Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowa kuchnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowa kuchnia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 listopada 2013

Pęczak a'la risotto z dynią, chilli, wędzonym tofu i przyprawą Kamis

Marka Kamis lubi blogerów, nie da się tego ukryć. Ale dzięki tej sympatii mogę czasem wypróbowywać różne ich nowości, jakie pojawiają się na rynku.  Ostatnio do mojej kuchni trafiła limitowana edycja przypraw kuchni włoskiej. Mamy tu przyprawę do pizzy po sycylijsku, do spaghetti bolognese, spaghetti carbonara i przyprawa do pomidorów.

Od razu zaczęłam czytać ich skład i muszę przyznać, że jestem nim pozytywnie zaskoczona. Przykładowo, przyprawa do spaghetti carbonara zawiera takie składniki jak: cebula, czosnek, gałka muszkatołowa, natka pietruszki, pieprz biały, bazylia i tymianek. Nie widzę w składzie soli, ani konserwantów, ponadto, producent deklaruje, ze nie ma w niej glutaminianu. taki zestaw przypraw to fajna rzecz, zwłaszcza dla początkujących i zabieganych kucharzy, albo na przykład w podróży Nie trzeba wtedy się martwić jakie przyprawy i w jakiej proporcji powinny wylądować w spaghetti, wystarczy posłużyć się przepisem z opakowania i wsypać gotową mieszankę.

Mieszankę do spaghetti carbonara używam też w przygotowaniu innych dań. Ostatnio przyprawiłam nią szpinak a innym razem duszone borowiki i fajnie to razem grało. Dziś eksperymentuję doprawiając tą przyprawą pęczak z dynią. Lubię smak gałki muszkatołowej, który jest w przyprawie dobrze wyczuwalny i dla mnie fajnie pasuje do dyni. Polecam.



Pęczak a'la risotto z dynią, chilli wędzonym tofu.
(dla osób)

8 łyżek kaszy pęczak
300 g dyni pokrojonej w kostkę (użyłam dyni piżmowej)
200 g wędzonego tofu
100 ml mleka
ok 200 ml wody
2 cm kawałek chilli (razem z pestkami)
1/2 cebuli
1 ząbek czosnku
1 łyżka śmietany 12% lub masła (niekoniecznie)
sól do smaku
3 łyżki przyprawy do spaghetti carbonara (Kamis)
2 łyżki oleju
natka pietruszki do podania

Cebulę, czosnek i chilli kroimy w drobną kostkę. W szerokim rondlu rozgrzewamy olej i podsmażamy cebulę, po chwili dorzucając czosnek i chilli.
Pęczak wrzucamy do rondla i chwilę prażymy. Po ok  minutach dolewamy mleko, przykrywamy i dusimy na średnim ogniu.
Gdy mleko się wchłonie stopniowo dodajemy wodę. przy 3 dolewce wody dorzucamy również dynię i dalej całość dusimy pod przykryciem. Dynia także odda do pęczaku trochę soku.
Gdy pęczak będzie już prawie miękki dorzucamy wędzone tofu. Po chwili wspólnego duszenia całość doprawiamy solą i przyprawą  do spaghetti carbonara. W razie potrzeby dodajemy więcej płynu, ale nie za dużo by nie rozgotować kaszy.
Gdy pęczak będzie już wystarczająco miękki, całość zdejmujemy z ognia i jeśli mamy ochotę, dodajemy łyżkę śmietany, albo nawet masła. Odstawiamy na 3 minuty pod przykryciem, by pęczak jeszcze troszkę doszedł.

Podajemy przybrane świeżą natką pietruszki.

Smacznego!

wtorek, 15 października 2013

Eggcheese. Sałatka z serem jajecznym

Często na swojej drodze spotykam bardzo fajne produkty. Często jestem gościem na wszelkiego rodzaju targach, wystawach, imprezach kulinarnych, gdzie swoje produkty prezentują fajni producenci.

W miniony piątek odwiedziłam Łódź i Targi Natura Food. Popróbowałam wiele fajne sery, ogólnie nabiał zarówno z mleka krowiego, koziego i owczego, soki, miody, chleby, produkty roślinne- takie jak tofu i napoje w wielu smakach, produkty zbożowe, w tym pyszne ciastka, czipsy amarantusowe i wiele innych. Dla własnego komfortu nie powiem ile tam wydałam... ale przynajmniej ze świadomością, że są to zdrowe, naturalne produkty.

