Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryby i owoce morza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ryby i owoce morza. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 czerwca 2013

Lemoniada ogórkowa Szkoły na Widelcu na Dzień Dobrych Smaków

Weekend minął mi pod hasłem Szkoły na Widelcu i Dnia Dobrych Smaków. W sobotę i w niedzielę prowadziłam z koleżanką Anią z Lekcji Smaku warsztaty dla dzieciaków. Sobotnie przedpołudnie spędziłyśmy na pikniku w Społecznej Szkole Podstawowej 131 w Warszawie przygotowując z małymi kucharzami truskawkowe wariacje. Kolejnego dnia pracowałyśmy i bawiłyśmy się z dziećmi podczas Dnia Dobrych Smaków, który współorganizowany był przez LeTarg i Noey Fort.

Dzień Dobrych Smaków to była pierwsza tego typu impreza mająca na celu zaprezentowanie świetnych producentów dobrej zdrowej żywności, połączona z różnymi warsztatami i uroczystą kolacją. Byliśmy tam i my ze Szkołą na Widelcu. Atmosfera była niesamowita. Trochę zamieszania, kreatywny chaos i nieład, pyszne jedzenie od dobrych producentów, nagłe oberwanie chmury, ogólne podekscytowanie dzieciaków i nas a przede wszystkim pyszności jakie wyczarowaliśmy. Przygotowaliśmy chłodnik z młodych wiosennych warzyw z jogurtem greckim, lemoniadę ogórkową z bazylią i pysznym miodkiem oraz kanapeczki na wyśmienitym chlebie na zakwasie z ziołami, kiełbaską z indyka i z sarny, genialną musztardą i fenomenalnym kozim serem Łomnickim z dodatkiem kolorowych warzyw. Uczta jaką przygotowaliśmy była wprost genialna. Wszystkim bardzo smakowało, a rodzice prosili o przepisy.

W Dniu Dobrych Smaków nie zabrakło wspaniałych dostawców z dobrą żywnością, naturalną, bez chemii, przygotowaną według tradycyjnych receptur. Mogliśmy zaopatrzyć się z chleby, sery kozie i krowie, twarogi, jogurty, masło, wędliny i kiełbasy, przeróżne konfitury chutney'e i sosy, oliwy, ryby, czekolady i desery, nalewki, oliwy, soki i warzywa, produkty ekologiczne z Sycylii. A do tego książki kulinarne i gotowe jedzenie. Ja tez tam byłam z moimi tartami :)
Oprócz tego dzień obfitował w warsztaty, pokazy i filmy kulinarne a zakończył się kolacją opartą na regionalnych produktach.

Jak przygotowaliśmy nasze potrawy w trakcie Szkoły na Widelcu? Bardzo prosto i nieskomplikowanie. Dla przykładu podam przepis na Lemoniadę ogórkową o właściwościach oczyszczających.

Lemoniada Ogórkowa
2 ogórki
2 litry wody
2-3 limonki  lub cytryny
listki bazylii lub mięty
naturalny miód
Ogórki i cytrusy dobrze myjemy. Ogórki ścieramy na drobnej tarce, wrzucamy do dzbanka. Ścieramy skórkę z cytrusów i wyciskamy z nich sok, dodajemy do ogórków. Doprawiamy płynnym, naturalnym miodem, wrzucamy dużo listków bazylii lub mięty i zalewamy wodą. Bardzo dokładnie mieszamy.
Lemoniadę można pic od razu, ale najlepiej odstawić ja na noc do lodówki i zaserwować następnego dnia.

Smacznego!























poniedziałek, 20 maja 2013

IZUMI IZAKAYA. Nowa restauracja-pub z sushi i drinkami w centrum Warszawy

W sobotni wieczór przywdziałam zwiewną sukienkę, buty na obcasie, spakowałam prezent, kupiłam różyczki i udałam się do nowego miejsca na kulinarnej mapie Warszawy.

