking for some treasures in the grass or between bushes.

For the picnic, I went to the park equiped with a picnic planket and a bascket fool of goods for us all. A bottle of simple mint and orange lemonade, some small snacks for babies, and healthy treats for mummies. :)

I love baking muffins and cupcakes. They are so easy and fast to make. Usually, I just improvise and combine all the ingredients more or less, depending on what I have in my fridge and drawers.
This day I had very little time and my muffins had to be perfect so I used the recipe from the book. There was no disapointment when I took them out of my oven. perfect sructure, great taste, nice colour.... yes they were deliscious AND healthy. :)

I used much less sugar then originally in the recipe, so even kids could enjoy some of that treat.
I can't wait to test the rest of cakes and cookies from "White Plate. słodkie" (sweet)





Muffinki jak batoniki

ok. 10-12 sztuk

ciasto:
150 g mąki pszennej (ja użyłam pełnoziarnistą)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli
2 jajka
120 g cukru (dałam kilka łyżek syropu daktylowego)
1/2 opakowania cukru waniliowego (pominęłam)
1 łyżeczka cynamonu
1 małe jabłko obrane i starte na tarce
120 g startej marchwi
80 ml oleju słonecznikowego
50 g dowolnych orzechów
50 g rodzynek
30 g wiórków kokosowych (zastąpiłam mąką migdałową)

kruszonka*:
30 g masła
40 g mąki
10 g cukru
20 g płatków owsianych błyskawicznych
10 g pestek słonecznika
10 g sezamu
1 łyżka miodu
1 łyżeczka wody
1 łyżeczka oleju słonecznikowego

Wykonanie kruszonki:  Wsypać wszystkie składniki do miseczki. Mieszać łyżką, aż porobią się grudki. Odstawić.

*bardziej tradycyjna kruszonka pełnoziarnista z otrębami owsianymi tez świetnie pasuje

Ciasto:
W jednej misce połączyć sypkie składniki: mąkę, proszek do pieczenia, sól i cynamon. W drugiej misce ubić jajka z cukrem(syropem), ubijając powoli dodać olej a na końcu połączyć z jabłkiem i marchewką. Ja orzechy i rodzynki wrzuciłam najpierw do sypkich składników żeby trochę się obtoczyły w mące. Na końcu łączymy wszystkie składniki muffinek, tylko chwilkę, by się połączyły. Ja uznałam że masa jest trochę za gęsta, więc rozrzedziłam ją kilkoma łyżkami soku jabłkowego.

Ciasto wlać do formy na muffiny. Autorka poleca by wysmarować je masłem lub olejem, a ja po prostu używam papilotek papierowych lub silikonowych. Na wierzch każdego muffina wsypać kruszonkę. W muffinkach przeznaczonych dla maluchów kruszonkę pominęłam.
Wstawić muffiny do nagrzanego do 170 stC piekarnika i piec 25 minut. Stopień upieczenia sprawdzić patyczkiem- gdy będzie suchy, muffinki są gotowe.

Po wyjęciu  piekarnika ostudzić na kratce. Podobno najlepiej smakują następnego dnia (nie zdążyłam spróbować;) )

Muffins like muesli bars with a crumlbe topping

Muffins:
150 g of flour (I used wholegrain flour)
1 tsp baking powder
pinch of salt
2 eggs
120 g  sugar ( I used 3 Tbsp of date syrup)
1 Tbsp vanilla sugar
1 tsp cinnamon
1 little apple (peeled and grated)
120 g carrot (peeled and grated)
80 ml sunflower oil (or any other cooking vegetable oil)
50 g nuts (any kind you like)
50 g rasins
30 g coconut shreds ( I used almond flour)

Crumble topping:
30 g butter
40 g flour (preferably whole grain)
10 g subar (non refined)
20 g oat bran
10g sunflower seeds
10 g sesam seeds
1 Tbsp honey ( I skipped that)
1 tsp water
1 tsp vegetable oil

For the crumble topping:

Combine all the dry ingredient  and rub in the butter until clumpy with your fingertips. Set aside.

For the muffin mix:

Heat oven to 170C
Sift the flour combided with baking powder, cinnamon and salt. Beat eggs with sugar (syrup) and vanilla sugar, add oil and in the end also apple and carrot,  beat until just combined  Combine with nutts and coconut and finally throw the flour mixture in. Mix gently, and not too long, until just smooth.

In my opinion the batter was a little bit to thick, so I added couple tablespoons of apple juice.

Line muffin tray with paper muffin cases. You will probably have 10 to 12 muffins. Fill muffin cases two-thirds full and put some crumble on top of each one. I skipped crumble topping in few muffins meant for kids. 
Bake for 20-25 mins, until  skewer inserted in the middle comes out clean.
Transfer the muffins to a wire rack to cool completely.
They are best served the next day. (We never had opportinity to check that :) )


niedziela, 15 września 2013

Tarta gryczana z dynią i chilli. Hit na pożegnanie lata.

Sobota- Le Targ na Wilanowie a niedziela Targ Śniadaniowy w Sadku Natolińskim na Ursynowie.

Tam spędziłam dwa ostatnie dni. Upiekłam kilkanaście tart wegetariańskich, dwie z dodatkiem ryby, wegańskie i 3 bezglutenowe.

Największą popularnością w ten weekend cieszyła się tarta dyniowa na gryczanym spodzie doprawiona papryczką chilli. Teraz sezon na dynię właśnie się zaczyna, więc najwyższa pora się za nią zabrać i upichcić coś pysznego.

Jako spód do tarty możemy użyć zwykłego wytrawnego ciasta kruchego, lub odmiany pełnoziarnistej na przykład według TEGO przepisu. Ja postanowiłam przygotować tartę bezglutenową, więc na warsztat wzięłam mąkę gryczaną. Wyszło fajnie :)



Tarta dyniowa na bezglutenowym gryczanym cieście

na ciasto:
200 g mąki gryczanej
50 g mąki ziemniaczanej
120 g masła
3 lyżki zmielonego siemienia lnianego
szczypt soli
50-70 ml wody
ew. olej do wyrabiania ciasta

farsz:
2 szklanki gładkiego przecieru z dyni
50 g twarogu
80 ml maślanki lub kefiru
1 jajko
1/3 łyżeczki gałki muszkatołowej
1 łyżka sosu sojowego
1/2 łyżeczki pieprzu
1 średnia cebula
1/2 papryczki chilli
plastry chilli i listki szałwii do dekoracji


Na ciasto na początek siekamy suche składniki z masłem, aż powstanie kruszonka. Powoli dodajemy wodę by zlepić ciasto. Z płynami nie wolno przesadzić, bo masa zacznie się kleić. Szybko zagniecione ciasto odkładamy na 15 minut do zamrażalnika.
Ciasto wyjmujemy i próbujemy rozwałkować na stolnicy posypanej mąką ziemniaczaną. Jeśli bardzo się kruszy możemy wyrobić je jeszcze przez chwilę, dodając odrobinę oleju aż złapie elastyczność.

Gdy przygotowujemy ciasto bezglutenowe mamy spore szanse ze będzie się kruszyć, wiec by ułatwić sobie pracę, wykładamy formę do tarty papierem i dopiero na niego przekładamy rozwałkowane ciasto z ok 3 cm brzegami.
Rozgrzewamy piekarnik do 190 st C. Ciasto które już mamy w foremce przykrywamy papierem również od góry i obciążamy je fasolkami (kulkami ceramicznymi, suchym makaronem) i podpiekamy 15 minut. Po tym czasie usuwamy papier z obciążeniem i dopiekamy kolejne 5 minut.