Jakiś czas temu, mój narzeczony pokazał mi co zakupił w sklepie ze zdrową żywnością. Na początku zupełnie nie mogłam załapać co to jest, mimo że jego nazwa jest prosta- Eggcheese. Ser jajeczny? Ale jak to?

No właśnie. Jest to taki śmieszny ser, produkowany przez Słowaków, a składa się on w 94% z białka jajka kurzego. Od razu zapytałam wujka Googla z czym i jak to się je. Producent wychwala swój ser pod niebiosa i szczerze mówiąc, także uważam ze jest to całkiem fajny wynalazek.
W składzie sera jajecznego jest jak wspomniałam 94 % jajka kurzego a ponadto: sól ( 0,6 mg na 100 g), zioła, twaróg nisko tłuszczowy i suszone mleko. Ostatnie składniki jak widać występują w nim w śladowych ilościach. Ponadto, etykieta zapewnia, że jest to produkt bezglutenowy. bez tłuszczu i bez cholesterolu.

Eggcheese, to w zasadzie czyste białko, więc świetnie sprawdziłoby się w diecie atletów budujących masę mięśniową, ale polecany jest także dla cukrzyków (zawiera śladową ilość cukrów 06 mg na 100 g), wegetarian, dzieci, osób starszych i osób planujących zrzucić parę kilogramów (52 kcal na 100 g).
Ser jajeczny występuje w wersji naturalnej i wędzonej, próbowałam obie i mogę śmiało powiedzieć ze są smaczne. Wersja wędzona jest bardziej wyrazista, co chyba oczywiste, a naturalna o neutralnym smaku.

Koszt takiego sera w Czechach to ok 6,5 za 2 porcje po 100 gram.

Ciekawa jestem czy można go gdzieś dostać w Polsce. Jeszcze go tutaj nie spotkałam, ale będę poszukiwać.

Moja propozycja podania Sera jajecznego to prosta szybka sałatka. Ilości składników nie podaję, bo sami sobie je z łatwością dobierzecie.



Sałatka z Eggcheese- czyli sposób na ser jajeczny

opakowanie Eggcheese
liście świeżego szpinaku
natka pietruszki
pomidory
cebula dymka
granat
olej rzepakowy tłoczony na zimno,
krem z octu balsamicznego
kilka kropel tabasco

Szpinak porwać na małe kawałki, pomidora, natkę i dymkę dowolnie pokroić. Przygotowane składniki przełożyć na talerz, a na wierzchu powstałej sałatki ułożyć ser jajeczny i udekorować miąższem granatu.
Całość skropić dowolną oliwą lub olejem, octem winnym i/lub kremem balsamicznym Dla odrobiny pikanterii dodałam do sałatki  kilka kropel tabasco.

Było smacznie :)

poniedziałek, 7 października 2013

Eco Pomysł na weekend: Natura Food w Łodzi.

VI Międzynarodowe Targi Żywności Ekologicznej i Tradycyjnej NATURA FOODJuż w najbliższy weekend wybieram się na targi Natura Food w Łodzi. Jadę tam po raz pierwszy, ale mam wielkie nadzieje, że będzie o na prawdę fajna impreza.

W jednym miejscu będzie można spotkać producentów naturalnej żywności, porozmawiać, powymieniać się wiedzą, doświadczeniem ale i  wizytówkami :)

Obserwuję w Polsce wspaniały trend jedzenia i życia w zgodzie z naturą. Co raz częściej Polacy poszukują żywności niskoprzetworzonej, naturalnej czy z certyfikatem ekologicznym. Powstaje i przyłącza się do niego co raz więcej gospodarstw wiejskich. Dobrzy producenci zdali sobie sprawę, że wytwarzanie żywności napakowanej pestycydami, konserwantami itp na dłuższą metę jest nieopłacalne dla całego społeczeństwa. To wspaniałe, że wracają do łask stare odmiany warzyw i owoców, wędliny i sery wytwarzane jak za dawnych lat, bez zbędnej chemii i wypełniaczy.  Mimo, ze wielu kupców nadal kieruje się do sklepów po  certyfikowaną żywność ECO, to mali producenci, którzy nie posiadają certyfikatów są również doceniani i wspierani prze Slow Food i inicjatywy podobne do LeTargu i różne targi żywności regionalnej, zdrowej, naturalnej. Również w Łodzi od lipca przy samej Piotrkowskiej działał targ dobrych producentów żywności. Warszawski LeTarg to już prawie legenda, która prężnie działa w dwóch lokalizacjach- na Wilanowie i w SOHO Factory na Pradze



Wróćmy do Natura Food. W tym roku partnerem targów maja być Węgry. Podobno możemy spodziewać się pysznych pikli, kiełbas i win węgierskich. Nie mogę się już doczekać by zdegustować jakiegoś pysznego Tokaja albo pasty paprykowej. Na pewno będzie pysznie.