Izumi Izakaya to trzecia restauracja duetu Alon i Alicja Than. Pisałam już o Izumi Sushi przy okazji warsztatów, które osobiście prowadzili właściciele. Jest to para niesamowicie sympatyczna, ciepła, a do tego o profesjonalnym podejściu połączonym z pasją i kreatywnością, co widzimy we wnętrzach i w menu.



Alicja i Alon Than

Izumi Izakaya mieści się w ślicznych, odnowionych wnętrzach Pasażu Lipińskiego w Alejach Jerozolimskich 61/63 (wejście od Emilii Plater). Zaraz po wejściu zostałam zaproszona do degustacji ciekawych win w formie aperitifu. Muszę przyznać, że jest to genialna propozycja na letnie wieczory. Białe, francuskie wino z dodatkiem soków owocowych- greifrutowego, limonkowego i brzoskwiniowego. Niestety nie zanotowałam nazwy...ale na pewno jakoś je znajdę :)
Moją uwagę zwrócił podwieszany sufit, który świecił różnymi kolorami, oraz wyspa barowa na samym środku lokalu. Nadają one restauracji fajny klimat.



Moją uwagę zwróciły oczywiście stoły zastawione japońskimi smakołykami. Sushi, sushi rolls, sałatka z makaronem ryżowym, bardzo bogata zielona surówka. imbir, wasabi, sosik sojowy.... a wszystko niesamowicie pyszne. Ryby i owoce morza najlepszej jakości, idealnie ugotowany ryż i świetnie dobrane dodatki, to sekrety najlepszego sushi w mieście :)




Izumi Izakaya, to nie tylko pyszne jedzenie, ale także miejsce, które wieczorami ma przekształcać się w drink bar. Szef baru skomponował zestaw drinków, które zaspokoją każde podniebienie. Jeśli tylko mam okazję, stawiam przed barmanami wyzwanie skomponowania drinku idealnie dopasowanego do mnie. Czasem mam ochotę na coś słodkiego a czasem chciałabym by napój mnie orzeźwił swym świeżym smakiem. Tym razem miałam ochotę na coś kwaskowatego, jedyny warunek jaki postawiłam to brak Whiskey (bo go nie trawię). Od razu widać, że szef baru Izumi Sushi to prawdziwy pasjonata i kreatywny, młody mistrz wspaniałych drinków. Spod jego rąk wyszło wiele kolorowych i smakowitych koktajli w tym dwa moje. Pierwszy z nich był bardzo kwaskowy, tak jak chciałam. Drugi zaskoczył mnie nie tylko smakiem ale i wyglądem. prezentował się jak idealne zakończenie wieczoru- torcik z wisienką.  Na prawdę warto zaufać doświadczonemu, pomysłowemu barmanowi. Jestem zachwycona.

Restauracja Izumi Izakaya będzie zarządzana przez młodego szefa kuchni, który oprócz sushi zaprasza także na dania na ciepło. Próbowaliśmy kilku wspaniałych dań na ciepło, między innymi kurczaka teriyaki.

Ucztę dopełniły rozmowy i miłe towarzystwo koleżanek blogerek z Warszawy (i ich mężów/partnerów)
Zdjęcia oglądacie dzięki uprzejmości Joasi z bloga Krolestwo Garów. Tam też znajdziecie relację z otwarcie Izumi Izakaya.

Nie muszę już chyba więcej zachęcać do odwiedzin Alona i Alicji w Izumi Izakaya. Mój zachwyt przemawia sam przez siebie. A do tego, restauracja mieści się w ścisłym centrum, dokładnie naprzeciwko hotelu Mariott.  Ja się tam wybiorę na pewno, jeśli nie na sushi, to na pysznego drinka.


piątek, 8 marca 2013

Tarta razowa z wędzonym pstrągiem z Kalinówki

Dziś kolejna propozycja kulinarna związana z LeTargiem i z wędzonym pstrągiem z gospodarstwa Kalinówka Wzgórza Dylewskie. Choć akurat w weekend nie mogłam się udać na Saską Kępę, bo spędzałam czas w innym równie przyjemnym i smakowitym miejscu, to pstrąga zdobyłam. Zaraziłam mojego kochanego brata zakupami na LeTargu i dzięki niemu mam rybkę i jogurciki.