W tym czasie robimy nadzienie. Cebulkę i chilli (z pestkami lub bez- ja robię bez) drobno siekamy i podsmażamy na łyżce oleju. Dodajemy do musu z dyni razem z twarogiem i maślanką po czym doprawiamy przyprawami i sosem sojowym do smaku.
Żółtko jajka wbijamy do farszu a z białka ubijamy pianę, którą ostatecznie delikatnie mieszany z farszem.

Farsz wykładamy na podpieczony spód , dekorujemy listami świeżej szałwii i plasterkami chilli. Wstawiamy do piekarnika na kolejne 20 minut.

Po wyjęciu najlepiej tartę wystudzić i podawać podgrzaną ponownie, ale niecierpliwi mogą się częstować od razu.

Smacznego!

piątek, 13 września 2013

Piekę, uczę się, szukam swojego miejsca...



Ciężko wrócić do pisania po tak długiej nieobecności.

Całe wakacje obfitowały w wiele wydarzeń kulinarnych, zawodowych i osobistych.





Szukam swojego miejsca w Warszawie. Porzuciłam mieszkanie w Czechach z moim NARZECZONYM :) na rzecz poszukiwania zajęcia dla siebie, rozwijania swoich pasji, doskonalenia umiejętności, samodoskonalenia siebie. Niestety opłacam to straszliwą tęsknotą, która objawia się w różnych porach dnia i nocy... momentami robię się strasznie sentymentalna, wzruszają mnie zwykłe rzeczy itp. itd... ciężko jest być ze sobą na odległość...


Od dłuższego czasu staram się wystawiać moje wytrawne i słodkie wypieki w formie tart na LeTargu i w innych miejscach. Cieszy mnie fakt że smakują one moim klientom i sprzedają się całkiem dobrze. Są gorsze i lepsze dni, ale od czegoś trzeba zacząć.
LeTarg w Wilanowie ma świetną miejscówkę, odwiedzają nas nie tylko wspaniali producenci ale i mieszkańcy, przyjezdni i celebryci. Jeśli chodzi o wystawców to niezmiennie zachwycam się stoiskiem serowarskim, wędlinami Wasąg, chlebami, niezwykłym wyborem oliwek, dżemów, oliwami, wspaniałą kawą w Nomada Cafe, warzywami, owocami, ziołami, lodami i innymi smakołykami.
przynajmniej połowę mojego utargu wydaję na samo jedzenie na LeTargu. Ale przynajmniej wiem co kupuję, moge porozmawiać ze sprzedawcami, mogę popróbować co kupuję i wiem, ze są to rzeczy przygotowane bez chemii, tradycyjnie i z pasją. Od LeTargu można się uzależnić :)

Wakacje spędziłam w kilku miejscach. Warszawa- Kraków-Poznań-Czechy-Słowenia- Włochy, ale o tym innym razem :)



A na koniec, to jeszcze odwiedziliśmy Wenecję. Miasto do którego pojechałam dokładnie 5 lat temu na wielkanocną wycieczkę. Poznałam wtedy najukochańszą osobę w moim życiu... mojego Damiana... A w tym roku przy okazji wyjazdu do graniczącej z Włochami Słowenii, po przejechaniu 200 km autostradą, niemałych problemów ze znalezieniem parkingu, sprintem między tłumem turystów, po dotarciu do Gran Canale i wkroczeniu na most Rialto... oficjalnie przyjęłam śliczny złoty pierścionek z diamentem i stałam się narzeczoną pana Damiana :D A w związku z tym rozpiera mnie radość ogromna :)



Wracając do warszawskich LeTargów, to od zeszłego tygodni, pojawia się również w SOHO. W ostatnia sobotę odbywał się atm piknik Male Men i fajny Targ Designerski z ciuchami , biżuterią i wyposażeniem wnętrz. Mam nadzieję, że LaTarg  fajnie przyjmie się w tym miejscu i będzie ściągał dużą ilość klientów.

A już w piątek zabieram się za pichcenie. Mam zamiar przygotować ok 13-15 tart w większości wytrawnych. Gorąco zapraszam na LeTarg do Wilanowa. Nie może Was tam zabraknąć w sobotę między 9 o 15.

Przybywajcie!

Zapraszam!

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Co na zdrowy obiad? Prosta wegańska tarta warzywna na pełnoziarnistym sezamowym spodzie.



Często szukamy pomysłu na lekki i nieskomplikowany obiad. Co raz częściej słyszę, że ludzie jedzą bardzo mało owoców i warzyw. Ja praktycznie nie wyobrażam sobie dnia bez owocu ani obiadu bez porcji warzyw. Nawet gdy jem na mieście wybieram z karty dania z jak największą ilością zieleniny, szczególnie w formie sałatek, surówek ale i tart. Razem z moim ukochanym uwielbiamy tarty wszelkiego rodzaju. Jego ukochane to te na cieście francuskim, ale wiem jak bardzo jest ono kaloryczne, więc staram się go ograniczać.

Ostatnio szukałam inspiracji dotyczącej tart wegańskich- bez masła, mleka czy serów. Wyczytałam w kilku miejscach, że mogę swobodnie przygotować spód do tarty z urzyciem oliwy z oliwek. Bardzo mnie to ucieszyło, bo bardzo lubię jej smak w wypiekach. Znacie Tortas de aceite? Ja je uwielbiam, a przygotowuje się je własnie z oliwą.

Nadzienie do w naszej kuchni przeważnie czysta improwizacja. Zawsze kombinuję z tego co akurat mam w lodówce i spiżarni. Tym razem użyłam zabłąkaną na końcu zamrażalnika mrożonkę warzywną. Z racji, że w Czechach nie mam dostępu do mojego targu, muszę korzystać z tego co mam... cóż. Nie zmienia to faktu, że można oczywiście w tarcie wykorzystać warzywka na przykład z młodej włoszczyzny, która już się pojawia, cukinie, szpinak itp itd.

Moja propozycja, to tarta na pełnoziarnistym spodzi z dodatkiem prażonego sezamy i płatków owsianych. Nadały one ciastu świetny, lekkko orzechowy posmak. Sos podobny jest do beszamelu, jednak przygotowany bez masła i mąki pszennej, a jedynie na mleku sojowym z mąką kukurydzianą.

Warto eksperymentować w kuchni, bo można odkryć nowe połączenia, nowe smaki pełne zdrowia i witamin a bez zbędnego zwierzęcego tłuszczu.

A na koniec jeszcze jedno zdanie i link muzyczny. Niedawno światło dzienne ujrzała nowa płyta Jamiego Cullum, który nie dość, że jest utalentowanym, kreatywnym muzykiem jazzowym, wydającym wspaniałe płyty, prowadzącym swój wlasny program w BBC Radio, to prywatnie jest mężem Sophie Dahl. A ją chyba wszystkie kulinarne blogerki znają :)

Oto jego najnowyszy singiel. Enjoy...