Te trzy dni w Łódzkich Targach to także mnóstwo spotkań i wykładów dla ludzi z branży,  strefa ekologicznego Stylu Życia beECO, oraz strefa dla dzieci z EcoLudkiem. Trzeciego dnia- w niedzielę dzieciaki będą mogły ponadto uczestniczyć w warsztatach Szkoły na Widelcu prowadzonych przez Grzegorza Łapanowskiego. Zapowiada się fajna zabawa :)

Ale mnie jak zawsze najbardziej interesuje zdrowe jedzenie i turystyka- agroturystyka w szczególności. Jadę tam z pustym plecakiem i żołądkiem, a mam nadzieję wrócić z wieloma nowymi kontaktami, nową wiedzą i  pysznościami, także w brzuszku. :)
Targi trwają 3 dni, wejście na nie jest zupełnie niedrogie, potwierdzonych jest ponad 300 wystawców ze wszystkich polskich regionów, a także z zagranicy. Myślę, ze żadnego prawdziwego smakosza nie może zabraknąć w Łodzi w czasie trwania Natura Food.

 Ja na pewno tam będę, prawdopodobnie w piątek, bo na resztę weekendu mam kolejne plany, ale o tym już wkrótce.

wtorek, 11 czerwca 2013

Wegańska tarta z czereśniami i truskawkami. Tarty na Zdrowie z Moniczką w Dniu Dobrych Smaków


Ta niedziela była na prawdę pyszna. Oba dni kręciły się wokół gotowania, pichcenia, pieczenia, degustowania, próbowania i jedzenia.

Był czas na Szkołę na Widelcu, był czas na inne warsztaty, pokazy, dyskusje i filmy kulinarne. Nie zabrakło na prawdę DOBRYCH SMAKÓW a to wszystko dzięki organizatorom Dnia Dobrych Smaków z LaTargiem i Nowym Fortem. Zaproszono wielu fajnych wystawców- dobrych polskich producentów serów, wędlin, pieczywa, przetworów, alkoholi i gotowych dań. W niedzielę każdy mógł znaleźć coś pysznego i zdrowego dla siebie i całej rodziny w Nowym Forcie i na uliczkach do niego prowadzących. Gości nie wystraszyła nawet niesamowita ulewa, istny Armagedon z gradobiciem błyskawicami i potopem jaki nawiedził Warszawę. Wcale mnie to nie dziwi, bo jedzenie, warsztaty i atmosfera były tam niesamowite.



Muszę się pochwalić że ja też gościłam w tym dniu jako wystawca. W piątek przyjechałam do Warszawy, w sobotę do 15 byłam na warsztatach z dzieciakami,a wieczorem i nocą zamęczałam mój piekarnik wkładając do niego kolejne wypieki.  Zależało mi by moje tarty były nie tylko smaczne ale i zdrowe, takie jakie sama podałabym mojej rodzinie i przyjaciołom. Używałam świeżych warzyw od moich zaufanych dostawców z targu w Pruszkowie, mąk, które kupiłam w Kooperatywie KupPanCegłę, tofu i mleka roślinnego przywiezionych z Czech, dobrej oliwy i masła bez barwników i dodatków. A do tego dodałam magiczne składniki w formie owoców i ziół z mojego sadu i ogródka.




W ten sposób powstało prawie 10 różnych tart słodkich i słonych, także wegetariańskich i wegańskich.

Tarta na białym cieście z brokułem, wędzonym łososiem i śmietanowym sosem.
Tarta na białym cieście z wędzoną makrelą i sosem beszamelowym.
Tarta  szpinakowa z twarogiem na cieście pełnoziarnistym.
Tarta wegańska- gryczana z sosem pomidorowym, cukinią, cebulką i czosnkiem/
Tarta wegańska- z beszamelem pomidorowym z mleka owsianego z pomidorkami, cukinią i marynowanym tofu na pełnoziarnistym cieście z oliwa z oliwek.
Tarta  na cieście francuskim z sosem śmietanowym z dodatkiem sera pleśniowego i szparagami
Tarta  twarogowa z dużą ilością ziół i pomidorkami koktajlowymi.
Tarta sernikowa z czereśniami na pełnoziarnistym cieście
Tarta wegańska na cieście pszenno-owianym z dodatkiem płatków migdałowych z truskawkami i czereśniami.
Tartinki na słodko z z truskawkami.