Właściciele Kalinówki sami o sobie piszą że mieszkają w krainie slow food, slow time i slow life. Mam nadzieję, że będę mogła ich kiedyś odwiedzić i poczuć zapach dochodzący z wędzarni, spróbować przygotowanych przez panią domu winniczków i oddychać świeżym mazurskim powietrzem. Fajnie  byłoby spędzić wakacje w poszukiwaniu wspaniałych polskich smaków i znakomitych produktów, móc rozmawiać o magii prawdziwego jedzenia.

Inspiracja do przepisu pochodzi z książki "Tarteletki i tarty" Sarah Banbery.




Tarta razowa z wędzonym pstrągiem.
(4-5 porcji)

100 g maki pszennej białej
150 g maki pszennej pełnoziarnistej
100 g masła
1 żółtko
1 łyżka curry (opcjonalnie)
szczypta soli
zimna woda (ok 50-70 ml)

200 g mięsa wędzonego pstrąga
200 ml mleka
1 jajko
1 białko (pozostałe z ciasta)
1 dymka ze szczypiorem
50 g dobrego wyrazistego sera (użyłam Salami z papryką od spółdzielni "Skaryszewy")
20 g masła
20 g mąki
gałka muszkatołowa
pieprz



Przygotowanie spodu:

Mąki mieszamy z solą i przyprawą, dorzucamy schłodzone masło pokrojone na małe cząstki.Z pomocą szpatułki, noża lub rękoma rozcieramy masło w mące do konsystencji kruszonki. Dodajemy żółtko i stopniowo dolewamy zimną wodę zagniatając gładkie ciasto. Dodajemy tyle wody by masa się nie kruszyła ani nie kleiła do rąk.
Ciastem wykładamy formę do tarty z wysokim brzegiem. Wnętrze wykładamy papierem do pieczenia i obciążamy go fasolkami. Wstawiamy do lodówki na 30 minut.

Piekarnik rozgrzewamy do 180 st C. i pieczemy spód przez 12 minut. Po tym czasie zdejmujemy papier z fasolkami i podpiekamy kolejne 5 minut.



Przygotowanie farszu:

Pstrąga dzielimy na małe kawałki dokładnie usuwając ości.
W rondelku na małym ogniu rozpuszczamy masło i przez 2 minuty przesmażamy na nim mąkę. Dolewamy do nich mleko stale mieszając by nie powstały gródki, zagotowujemy i zestawiamy z ognia. Do beszamelu wrzucamy pstrąga, posiekaną szalotkę ze szczypiorem, doprawiamy gałką muszkatołową i pieprzem. Dodajemy żółtka i starty ser, odstawiamy by  farsz trochę ostygł. Białka ubijamy na sztywno i delikatnie dodajemy do farszu.
Gotowe nadzienie przekładamy na podpieczony spód i wstawiamy do rozgrzanego piekarnika na 20 minut.

Tartę studzimy przynajmniej 10 minut. Możemy podawać od razu, lub odgrzewaną, wtedy jest jeszcze smaczniejsza.

Podajemy z lekką sałatką.

wtorek, 19 lutego 2013

Pasta rybna z ricotty i wędzonego pstrąga. Owoc zakupowego szaleństwa na LeTarg'u.



LeTarg.... nazwa dość przewrotna. Niby targ, ale na pewno nie taki zwykły... 
Odwiedzam go od pierwszych tygodni gdy zrodził się na warszawskiej Saskiej Kępie. 

Wkraczając w czwartek i sobotę w wąską uliczkę Królowej Aldony od razu widać, ze coś się tu dzieje, bo pełno dostawczych samochodów o różnych rejestracjach z całej Polski. Po przejściu niespełna stu metrów widzimy że zejście na podwórko i do piwnicy jednej z willi obstawione jest straganami przy których tłoczą się kupujący. Już od wejścia z szerokim uśmiechem zapraszają nas producenci wspaniałych wędlin- Dobra Kiszka i Stanisław Mądry i przesympatyczny Pan Sandacz ze świeżymi rybami. W tę sobotę dołączyli do nich kolejni dostawcy, między innymi z ekologicznymi warzywami i drobiem z wolnego wybiegu. 