 Wegańska tarta warzywna na pełnoziarnistym sezamowym spodzie. 
(21 cm)

Składniki
1 szklanka mąki pełnoziarnistej
1/2 szklanki platków owsianych
3 lyżki sezamu
1/3 szklanki oliwy z oliwek
1/2 szklanki wody
1/2 łyżeczki soli


350 g mieszanych warzyw- marchew, pietruszka, fasolka, por itp.
(ja tym razem użyłam gotowej mieszanki mrożonej)
1 cebula dymka
1 łyżka przyprawy 5 smaków

1 pełna szklanka mleka roślinnego (sojowego/ryżowego)
2 płaskie łyżki mąki kukurydzianej
szczypta gałki muszkatołowej i soli

Płatki owsiane i sezam prażymy na suchej patelni przez kilka minut, nastpęnie mielimy w młynku do kawy lub rozdrabniamy w malakserze. Do mieszanki dodajemy sól, mąkę oraz oliwę z wodą. Zagniatamy gładkie ciasto, w razie potrzeby dodając odrobinę wody lub mąki. Na stolnicy posypanej mąkę rozwałkowujemy ciasto na ksztalt formy do tarty, ale o obwodzie większym przynajmniej o 4 cm. Ciasto bardzo delikatnie przenosimy do formy i lekko dociskamy w rogach. Gotową formę wstawiamy do lodówki.

Warzywa jeśli są mrożone, wystarczy wrzucić na patelnię z kilkoma łyżkami oliwy. Jeśli używamy świeżych warzyw należy je obrać i pokroić na średniej wielkości kostkę lub w talarki, według uznania.
Cebulę dymkę kroimy dowolnie na mniejsze kawałki. Wszystkie warzywa najlepiej ugotować na parze lub udusić na patelni z niewielką ilością wody na półtwardo. Do ugotowanych warzyw dodajemy dymkę i przyprawę 5 smaków.

W rondelku zagotowujemy 200 ml mleka roślinnego. W pozostałych 50 ml rozprowadzamy mąkę kukurydzianą. Do gorącego mleka dodajemy rozmieszaną mąkę zmlekiem i zagotowujemy aż powstanie lekko gęsty sos. Doprawiamy solą i gałką muszkatołową.

Piekarnik rozgrzewamy do 180 st. C
Na ciasto wylewamy 3 łyzki sosu, na nim ukladamy warzywa, lekko docisając, by stworzyć w miarę równą powierzchnię. Całość zalewamy resztą sosu z mleka roślinnego i wstawiamy do piekarnika. Pieczemy ok 30 minut aż góra się ladnie zetnie i lekko zarómieni.

Po wyjęciu z piekarnika zostawiamy na 5 minut by tarta trochę przestygła. Podajemy z sałatą z lekkim dresingiem..

Smacznego!

poniedziałek, 25 marca 2013

Mazurek owsiany z suszonymi owocami. Odchudzamy Wielkanoc.



Święta to czas kiedy jemy dużo, czasem o wiele za dużo...

Dużo wtedy ciast ze zwykłej pszennej mąki, a więc mało dobrego błonnika, który nam pomaga w trawieniu.

Ja najbliższe święta Wielkiej Nocy planuję w wersji wegetariańskiej i możliwie odchudzonej.
Nie mamy jeszcze szans na nowalijki, bo pogoda za oknem jest iście Wigilijna! Śnieg i mróz...

Ludzie się śmieją, że przynajmniej jedne święta w roku będą białe, a w Lany Poniedziałek będziemy się obrzucać śnieżkami dla odmiany.

Nie raz wspominałam, że bardzo brakuje mi świeżych owoców i młodych, zielonych warzyw. No ale jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma. Trzeba będzie naprodukować kiełków, bo one już dają radę się rozwinąć na parapecie, dzięki większej ilości słońca. Trzeba będzie korzystać z zeszłorocznych warzyw, przetworów i mrożonek, oraz oczywiście z suszonych owoców.

Tradycyjne mazurki, są prześliczne, nie można tez im zarzucić, że są niesmaczne, wręcz przeciwnie, ale przede wszystkim są nieprawdopodobnie kaloryczne. Kajmak, masa marcepanowa, cukrowe ozdoby i kruche ciasto z dużą ilością masła i żółtek... uff nawet nie chce mi się liczyć ile w tym zbędnych kalorii.

Z racji że wszyscy w domu kochamy płatki owsiane i owsiane ciasteczka, postanowiłam w tym roku wypróbować przepis na mazurek owsiany. Nadzieniem będą suszone owoce i bakalie. Ja skomponowałam własną mieszankę i wy tez możecie. Mazurek nie jest zbyt słodki, ani nie obciąża żołądka. Polecam spróbować.



Mazurek owsiany z suszonymi owocami
przepis. Anastazja Kotwicz. "Wielkanocne Wypieki"

2 szklanki płatków owsianych
2 szklanki mąki pszennej razowej
3 łyżki miodu
pół kostki masła
2 jajka
200 g bakalii (rodzynek, żurawiny, śliwek, orzechów, słonecznika, dyni)
dodałam jeszcze 3 łyżki dżemy wiśniowego z całymi wiśniami.
ew. rum

Suszone owoce namoczyć w wodzie lub w wodzie z rumem.
Jedną szklankę mąki posiekać z masłem  do konsystencji kruszonki po czym dodać jajka, miód i płatki owsiane i zagnieść w kulę. Owoce odcedzić, większe owoce i orzechy rozdrobnić. Wszystkie bakalie wymieszać z drugą szklanką mąki, ja dodałam jeszcze dżem wiśniowy własnego wyrobu.

Niewielką formę wyłożyć papierem do pieczenia- ja użyłam blaszki w kształcie serca. Całe dno wyłożyć ciastem owsianym formując 1,5 cm rant. Środek wypełnić masą z suszonych owoców.

Mazurek wstawić do piekarnika rozgrzanego do 175 st.C i piec 40 minut.

Po wyjęciu z piekarnika odstawić do całkowitego ostygnięcia. Dzięki temu, że formę wyłożymy papierem do pieczenia, ciasto będzie o wiele prościej wyjąć.

Mazurek owsiany można dodatkowo posypać cukrem pudrem.

Smacznego!

wtorek, 12 marca 2013

Babka sezamowo - czekoladowa z masłem orzechowym z KUKBUKa

Pierwszy przełom w magazynach kulinarnych w Polsce w mojej opinii nastąpił dwa lata temu. Wtedy właśnie na rynku pojawił się pierwszy numer FOOD&FRIENDS. Piękne zdjęcia, ciekawi goście, wspaniałe potrawy, interesujące miejsca, trendy kulinarne i restauracyjne, to jego cechy charakterystyczne. Zawsze czytam go od deski do deski, wielokrotnie wracam na jego strony, podziwiam piękne fotografię i marzę o podróżach w opisywane miejsca. Jedyny problem z Food&Friend jest taki, że często prezentują bardzo skomplikowane potrawy a opis ich wykonania bywa niepełny i niejasny. Niemniej jednak, nie przeszkadza mi to w lekturze, bo i tak nie podjęłabym się przyrządzania większości z nich.

Na moim biurku leży w tej chwili kolejny znakomity magazyn kulinarny KUKBUK. On również zachwycił mnie od pierwszego numeru. Przyciągają mnie do niego świetne zdjęcia często przedstawiające jedzenie w nietypowych aranżacjach. Chętnie czytam także wywiady i artykuły, ale przede wszystkim pochłaniają mnie przepisy. KukBuk o wiele lepiej dba o swojego czytelnika. Przepisy są proste, jasne i klarowne, co zupełnie nie znaczy że nieciekawe, wręcz przeciwnie. Jestem pewna, że byłabym w stanie przygotować każdą propozycję kulinarną autorów magazynu i prawdopodobnie to uczynię.

KukBuk zdecydowanie trafia w moje gusta kulinarne. W drugim numerze moją uwagę zwrócił temat chlebów, bo od ponad pół roku sama je piekę. Chętnie spróbuję propozycji Roberta Trzópka na "Mistrzów drugiego planu"- zimowe warzywa. Za to szczególne wyróżnienie należy się licznym przepisom i kompozycjom wielkanocnym. Jest w nich odrobina tradycji, ale i świeżość, nowe trendy i wspaniałe smaki.