 Ku mojej radości cieszyły się one wielkim powodzeniem, sprzedałam je bardzo szybko a i wysłuchałam wielu pochwał i głosów podziwu. Każdy ma w sobie odrobinę próżności, i tego dnia moja była bardzo podsycana :D Bardzo cieszę się, że zdecydowałam się wystawić z moimi tartami, że smakowały i spotkały się z tak pozytywnym odzewem. Bardzo jestem wdzięczna Zuzce Groniowskiej, organizatorce tego wydarzenia, twórczyni LeTargu, że dała mi szansę zaistnieć na szersza skalę.



Jeśli wrócicie o jeden post do tyłu to przeczytacie parę słów o warsztatach Szkoły na Widelcu jakie współprowadziłam tego samego dnia. Jest tam kilka zdjęć z dzieciakami i świetna ogórkowa lemoniada, oraz kilku wystawców uwiecznionych na fotografiach.
Kupilam parę fajnych specjałów, w tym Crema di Mandarino z Sycylii... już nie mogę się doczekać aż go otworzę.

Wrażeń na jeden weekend było wiele.

W takie dni życie jest piękne.

Na Dzień Dobrych Smaków przygotowałam w większości tarty wytrawne, ale dziś zaprezentuję przepis na tą słodką, dlatego że jest ona bardzo prosta i szybka do przygotowania. Na pewno znajdziecie chwilę, by ją przygotować w domu z dodatkiem sezonowych owoców. Ja użyłam czereśni i wiśni z mojego ogrodu.





Wegańska tarta pszenno-owsiana z czereśniami i truskawkami.

Spód:
200 g mąki pszennej tortowej
100 g otrąb owsianych
150 g margaryny
szczypta soli
kilka łyżek mleka owsianego
4 łyżki brązowego cukru
4 łyżki płatków migdałowych

ok 400 g świeżych owoców (u mnie truskawki i czereśnie)
2 łyżki bułki tartej
Dodatkowo: 2 łyżki cukru i 3 łyżki płatków migdałowych do posypania ciasta


Mąkę pszenną łączymy z otrębami solą, płatkami migdałowymi, cukrem i pokrojoną w kostkę margaryną. Rozdrabniamy szpatułką lub nożem do konsystencji kruszonki. Dodajemy po trosku mleka owsianego aż uzyskamy gładką kulę ciasta. Wkładamy je owinięte w folię do lodówki na 30 minut.

Owoce myjemy i przygotowujemy do ciasta- oczyszczamy z listków, pozbawiamy pestek.

Rozgrzewamy piekarnik do 180 st C.

Ciasto rozwałkowujemy na koło o średnicy 4 cm większej niż forma. Krążek przekładamy delikatnie do formy i dociskamy w rogach, formujemy rant, odcinamy ewentualny nadmiar ciasta.
Tartę po wierzchu posypujemy bułką tartą i układamy na niej owoce jedne obok drugiego, ale nie bardzo ścisło. Całość posypujemy brązowym cukrem i płatkami migdałowymi.

Wstawiamy do piekarnika i pieczemy 30-35 minut aż brzegi lekko się zarumienią a owoce puszczą dużo soku. Studzimy w formie.

Smacznego!


Lemoniada ogórkowa Szkoły na Widelcu na Dzień Dobrych Smaków

Weekend minął mi pod hasłem Szkoły na Widelcu i Dnia Dobrych Smaków. W sobotę i w niedzielę prowadziłam z koleżanką Anią z Lekcji Smaku warsztaty dla dzieciaków. Sobotnie przedpołudnie spędziłyśmy na pikniku w Społecznej Szkole Podstawowej 131 w Warszawie przygotowując z małymi kucharzami truskawkowe wariacje. Kolejnego dnia pracowałyśmy i bawiłyśmy się z dziećmi podczas Dnia Dobrych Smaków, który współorganizowany był przez LeTarg i Noey Fort.