Gdy wchodzimy do wnętrza "Szarej Cegły"- kawiarni, galerii, miejsca spotkań artystycznych, spotykamy kolejnych wspaniałych producentów. Jest Kaszubska Koza i Kozia Łąka ze wspaniałymi kozimi serami, pojawia się Spółdzielnia Skaryszewy z moimi ukochanymi serami dojrzewającymi - Stary Szeneker, Amber i Salami z przyprawami, obłędna Fettina i Ricotta. Ostatnio w sobotę pojawił się tez pan z serami owczymi z Ranczo Frontiera i moja kolejna miłość... Mleczna Droga... z niebiańskimi jogurtami, w tym nowym smakiem pomarańczowo imbirowym, twarogami i fetą w oliwie. Całość dopełniają chleby na zakwasie, bajeczne przetwory słodkie i wytrawne, pyszne oliwy z Krety i niesamowite daktyle od Persa i sos z orzechów włoskich. Warto jeszcze wspomnieć i świeżym mleku prosto od krowy, mleku kozim, jajkach od kur z wolnego wybiegu o naturalnych sokach i propozycji Kalinówki "Wzgórza Dylewskie" gdzie nie tylko zakupimy wędzonego pstrąga i pasztet z dziczyzny ale i wątróbkę z pstrąga w zalewie.. Jednym zdaniem dobroci co nie miara.... 


Kto czuje się przytłoczony i już zakłada, ze przepuści tam fortunę, niech się w swoich rozważaniach natychmiast zatrzyma. Wszystkie produkty, które tam kupicie przygotowane są z naturalnych składników z miłością i troską o dobry smak, dobry gatunkowo i naturalny produkt. Sprzedają tam ludzie, którzy dbają o swoje zwierzęta jak o własne dzieci, pielęgnują grządki, lub szukają sprawdzonych dostawców z doskonałym produktem. także główni organizatorzy i założyciele LeTarg wkładają mnóstwo swego czasu i energii w trosce o klientów- sympatyków- przyjaciół, którzy ich odwiedzają. Dostawca, który się u nich pojawia musi być godzien zaufania.

A co z cenami? Otóż tu was może zaskoczę, ale są na prawdę przystępne. Całego pysznego pstrąga kupiłam za 20 zł, kilogram przepysznej szynki kosztuje 35 zł, ser salami z przyprawami 26 zł/kg,  dojrzewający Szeneker 45 zł, spora paczka genialnych daktyli 15 zł, świeże mleko 4zł/litr. Droższe są jedynie szlachetne sery kozie, dojrzewające wędliny i sery, ale nie oszukujmy się- w marketach i tak zapłacimy za nie więcej!!!

Na LeTarg kupuję jedzenie po to by nim się delektować i cieszyć. Wiem, że jem coś co jest zdrowe, przygotowane z troską, z miłością i pasją. Wiem, że zwierzęta traktowane są w sposób humanitarny, warzywa i owoce nie spryskuje się pestycydami a receptury opracowuje się latami w trosce o każdy szczegół. Ponadto, mam pewność, że wspieram dobrych, polskich producentów i biznes lokalny. Jestem przekonana, że tu nikt nie będzie próbował mnie oszukać a moja opinia o produkcie na prawdę się liczy. 

Z utęsknieniem czekam na wiosnę, gdy prawdopodobnie to miejsce rozwinie się jeszcze bardziej, gdy organizatorzy zaproszą do współpracy kolejnych wspaniałych hodowców, dostawców i pasjonatów zdrowego jedzenia. 

Opowiadać o LeTarg mogłabym dużo, ale nie muszę. On broni się sam.
Nie wierzycie? Sprawdźcie!
Wierzycie? Tym bardziej was tam zapraszam! 
Warto, warto, warto.