Ja tez już myślę o świętach i w trakcie komponowania menu szukam inspiracji także w magazynach kulinarnych.Dziś przyszedł czas na wypróbowanie przepisu na babkę. Pochodzi on z drugiego numeru KukBuk'a i tam go znajdziecie (ma 172 stronie). "Babka sezamowo- czekoladowa z masłem orzechowym" jest bardzo prosta w wykonaniu, świetnie rośnie i fajnie smakuje. Moim zwyczajem zamieniłam w niej zwykłą mąkę na pełnoziarnistą, a biały cukier na trzcinowy nierafinowany. Pychota.



Cieszę się, że zamówiłam prenumeratę KUKBUK, bo nie dość, że dostaję go pod same drzwi, to jeszcze otrzymałam w prezencie świetny notes na przepisy. Aż mi się uszy trzęsły jak go przeglądałam. Z niecierpliwością czekam na kolejne numery obu magazynów. Cieszę się, że wreszcie drukowane są w Polsce gazety dla fanów jedzenia i gotowania na tak wysokim poziomie. Moim skrytym marzeniem jest móc kiedyś współtworzyć takie cudo.
 Moja wersja Babki Wielkanocnej

4 jajka
1 szklanka cukru brązowego
1 1/3 szklanki mąki pełnoziarnistej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
80 g masła roztopionego
75 ml gęstej śmietany (12%)
2 łyżki kakao
2,5 łyżki pasty tahini
czarny sezam do dekoracji

3/4 szklanki orzeszków ziemnych
11 łyżka oleju roślinnego
1 łyżeczka cukru

Jajka ucieramy z cukrem na puszystą masę. Mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia. Rozpuszczone i ostudzone masło łączymy ze śmietaną. Do utartych jajek dodajemy na przemian mieszankę mączną i maślaną- na 3 tury, ciągle ucierając.
Gotową masę dzielimy na pół. Jedną część mieszamy z tahini a drugą z kakaem.

Formę do babki smarujemy masłem i posypujemy bułką tartą. Piekarnik rozgrzewamy do 180 st C.

Ciasta wlewamy do formy na zmianę, dzięki czemu wewnątrz po wyrośnięciu powstanie wzorek.
Pieczemy ok 50-60 minut aż patyczek wkłuty w ciasto wyjdzie suchy.

Babkę odstawiamy do ostygnięcia.

Orzechy miksujemy z cukrem i olejem w blenderze, lub ucieramy dokładnie w moździerzu.
Ostudzoną babkę smarujemy powstałym masłem orzechowym i dekorujemy sezamem.

Smacznego!







piątek, 8 marca 2013

Tarta razowa z wędzonym pstrągiem z Kalinówki

Dziś kolejna propozycja kulinarna związana z LeTargiem i z wędzonym pstrągiem z gospodarstwa Kalinówka Wzgórza Dylewskie. Choć akurat w weekend nie mogłam się udać na Saską Kępę, bo spędzałam czas w innym równie przyjemnym i smakowitym miejscu, to pstrąga zdobyłam. Zaraziłam mojego kochanego brata zakupami na LeTargu i dzięki niemu mam rybkę i jogurciki.

Właściciele Kalinówki sami o sobie piszą że mieszkają w krainie slow food, slow time i slow life. Mam nadzieję, że będę mogła ich kiedyś odwiedzić i poczuć zapach dochodzący z wędzarni, spróbować przygotowanych przez panią domu winniczków i oddychać świeżym mazurskim powietrzem. Fajnie  byłoby spędzić wakacje w poszukiwaniu wspaniałych polskich smaków i znakomitych produktów, móc rozmawiać o magii prawdziwego jedzenia.

Inspiracja do przepisu pochodzi z książki "Tarteletki i tarty" Sarah Banbery.




Tarta razowa z wędzonym pstrągiem.
(4-5 porcji)

100 g maki pszennej białej
150 g maki pszennej pełnoziarnistej
100 g masła
1 żółtko
1 łyżka curry (opcjonalnie)
szczypta soli
zimna woda (ok 50-70 ml)

200 g mięsa wędzonego pstrąga
200 ml mleka
1 jajko
1 białko (pozostałe z ciasta)
1 dymka ze szczypiorem
50 g dobrego wyrazistego sera (użyłam Salami z papryką od spółdzielni "Skaryszewy")
20 g masła
20 g mąki
gałka muszkatołowa
pieprz



Przygotowanie spodu:

Mąki mieszamy z solą i przyprawą, dorzucamy schłodzone masło pokrojone na małe cząstki.Z pomocą szpatułki, noża lub rękoma rozcieramy masło w mące do konsystencji kruszonki. Dodajemy żółtko i stopniowo dolewamy zimną wodę zagniatając gładkie ciasto. Dodajemy tyle wody by masa się nie kruszyła ani nie kleiła do rąk.
Ciastem wykładamy formę do tarty z wysokim brzegiem. Wnętrze wykładamy papierem do pieczenia i obciążamy go fasolkami. Wstawiamy do lodówki na 30 minut.

Piekarnik rozgrzewamy do 180 st C. i pieczemy spód przez 12 minut. Po tym czasie zdejmujemy papier z fasolkami i podpiekamy kolejne 5 minut.



Przygotowanie farszu:

Pstrąga dzielimy na małe kawałki dokładnie usuwając ości.
W rondelku na małym ogniu rozpuszczamy masło i przez 2 minuty przesmażamy na nim mąkę. Dolewamy do nich mleko stale mieszając by nie powstały gródki, zagotowujemy i zestawiamy z ognia. Do beszamelu wrzucamy pstrąga, posiekaną szalotkę ze szczypiorem, doprawiamy gałką muszkatołową i pieprzem. Dodajemy żółtka i starty ser, odstawiamy by  farsz trochę ostygł. Białka ubijamy na sztywno i delikatnie dodajemy do farszu.
Gotowe nadzienie przekładamy na podpieczony spód i wstawiamy do rozgrzanego piekarnika na 20 minut.

Tartę studzimy przynajmniej 10 minut. Możemy podawać od razu, lub odgrzewaną, wtedy jest jeszcze smaczniejsza.

Podajemy z lekką sałatką.

poniedziałek, 4 lutego 2013

Pełnoziarniste zdrowe ciasteczka z masłem orzechowym. Przepis wegański

Ostatnio gdy przygotowuje dla nas ciasteczka staram się wykorzystywać i tworzyć przepisy wegańskie, lub przynajmniej bez jajek. Po części ze względu na oszczędności, ale też by mieć pewność, że będę je mogła długo przechowywać. Możemy wtedy delektować się dwoma trzema ciasteczkami do kawy, bez obawy że zaraz się zepsują.

Ciasteczka z masłem orzechowym przygotowałam dla mojego mężczyzny dwa tygodnie temu, gdy wyjeżdżałam do rodziców. Jak się okazuje nadal są świeże, mięciutkie i pyszne. Przechowywane w metalowej puszce wyłożonej serwetką wcale nie straciły swoich właściwości i nadal cieszą podniebienie.
Od niedawna mój chłopiec stara się pozbyć brzuszka, a więc muszę mu w tym pomóc i ograniczyć przyrządzanie słodkości do minimum. Szkoda, że nie mam komu oddać, czy sprzedać moich wypieków, bo chętnie bym sobie poszalała w kuchni na słodko. No cóż, jak trzeba to trzeba.