Szara Cegła, ul. Królowej Aldony 6, czwartki i soboty od 11.00 do 20.00.  Więcej informacji o tym miejscu i galerię zdjęć z poszczególnych dni znajdziecie na profilu LeTarg na Facebooku. 

Ja po sobotniej wyprawie przytachałam torby pełne pyszności. W tym znalazł się cały pstrąg wędzony na gorąco z Kalinówki i Ricotta od Spółdzielni Skaryszewy.  Połączyłam je w jedno pyszne danie na przystawkę i śniadanie. Z wędzonej ryby i serwatkowego serka powstała bowiem przepyszna pasta rybna. 
Podaję tylko składniki pasty bez konkretnych proporcji, bo każdy z was sam może skomponować sobie ulubioną pastę rybną. Moja była bajecznie pyszna.



Pasta rybna z ricotty i wędzonego pstrąga.

mięso wędzonego pstrąga
ricotta 
koperek
sól
pieprz

do podania 
świeże razowe bułeczki
roszponka
oliwa rozmarynowa

Do przygotowania pasty użyłam mniej więcej tej samej ilości wędzonego pstrąga co ricotty. Rozgniotłam je razem za pomocą widelca, doprawiłam mrożonym koperkiem, dużą ilością pieprzu i odrobiną soli. 

Pastę rozsmarowałam za świeżej bułeczce razowej i przyozdobiłam roszponką. Przed podaniem kanapeczki skropiłam oliwa rozmarynową.

Pasta rybna, to świetna propozycja zarówno na śniadanie jak i na imprezę, w formie przystawki. 

Smacznego!

poniedziałek, 11 lutego 2013

Zdrowa surówka z ruccoli i avocado z fetą lub wędzonym łososiem. Tęsknię za Włochami.



Oglądałam dziś dwa odcinki świetnego programu kulinarnego. Pokazuje on moje ukochane Włochy, jego bardziej i mniej znane regiony, potrawy, sery, wina i miłość do jedzenia...

"Two greedy Italians" to program w którym kucharze Antonio Carluccio i Gennaro Contaldo wracają z Wielkiej Brytanii do swoich korzeni we Włoszech. podróżują, smakują, piją, gotują, rozmawiają, wspominają, świetnie się bawią ze swoimi rodakami. Jest w nim pełno miłości Włochów do swojego kraju, jest tradycyjna kuchnia są piękne produkty, wspaniali producenci, niesamowite widoki a to i tak nie wszystko. Ci dwaj podstarzali kucharze wspaniale przedstawiają włoską kuchnię i zwyczaje, są zabawni i pełni uroku. Szkoda, ze nie mam możliwości oglądać ich częściej. Brakuje mi takich fajnych programów.

Bardzo już tęsknię za Italią, za ich pięknym językiem, niesamowitym jedzeniem wspaniałym winem za włoskim wybrzeżem, Alpami, ciepłymi, przyjacielskimi ludźmi, za Aperitivo....

W Włoszech najważniejsze są dwie rzeczy- miłość i jedzenie. Gdy mamy jedno i drugie, wtedy życie staje się piękne. Mogę więc śmiało powiedzieć, ze bardzo mi blisko do pełni szczęścia, zwłaszcza gdy mogę delektować się taką pyszną sałatką z ruccolą.


Zdrowa surówka z ruccoli i avocado

składniki

1 spora garść ruccoli
1/2 avocado
1 średni pomidor
1/2 żółtej papryki (świeżej lub marynowanej)
3 gałązki selera naciowego
1/2 czerwonej cebuli
sok z 1/2 cytryny

1 łyżka majonezu
1 łyżka chrzanu
1/2 łyżeczki suszonej bazylii
1/2 łyżeczki suszonego oregano
pieprz do smaku

dodatki:
50 g fety lub łososia wędzonego na zimno
lub kilka płatków dobrego twardego dojrzewającego sera itd.

Ruccolę płuczemy zimną wodą i odcedzamy na durszlaku. Pomidor parzymy 8 sekund we wrzątku i zdejmujemy z niego skórkę. Cebulę kroimy w piórka a selera naciowego i paprykę w grubą kostkę.
Dojrzałe avocado przekrawamy na pół, przekręcamy i część z pestką odkładamy do lodówki na później. Z drugiej połówki za pomocą łyżki wyjmujemy miąższ i kroimy go w kostkę. od razu skrapiamy je sokiem z cytryny.
W misce mieszamy majonez z musztardą, ziołami i pieprzem. Wrzucamy wszystkie warzywa i mieszamy delikatnie. Najlepiej wymieszać surówkę rękoma. Teraz czas na doprawianie sałatki do smaku- solą, pieprzem, oliwą, sokiem z cytryny.

Gotową sałatkę układamy na głębokim talerzu a na wierzchu układamy wybrane dodatki.

Ja skusiłam się na wędzonego na zimno łososia, a mój mężczyzna na fetę (z Mlecznej drogi- w oliwie z czosnkiem i ziołami. Pycha!)

Surówka świetnie sprawdzi się zarówno w porze lunchu, na romantyczną kolację jak i na imprezę, spotkanie z przyjaciółmi.  Zdrowe, smaczne i dietetyczne.

Smacznego

niedziela, 27 stycznia 2013

Kuchnia Meksykańska. Kurs kulinarny w Masala. Smaki Świata.

Miniony czwartek był dla mnie bardzo przyjemnym i smakowitym dniem.

Najpierw odwiedziłam Szarą Cegłę i Le Targ, o którym już jest głośno, ale o nim napiszę przy innej okazji. Zdradzę tylko że zaopatrzyłam się w pyszne sery, mleko wędliny i kiełbasę dla taty :)

Kolejnym punktem programu był fryzjer, który porządnie zaszalał na mojej głowie, co zajęło mu trochę czasu, ale efekt końcowy po prostu mnie zachwycił.



Dalej już prawie biegiem zdążałam z uśmiechem na twarzy na warszawski Służew do Składu Bananów, gdzie mieszczą się nie tylko delikatesy ale również instytut sztuki kulinarnej. Spóźniona kilka minut dołączyłam szybko do reszty kursantów.



Kurs prowadziła rodowita Meksykanka, pani Isabel Balderas. Od razu zwróciłam uwagę, że każde stanowisko do gotowania jest bardzo profesjonalnie przygotowane. Nie musieliśmy nigdzie biegać w poszukiwaniu naczyń czy składników, bo wszystko już było przygotowane. Salka, w której odbywają się zajęcia jest kameralna, ale wygodna, a w centrum gotuje mistrz kuchni- a w tym wypadku mistrzyni

Pokrótce przedstawię wam  dania, które przygotowywaliśmy pod okiem pani Isabel a później razem konsumowaliśmy.

Na dobry początek zaczęliśmy od przygotowania drinku Charro Negro z meksykańskiej Tequilii coli i limonki. Po czym szybko zaczęliśmy pichcić Pozole rojo, czyli czerwoną zupę z dodatkiem pozole- czyli białej kukurydzy. Zupa swoją barwę zawdzięcza dodatkowi pastą z ostrej papryczki guajillo. Dla mnie  najbardziej interesujący w tej potrawie jest sposób podania. Zupę podaje się bowiem ze świeżą sałatą, cebulką, rzodkiewką. Mieszanka ciepłej zupy z chrupkością świeżych warzyw była nader interesująca.