Przepis na ciasteczka znalazłam za pośrednictwem Pinterest na blogu 17andbaking, z dalszym odnośnikiem do 101cookbooks. oczywiście nieznacznie go przekształciłam. Ciastka są mięciutkie, nie bardzo słodkie, o wyraźnym fistaszkowym smaku. Taka pełnoziarnista przekąska świetnie sprawdza się na drugie śniadanie lub podwieczorek dla małych i dużych dzieci.



Ciastka pełnoziarniste z masłem orzechowym
(wegańskie)
składniki:

2 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej
szczypta soli
1 łyzeczka sody oczyszczonej
3/4 szklanki masła orzechowego
1/2 szklanki miodu
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
1/3 szklanki mleka sojowego
3-4 łyżki oleju rzepakowego (tłoczonego na zimno)

Dokładnie wymieszaj ze sobą masło orzechowe, miód, ekstrakt waniliowy, mleko sojowe i olej. Następnie dosyp resztę sypkich składników i połącz łyżką lub szpatułką aż powstanie gładka masa. Ciasto przykryj i wstaw do lodówki na 15-30 minut.

Piekarnik rozgrzej do 175 st. C. Blachę wyłóż papierem lub matą do pieczenia. Z ciasta odrywaj wilgotnymi dłońmi kulki wielkości orzecha włoskiego, lub większe. Ułóż je na blaszce zachowując 3 cm odległości między ciastkami, lekko spłaszcz i wstaw do rozgrzanego piekarnika. Piecz 10-12 minut aż się delikatnie zarumienią.

Gotowe ciasteczka orzechowe wystudź na kratce. Przechowuj w metalowej puszce.

Smacznego!

wtorek, 8 stycznia 2013

Zdrowe ciastka marchewkowe z otrębami dla małych i dużych dzieci.



Pełno u nas śniegu na zewnątrz. Zima nie daje za wygraną i stale powraca w nasze strony. Szkoda, ze nie mam z kim wybrać się na narty, bo teraz jest pewnie właściwy moment. Co prawda stoki w okolicy Roznova są dobrze przygotowane i w razie potrzeby sztucznie dośnieżane, ale nie ma to jak widok pokrytych śniegiem drzew i górskich szczytów. W zasadzie jeździłam na nartach tylko w trakcie jednego sezony jakieś dwa lata temu, ale bardzo mi się to szusowanie spodobało. Mam nadzieję, że będę miała jeszcze kiedyś możliwość poszaleć na stoku.

Póki co wylewam siódme poty na siłowni i spinningu. Skoro nie mogę pobiegać i pojeździć na rowerze po naszych wielokilometrowych ścieżkach rowerowych, to korzystam z dobroci miejscowej siłowni. Swoją drogą jak na małe miasto, jest świetnie wyposażona a do tego tania. Nie dam się zimowemu tłuszczykowi, będę walczyć! Bo bardzo go nie lubię, przez niego mam "gorsze dni" i  odchodzi mi ochota do gotowania.

Dla mnie bardzo ważną rzeczą jest by dobrze się czuć w swoim ciele. Gdy czuję że coś się z nim dzieje nie po mojej myśli, dopadają mnie wątpliwości, smutki i ogólne czarnowidztwo. Dla niektórych te parę centymetrów w tą czy tamtą stronę, parę kilogramów w górę, nie robi większej różnicy, ale ja tak niestety nie potrafię. By czuć się dobrze psychicznie, muszę również czuć się dobrze w swoim ciele, mieć nad nim kontrolę. Gdy ją tracę, pomimo zdrowego odżywiania i dużej ilości ruchu, to jest mi źle... Mam nadzieję, że to się kiedyś zmieni na tyle, ze nie będę musiała stale uważać na to co jem, a ćwiczenia będą tylko przyjemnością, bez konieczności.

W ramach zdrowego odżywiania proponuję dzisiaj marchewkowe ciasteczka. Prawdę mówiąc zjadłam tylko 3 z całej partii, a reszta zniknęła w brzuszku mojego mężczyzny. Ale mam przekonanie, że mają pozytywny wpływ na nas oboje. Ja pozwoliłam sobie na odrobinę słodyczy, a on je deserek, który jest pełen witamin i błonnika. Marchewkowe ciasteczka nam obojgu wyszły na zdrowie.
Można je zabrać na wycieczkę, do śniadaniówki, albo na siłownię, by schrupać 2-3 sztuki po intensywnym wysiłku. To pozwala zapobiec atakom na lodówkę zaraz po powrocie do domu. :)

Moją dzisiejsza inspiracją był przepis na ciasteczka marchewkowe z magazynu Palce Lizać.


Marchewkowe ciasteczka z otrębami.

3/4 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej
2/3 szklanki otrąb pszennych
80 g masła
1 jajko
1/3 szklanki cukru brązowego
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2  średnie marchewki
1/2 szklanki rodzynek
1/2 szklanki orzechów migdałów
4 łyżki skórki pomarańczowej
sok z 1/2 pomarańczy


Masło ucieramy z cukrem aż będzie puszyste. Dodajemy jajko, a po chwili sok z pomarańczy i dalej miksujemy aż się dobrze połączą.
Następnie do masy dorzucamy mąkę zmieszaną z proszkiem do pieczenia i otrębami, skórkę pomarańczową, starta na drobnej tarce marchewkę, rodzynki i posiekane migdały.
Masa na ciasteczka powinna być dość gęsta.
Ciasteczka formujemy wilgotnymi rękoma, lub nabieramy łyżką (np. do lodów) Wykładamy je na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i pieczemy przez 15 minut w piekarniku nagrzanym do 175 st.C.

Po wyjęciu z piekarnika studzimy na kratce i przechowujemy w szczelnym pojemniczku.
Smacznego!


piątek, 4 stycznia 2013

Muffinki imprezowe- deserowe. Cytrynowo-makowe i razowe z marchewką i skórką pomarańczową



Wspominałam wczoraj o moim menu sylwestrowym i muffinkach w wytrawnym wydaniu- z pieczarkami i oliwkami. Nie byłabym sobą, gdybym nie przygotowała także babeczek na słodko. Imprezowe słodkie babeczki to świetny, bo szybki deser na spotkania ze znajomymi. Ich przygotowanie zajmuje nie dłużej niż 40 minut od początku do momentu wyjęcia z pieca. Oznacza to, że nawet jeśli znajomi zapowiedzieli się, że wpadną z winkiem za godzinę, to na pewno zdążysz je upiec.

Opierając się na podstawowym przepisie, dodając swoje ulubione składniki dodatkowe, lub po prostu wykorzystując to co mamy w spiżarni i lodowce, możemy wyczarować pyszne puszyste, słodkie babeczki.

Ich dekoracja również może być nieskomplikowana. Zamiast przygotować lukier, czy krem, możesz ograniczyć się do bardziej prostego wykończenia. Wystarczy kilka łyżek czekoladowego kremu, masło orzechowe, miód, powidła czy odrobina ricotty. Do tego skórka z pomarańczy lub cytryny, wiórki kokosowe, czy płatki migdałowe, wszystkie orzechy, świeże owoce albo tylko cukier puder. A więc niezbędnym składnikiem jest po prostu odrobina wyobraźni.

W Sylwestrowy wieczór i Noworoczny poranek przypomniało uświadomiłam sobie że już baardzo dawno nie byłam na dyskotece, a moje nóżki, rączki i całe ciało uwielbiają tańczyć. W tym roku na pewno muszę częściej wyciągać moje dziewczyny i mojego mężczyznę na tańce. Tak to jest fajne postanowienie. :)
Babeczka w rękę i zmykam tańczyć z Ayo na środku kuchni :)


Muffinki na słodko. Przepis podstawowy.

200 g mąki
1/2 szklanki maślanki (mleka, kefiru, soku owocowego)
1 jajko
50 g masła
1/3 szklanki cukru
1 szczypta soli
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej

ok 2/3 szklanki
(np. świeże borówki, maliny, rodzynki, suszona żurawina, małe kawałki czekolady, orzechy)


Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 200 st C. przygotowujemy formę lub silikonowe foremki do muffinek wykładając je papilotkami.
Suche składniki mieszamy dokładnie w jednym naczyniu a mokre w drugim.
Łączymy zawartość obu naczyń i wrzucamy do nich wybrane dodatki. Mieszamy krótko po czym nakładamy  masę do 3/4 wysokości papilotek.
Babeczki pieczemy w nagrzanym piekarniku przez ok 20-25 minut. Ich gotowość można sprawdzić wkładając w nie patyczek- jeśli wyjdzie suchy, to już na pewno są gotowe.
Po kilku minutach po wyjęciu z piekarnika, przekładamy je na kratkę kuchenną i zostawiamy do ostygnięcia.



Mufinki cytrynowo makowe z kremem czekoladowym i złotymi perełkami

190 g maki pszennej
1/2 szklanki maślanki
1/3 szklanki cukru
1 jajko
50 g masła
skorka otarta z 1 cytryny
2 łyżki soku z cytryny
4-5 łyżek maku
1 szczypta soli
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej

Kilka łyżek kremu czekoladowego i mieszanki złotych i srebrnych perełek

W jednej misce mieszamy sypkie składniki: mąkę, proszek do pieczenia,skórkę z cytryny, sodę, mak, sól i cukier. W drugiej misce mieszamy rozpuszczone, ostudzone masło, maślankę jajko i sok z cytryny.
Mieszamy krótko zawartość obu naczyń i przekładamy masę babeczkową do 3/4 wysokości papilotek.
Pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 200 st. C. przed ok 20-25 minut, aż się lekko zarumienią. Po tym czasie patyczek wbity w mufinkę powinien wyjść suchy.

Po 5 minutach po wyjęciu z piekarnika, przekładamy mufiny na kratką do całkowitego ostygnięcia. Następnie smarujemy każdą babeczkę kremem czekoladowym i odwracając ja do góry nogami zanurzamy w posypce rozsypanej na talerzyku.  Dekoracja gotowa.



Muffinki marchewkowe -razowe ze skórką pomarańczową.


100 g maki pszennej pełnoziarnistej
50 g mąki pszennej białej
3 łyżki otrąb pszennych
1/2 szklanki maślanki
1/3 szklanki cukru brązowego
1 jajko
50 g masła
1 szczypta soli
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
4 łyżki soku z pomarańczy
1 szklanka startej marchewki

kilka łyżek miodu i kandyzowanej skórki pomarańczowej


W jednej misce mieszamy sypkie składniki: mąki,otręby proszek do pieczenia, sodę, sól i cukier. W drugiej misce mieszamy rozpuszczone, ostudzone masło, maślankę, sok i jajko.
Mieszamy krótko zawartość obu naczyń wraz ze startą marchewką. Jeśli masa będzie zbyt gęsta możemy dodać łyżkę lub dwie soku z pomarańczy. Przekładamy ciasto foremek- do 3/4 wysokości papilotek.
Pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 200 st. C. przed ok 20-25 minut, aż się lekko zarumienią. Po tym czasie patyczek wbity w mufinkę powinien wyjść suchy.

Po ostudzeniu, każdą mufinkę skrapiamy odrobiną miodu i układamy na wierzchu skórkę pomarańczową.

Smacznego!


sobota, 15 grudnia 2012

Grzybki - pierniczki na, lub pod choinkę :)

Co roku wybieram się na różne kiermasze i świąteczne Jarmarki w Warszawie. Przez kilka sezonów pojawiałam się na targu organizowanym przy Muzeum Etnograficznym. Można tam było zaopatrzyć się nie tylko w rękodzieło artystyczne na gwiazdkowe prezenty, ale i w pieczywo, wędliny, sery, miody i ciasta. Zawsze pojawiali się państwo z Litwy- producenci przepysznych sękaczy i pierniczków. Pojawiały się między nimi pierniczki w kształcie grzybków i kasztanów.

W tym roku niestety mnie na Jarmarku nie było, więc postanowiłam grzybki przygotować samodzielnie. W tym samym czasie przypadkiem wpadł mi w ręce przepis ze słowackiej strony kulinarnej, więc postanowiłam go wykorzystać. oczywiście zgodnie z tegorocznym postanowieniem przedświątecznym- zwykłą mąkę pszenną zmieszałam z mąką graham, by było troszkę zdrowsze. Zapraszam na Decembrové hríby czyli Grudniowe pierniczkowe grzybki.

PS. Grzybki- pierniczki znakomicie prezentują się na choince i mogą stanowić niebanalny prezent gwiazdkowy.



Grzybki - pierniczki na choinkę

Składniki:
100 g mąki graham
100 g mąki pszennej
1 łyżka miodu
1 jajko
30 g margaryny (rozpuszczonej)
50 g cukru pudru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżka przyprawy do piernika

bardzo ścisła polewa czekoladowa lub lukier
kilka łyżek maku

Ucieramy wszystkie płynne składniki po czym dodajemy do nich mieszankę sypkich i zagniatamy ciasto. Jeśli będzie zbyt kruche możemy dodać do niego odrobinę zimnej wody, a gdy będzie się zanadto kleić, dorzucamy trochę mąki.
Ciasto zawijamy w folię i wstawiamy na godzinę do lodówki.

Mniej więcej z połowy ciasta formujemy nóżki grzybków. W dłoniach toczymy walec po czym rolując zwężamy g z jednej strony. Kładziemy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia.
Pieczmy 8-10 minut w piekarniku nagrzanym do 175 st. C.



Z reszty ciasta przygotowujemy taką samą ilość czapeczek. W dłoniach formujemy kulkę i lekko ją spłaszczamy. Pieczemy tak samo jak nóżki.

Nóżki i czapeczki grzybków studzimy na kratce.



Przygotowujemy bardzo gęsty lukier lub polewę. Ja tym razem użyłam gotową polewę czekoladową, która zalegała w mojej szafce.

Nakładamy małą łyżeczkę polewy na spodnią stronę czapeczki. Ustawiamy na niej nóżkę i odstawiamy grzybka na bok o coś podpartego by polewa mogła zastygnąć.

Gdy nóżki już się trzymają smarujemy daszek polewą i znów pozwalamy zastygnąć.

Na koniec zanurzamy nóżki w polewie i w maku tak by dobrze ja oblepił. Pozwalamy zastygnąć, najlepiej do góry nóżką i gotowe.



Grzybki mogą długo wisieć na choince i na pewno się nie zepsują. Jeśli zanadto stwardnieją włóż je do blaszanej puszki z cząstką jabłka.

Smacznego!
Print Friendly and PDF

środa, 12 grudnia 2012

Keks z suszonymi owocami w nowej zdrowszej odsłonie. Dowody na istnienie Świętego Mikołaja




Dawno dawno temu, gdy byliśmy małymi dziećmi przyszedł do nas Święty Mikołaj. TEN PRAWDZIWY!