Kolejnym daniem naszej meksykańskiej uczty były Jalapennos Rellenos de Atun. Są to całe papryczki jalapeno z zalewy octowej napełnione sałatką z tuńczyka, cebulki i pomidora z dodatkiem oliwek, natki pietruszki i majonezu. Jest to w mojej ocenie jeden z faworytów wieczoru. Świetnie nadają się na imprezową ostrą przekąskę do Tequilli :) Jedna papryczka potrafi już nieźle rozgrzać zziębnięty organizm :)









Kolejnego dania z naszej karty nie powstydziła by się żadna restauracja. Ceviche ma swoich amatorów na całym świecie i wiele wersji wykonania. Pani Isabel zaproponowała nam przepis typowo meksykański, z jej okolic. Do przygotowania tej znakomitej przystawki użyliśmy mięsa białej ryby- halibuta które marynowało się przez kilka godzin w soku z cytryn.  Tak przygotowaną rybę mieszamy z pomidorami, cebulką, oliwkami, kolendrą i avocado. Sałatka świetnie prezentuje się w kieliszku do czerwonego wina. Podajemy ją z nachos.



Moi partnerzy kulinarni szczególną sympatią obdarzyli sałatkę z kaktusa. Pani Isabel opowiadała nam przy okazji gotowania o różnych zawiłościach kulinarnych Meksyku. Muszę przyznać, że zamęczałam ją dziesiątkami pytań, ale każde z nich spotkało się z profesjonalną odpowiedzią. Nasza mistrzyni jest wykwalifikowanym kucharzem, od lat mieszka w Polsce i pracowała między innymi w Mariottcie. Mogłam dzięki temu zaspokoić w pełni moja ciekawość kulinarną, a jest ona znaczna :)
Wspomniana przeze mnie sałatka przygotowywana jest z kaktusa z puszki, bo nie występuje on w Polsce w świeżej postaci. Smaczna, ale szczerze mówiąc spodziewałam się po kaktusie czegoś więcej...


ą sala

A teraz kolejny faworyt wieczoru. Tostadas de tinga. Tostadas- czyli tortille kukurydziane usmażyliśmy na głębokim tłuszczu, więc stały się fenomenalnie chrupkie i nabrały smak, dobrych domowych nachos. Do tego  przygotowaliśmy świetną sałatkę z kurczakiem i pastą z papryczek chipotle adobado. Danie to, to kolejna przekąska na zimno, ale tak na prawdę można ją też jeść na ciepło. Sprawdziliśmy :)
Gotowy sos Chipotle Adobado można kupić w Składzie Bananów.

Przy okazji przygotowywania tostadas porozmawiałam sobie z panią Isabel o smażeniu tortilli kukurydzianych w polskich warunkach. Nie jest to proste zadanie, bo nie dość że wymaga wprawy, to jeszcze odpowiedniego sprzętu i mąki. Nasze tostadas nigdy nie będą takie kształtne i elastyczne jak meksykańskie, ale próbować można... Czy ktoś wie dlaczego polska mąka kukurydziana jest żółta, a oryginalna jest prawie biała? I don't get it.

My korzystaliśmy z gotowych, pysznych tostadas, które stały się wspaniale chrupkie po usmażeniu, a dodatek lekko kremowego farszu i łyżki śmietany zaprowadza człowieka do kulinarnego nieba.

Takie tortille to kolejna znakomita propozycja na imprezy, zwłaszcza teraz w karnawale.






To była prawdziwa Fiesta Mexicana... Wyrazista, pikantna, smakowita i kolorowa. A na jej zakończenie pojawił się także deser, czyli bajeczne Churros con cajeta.

Bardzo się ucieszyłam jak zobaczyłam w broszurce przedstawiającej kurs, że nauczę się je przygotowywać. Nigdy ich jeszcze nie jadłam, ale zawsze wzbudzały moja ciekawość. I słusznie. Są pyszne!  Zwłaszcza z sosem cajeta przygotowanym z karmelizowanego 2 godziny koziego mleka. Po prostu niebo w gębie!


 To idealny deser także na polski Tłusty Czwartek, wiec na pewno pojawi się w moim domu już niedługo :)





Wieczór skończył się prawdziwą rozkoszą dla podniebienia i jeszcze większym uśmiechem na twarzy. 

Doceniam Masalę za profesjonale podejście, dobór potraw i prowadzących warsztaty kucharzy. mam głębokie przekonanie, że każdy z kursów przygotowany jest na podobnym, lub wyższym poziomie, więc chętnie tam jeszcze kiedyś wrócę.