Akurat tego roku spędzaliśmy Wigilię u naszej babci i dziadka na warszawskim Mokotowie. Wychodząc z domu zostawiliśmy świąteczne dekoracje i pięknie ubraną choinkę. Były na niej szklane bombki w różnych kształtach  okrągłe, kolorowe z brokatem, sopelki, owalne witraże, małe Mikołajki, aniołki, bobaski, muchomorki i szyszki, a nawet pszczółka Maja, pajace oraz Bolek i Lolek. Nie brakowało na niej także ślicznych lampek i Anielskiego włosia, oraz mnóstwo miejsca pod spodem na prezenty.

Wychodząc z domu kilka razy zerkaliśmy z bratem czy oby nic się pod choinka nie znalazła....ale nie. Specjalnie wróciłam jeszcze na sekundę by to sprawdzić w ostatniej chwili przed zamknięciem drzwi. Mieliśmy nadzieję, że Mikołaj przyjdzie do babci, ale tam też go nie było.

Kilka godzin później, już gdy jako pierwsza spośród wszystkich domowników wchodziłam po schodach zauważyłam, że pod naszym drzewkiem wcale nie jest pusto, że leżą tam PREZENTY. Jakaż olbrzymia była nasza radość gdy rozpakowaliśmy śliczne, kolorowe dziecięce narty. W tym momencie wszystkie moje wątpliwości zniknęły w oka mgnieniu. Wreszcie upewniłam się, że Święty Mikołaj istnieje i był u nas w domu pod naszą nieobecność. Na pewno śpieszył się już do innych dzieci, więc nie mógł na nas poczekać. To prawda, że Mikołaj przychodzi z prezentami, szczególnie gdy w domu są male dzieci. Wślizguje się przez kominek, wchodzi przez balkon, albo uchylony lufcik, a jeśli zastanie kogoś w domu, to po prostu zastuka laską do drzwi.

Święty Mikołaju jeszcze raz chcę ci podziękować za tamte narty, były śliczne i pomogły mi zatrzymać wiarę w Ciebie.

W naszym domu Mikołaj zawsze może się trochę posilić przed dalszą podróżą, bo pełno koło choinki na stoliku ciast i ciasteczek. W tym roku zaproponuję mu bardziej dietetyczne wersje wypieków, by zanadto nie przytył i zachował zdrowie na długie lata.



Keks z mąką pełnoziarnistą i polewą z białej czekolady.

Składniki

150 g mąki pszennej pełnoziarnistej
150 g maki pszennej zwykłej
100 g orzechów włoskich
100 g cukru trzcinowego
50 ml porto (lub rumu)
50 ml mleka
4 jajka
150 g masła (lub margaryny)
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej

1 garść suszonych fig
1 garść suszonych moreli
1 garść suszonych daktyli
1 garść suszonych śliwek
1 garść rodzynek
1 garść suszonej papai
*(w sumie ok 250 gram)
50 g skórki pomarańczowej
100 ml porto

50 g białej czekolady
2 łyżki mleka

Owoce kroimy na mniejsze kawałeczki. Odkładamy kilka łyżek owoców do dekoracji. Owoce do ciasta zalewamy porto, lub rumem by dobrze nasiąkły. Można je oczywiście zalać zwykłą wodą, lub np. herbatą.
Przed przygotowywaniem ciasta owoce odsączamy i obsypujemy 2 łyżkami mąki.

Rozgrzewamy piekarnik do temperatury 170 st. C. (grzanie góra i dół) Blachę do keksa o długości 30 cm. wykładamy papierem, by łatwiej było go później wyjąć.

Masło ucieramy mikserem by stało się gładkie i puszyste. Dodajemy do niego cukier i dalej miksujemy aż się połączą. Żółtka oddzielamy od białek a następnie wrzucamy do masy maślanej. W oddzielnej misce mieszamy mąki z proszkiem do pieczenia i sodą oraz ze zmielonymi orzechami włoskimi.
Do masy maślanej dodajemy mleko i porto (może to być te samo wino, w którym moczyły sie owoce) na zmianę z mieszanką mączną. Pod koniec mieszamy już łyżką, nie mikserem i dodajemy suszone owoce. Białka ubijamy na sztywno i delikatnie dodajemy do ciasta. Jeśli jest bardzo gęste, możemy dodać po łyżce mleka.

Keks przekładamy do formy, wyglądamy wierzch i wstawiamy do rozgrzanego piekarnika. Ciasto pieczemy przez ok 70 minut, do momentu gdy patyczek włożony w środek będzie suchy. Jeśli  keks zaczyna się zbyt mocno rumienić od góry, po 30 minutach można ostrożnie przykryć go folią aluminiową.

Po wyjęciu z piekarnika keks odstawić w formie do ostygnięcia. Gdy będzie jeszcze lekko ciepły ostrożnie ciągnąc za papie wyjmujemy go z formy i zaczynamy dekorować.

Białą czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej z 2 łyżkami mleka. Keks polewamy rozpuszczoną czekoladą i od razu posypujemy pokrojonymi drobno suszonymi owocami i kilkoma orzechami włoskimi.
Odstawiamy do całkowitego ostygnięcia.

Ciasto utrzymuje świeżość i wilgotność nawet przez tydzień.

Smacznego!



wtorek, 11 grudnia 2012

Chleb na zakwasie ze śliwkami i Garam Masala




Co raz częściej próbuje sama wymyślać skład moich zakwasowych chlebków. póki co skupiam się na tych, których masa jest mokra i wyrastają w formie keksowej. Jeszcze nie miałam odwagi zrobić prawdziwego bochna który będzie wyrastał po prostu na blaszce, bo każda dotychczasowa próba kończyła się rozjechanym plackiem. mam nadzieje, że kiedyś trafię na przepis, którego nie będę się bała spróbować i prawdziwy okrągły chleb wyląduje na moim stole.

Zastanawiam się nad chlebkiem na Boże Narodzenie. Chciałabym, by był on z nimi ściśle związany, ale nadal pozostał chlebkiem. Dlatego postanowiłam dodać do masy chlebowej przyprawę garam masala, bo daje ona świetny korzenny smak i aromat, a do tego ładny kolor. Poza tym zamarzyła mi się odrobina słodyczy w moim bochenku, więc dorzuciłam do niego garść suszonych śliwek.

Najczęściej gdy wyjmuję chlebek z pieca i gdy po całym domu unosi się prześliczny aromat mój ukochany już marzy o pierwszej kromce.... Zawsze zjada ją z naturalnym miodkiem, tak mu smakuje najbardziej :)

Dziś w pieczeniu chleba towarzyszy mi Alicia Keys. Wydala niedawno nową płytę "Girl on fire", więc jestem w trakcie jej przesłuchiwania  Od razu wpadł mi w ucho jeden z utworów, a zaraz potem znalazłam w internecie jego wersję koncertową. Jest śliczna. Uwielbiam słuchać moich ukochanych wokalistów na żywo...




Chleb na zakwasie ze śliwkami i Garam Masala

Składniki:
300 g maki pszennej pełnoziarnistej
100 g maki pszennej zwykłej
50 g otrąb pszennych
100 g zakwasu żytniego
200(+20) g wody
1 łyżka miodu
2 łyżeczki przyprawy garam masala
50 g śliwek suszonych
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka drożdży w proszku

Zakwas dokarmiamy 12 godzin przed przygotowywaniem chleba.

W jednej misce mieszamy wszystkie sypkie składniki, po czym dodajemy miód i zakwas oraz 200 gram wody.Śliwki kroimy na ćwiartki i także wrzucamy do miski. Z pomocą łyżki lub szpatułki łączymy dokładnie wszystkie składniki i chwilę wyrabiamy by ciasto się lekko napowietrzyło. Miskę przykrywamy i odstawiamy do rośnięcia w ciepłe (ale nie gorące) miejsce na ok 3 godziny.

Przygotowujemy formę do keksa wykładając ja papierem do pieczenia, lub smarując olejem i wysypując otrębami. Ciasto chlebowe jeszcze raz chwilę zagniatamy ręką lub łyżką i przekładamy do formy.
Odstawiamy do rośnięcia. Powinno być wyraźnie wyrośnięte po około 1 godzinie.

Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 210 st. C. Przed włożeniem chleba spryskujemy ścianki piekarnika zimną wodą i wstawiamy do środka naczynie z wodą. Wstawiamy chleb i pieczemy 15 minut. Zmniejszamy temperaturę do 200 st C i pieczemy dalsze 45 minut.

Chleb jest dobry gdy ma chrupiącą skórkę i ostukany od spodu wydaje głuchy odgłos.

*(Aby ostukać chleb wyjmuję go z formy ciągnąć za papier do pieczenia i przechylam na bok.)

Smacznego!

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Pełnoziarniste ciastka imbirowe z melasą. Pyszne, zdrowe, proste i wegańskie.

Dziś ostatni odcinek serii ciasteczkowej.

Mamy już w domku dość ciastek na 2 tygodnie, więc trzeba sobie zrobić przerwę, ale te chce wam jeszcze koniecznie pokazać. Znalazłam je poszukując imbirowych inspiracji na wegańskim blogu pewnej Amerykanki, która zamieszkała z mężem z Malezji.
Mogę powiedzieć, że częściowo też wyemigrowałam z ukochanym, ale dość niedaleko, a do tego w tak samo zimne miejsce.  Marzy mi się, że kiedyś na emeryturze kupimy sobie mały domek w jakimś ciepłym miejscu nad morzem i już nie będziemy musieli znosić ponad 15-stopniowych mrozów, chyba ze właśnie na to nas najdzie ochota :)

Pomarzyć zawsze można, ale póki co wracamy do przygotować przedświątecznych,  z czerwonym, zmrożonym nosem i śniegiem na butach i czapkach.

Vegan Gingersnap Cookies  mają bardzo fajny pikantny smak dzięki dodaniu sporej ilości tartego imbiru. Oprócz tego mają ciekawą strukturę, są ciężkie i jakby delikatnie ciągnące, to zasługa melasy. Również dzięki niej wyróżniają ich  przepiękny kolor i aromat. Bardzo podobają mi się te śliczne małe pęknięcia jakie tworzą się w trakcie pieczenia i to delikatne szczypanie w język gdy ciastko już się zje. :)




Pełnoziarniste ciastka imbirowe z melasą

Składniki:

1 szklanka mąki pszennej pełnoziarnistej
3/4 szklanki mąki pszennej zwykłej
1/2 szklanki oleju
3-4 łyżki mleka sojowego
1/3 szklanki melasy trzcinowej
1/2 szklanki cukru
3 łyżki imbiru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli



W jednej misce wymieszaj suche składniki: mąki, proszek do pieczenia, sól, imbir.
W drugiej dokładnie wymieszaj melasę, cukier, mleko sojowe i olej. Dodaj suche składniki do mokrych i dokładnie wymieszaj. Masę powinniśmy móc formować dłońmi zmoczonymi wodą. Jeśli masa jest nadal bardzo klejąca dodaj do niej dodatkowe 1-2 łyżki mąki pełnoziarnistej.

Blachę do pieczenia wyłóż papierem, który posmaruj odrobiną oleju. Piekarnik rozgrzej do 175 st. C.

Ciasto nabieramy łyżką i mokrymi dłońmi kształtujemy kulkę wielkości orzecha włoskiego. Lekko ją spłaszczamy i układamy na papierze, zachowując ok 3 cm odległości między ciastkami.

Pieczemy w rozgrzanym piekarniku przez 12 minut. Istotne jest, by nie trzymać ciastek za długo w piekarniku, bo będą twarde i trudne do pogryzienia.

Po wyjęciu z piekarnika tradycyjnie zostawiamy na 5 minut, po czym przenosimy na kratkę by ostygły.
Można je przechowywać przez kilkanaście dni w szczelnym pojemniku, np w puszce.

Smacznego!

niedziela, 9 grudnia 2012

Kruche pełnoziarniste ciastka ze słonecznikiem i sezamem



Ciasteczkowo- prezentowy zawrót głowy nadal trwa. Wypróbowuję kolejne przepisy, by stworzyć idealny zestaw ciasteczkowy na tegoroczne gwiazdkowe prezenty. Próbowałam już ciastka czekoladowe z cukrem rozmarynowym, gwiazdki jogurtowe z wanilią, oraz wspaniałe i proste w wykonaniu, puszyste pierniczki z polewą czekoladową. Wszystkie spośród nich zostały wykonane z użyciem mąki pszennej pełnoziarnistej.

Kolejne ciastka jakie zaprezentuję są wspaniałe z wielu powodów. Po pierwsze do ich wykonania także użyłam mąki pełnoziarnistej. Po drugie, zawierają niewielką ilość cukru. Po trzecie, ozdobione są pysznymi i zdrowymi ziarnami słonecznika i sezamu. Po piąte świetnie się przechowują, więc mogą służyć jako prezent oraz jako prowiant w podróży. Tego typu ciasteczka uwielbiamy wcinać razem z moim ukochanym. Często kupowałam je gotowe w cukierni lub sklepie, ale w końcu znalazłam na nie dobry przepis.

Poszukiwane ciasteczka odnalazłam na blogu cookieshunter. Przepis tam zamieszczony był bardzo pomocny, ale oczywiście przekształciłam go na własny użytek w odrobinę zdrowszą wersję. Ciasteczka są wspaniale kruche, ale nie rozpadają się. Ziarenka trzymają się na nich dość dobrze, więc można je zapakować do śniadaniówki lub małego pudełeczka i wozić ze sobą jako przekąskę. Miłośnicy ziarenek będą te ciastka ubóstwiać. Słonecznik i sezam można także zastąpić pestkami dyni czy pokruszonymi orzechami arachidowymi lub włoskimi. Polecam. Można się w nich szybko zakochać.



Kruche pełnoziarniste ciastka ze słonecznikiem i sezamem 



Składniki:

1 szklanka mąki pszennej pełnoziarnistej
1/2 szklanki mąki pszennej zwykłej
100 g margaryny
1 żółtko
3 kopiaste łyżki przecieru dyniowego
2 łyżki cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli

1 białko
1 łyżka cukru pudru
ziarna słonecznika i sezamu



Mieszamy ze sobą mąki z proszkiem do pieczenia cukrem i solą. Wrzucamy margarynę pokrojoną w kostkę i dobrze rozdrabniamy. Dodajemy żółtko i przecier z dyni, po czym formujemy ciasto w zwartą kulę. Masę owijamy w folię i wkładamy na 30 minut do lodówki.

Ziarna słonecznika i sezamu wysypujemy na dwa osobne talerzyki. Ciasto rozwałkowujemy partiami i wycinamy okrągłe ciasteczka. Każde ciastko smarujemy na wierzchy roztrzepanym białkiem do którego przykleją się ziarenka. Mokrą stroną kładziemy ciacho na ziarenkach, leciutko dociskamy, odwracamy i przekładamy na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia.

Ciastka pieczemy przez 12-14 minut w piekarniku nagrzanym do 175 st.C. Powinny się delikatnie zarumienić na brzegach.

Blachę z upieczonymi ciastkami odstawiamy na 5 minut, po czym przekładamy je na kratkę, by całkiem wystygły. Można je przechowywać przez tydzień a nawet dwa w szczelnym pojemniku.

Smacznego!