Dzień Dobrych Smaków to była pierwsza tego typu impreza mająca na celu zaprezentowanie świetnych producentów dobrej zdrowej żywności, połączona z różnymi warsztatami i uroczystą kolacją. Byliśmy tam i my ze Szkołą na Widelcu. Atmosfera była niesamowita. Trochę zamieszania, kreatywny chaos i nieład, pyszne jedzenie od dobrych producentów, nagłe oberwanie chmury, ogólne podekscytowanie dzieciaków i nas a przede wszystkim pyszności jakie wyczarowaliśmy. Przygotowaliśmy chłodnik z młodych wiosennych warzyw z jogurtem greckim, lemoniadę ogórkową z bazylią i pysznym miodkiem oraz kanapeczki na wyśmienitym chlebie na zakwasie z ziołami, kiełbaską z indyka i z sarny, genialną musztardą i fenomenalnym kozim serem Łomnickim z dodatkiem kolorowych warzyw. Uczta jaką przygotowaliśmy była wprost genialna. Wszystkim bardzo smakowało, a rodzice prosili o przepisy.

W Dniu Dobrych Smaków nie zabrakło wspaniałych dostawców z dobrą żywnością, naturalną, bez chemii, przygotowaną według tradycyjnych receptur. Mogliśmy zaopatrzyć się z chleby, sery kozie i krowie, twarogi, jogurty, masło, wędliny i kiełbasy, przeróżne konfitury chutney'e i sosy, oliwy, ryby, czekolady i desery, nalewki, oliwy, soki i warzywa, produkty ekologiczne z Sycylii. A do tego książki kulinarne i gotowe jedzenie. Ja tez tam byłam z moimi tartami :)
Oprócz tego dzień obfitował w warsztaty, pokazy i filmy kulinarne a zakończył się kolacją opartą na regionalnych produktach.

Jak przygotowaliśmy nasze potrawy w trakcie Szkoły na Widelcu? Bardzo prosto i nieskomplikowanie. Dla przykładu podam przepis na Lemoniadę ogórkową o właściwościach oczyszczających.

Lemoniada Ogórkowa
2 ogórki
2 litry wody
2-3 limonki  lub cytryny
listki bazylii lub mięty
naturalny miód
Ogórki i cytrusy dobrze myjemy. Ogórki ścieramy na drobnej tarce, wrzucamy do dzbanka. Ścieramy skórkę z cytrusów i wyciskamy z nich sok, dodajemy do ogórków. Doprawiamy płynnym, naturalnym miodem, wrzucamy dużo listków bazylii lub mięty i zalewamy wodą. Bardzo dokładnie mieszamy.
Lemoniadę można pic od razu, ale najlepiej odstawić ja na noc do lodówki i zaserwować następnego dnia.

Smacznego!























wtorek, 4 czerwca 2013

Zdrowe wegańskie burgery z soczewicy z marchewką. Na co dzień i na grilla; dla dużych i małych łakomczuchów.



Ostatnio co raz częściej całkowicie rezygnuję w potrawach z produktów pochodzenia zwierzęcego. Nie świadczy to, że zostałam weganką, ale jakoś tam mnie pcha natura... Myślę, ze to dobrze.

Stało się już naszym małym zwyczajem, że gdy wyjeżdżam, zostawiam mojemu mężczyźnie zapas kotlecików warzywnych w zamrażarce. Mam już nie lada doświadczenie, bo przygotowałam ich już więcej niż 100. Wyjeżdżam w najbliższy piątek, a w pudełeczkach przygotowane jest już jakieś 30 kotlecików. Starczą na jakiś czas :)

Najprostrzym i najszybszym sposobem na przygotowanie wegańskich burgerów jest ugotowanie do nich soczewicy. Soczewica, to bardzo zdrowe warzywo strączkowe, które jest najbardziej lekkostrawne z fasolowatych. Nie wymaga też większych podchodów i nie ma sensu kupować jej w puszce, gdyż gotuje się ją bez wcześniejszego namaczania, nie dłużej niż 30 minut.

Jeśli chodzi o warzywne dodatki do wnętrza burgerów, to często dodaję do nich warzywa korzeniowe, takie jak marchew, pietruszka seler, lub kwiaty- brokuła i kalafior. Dużą popularnością w naszej kuchni cieszą się kotleciki z brukselki, ale na nią jeszcze poczekamy parę miesięcy.

Muszę się przyznać, że specjalnie dla mnie moje kochanie przygotowało filmik kulinarny, w czasie przygotowywania kotletów z brokuła. Była to dla mnie nie lada przyjemność, bo sam jego widok przy pracy w kuchni już wywołuje uśmiech na mej twarzy, a do tego on to robi tak zabawnie... :) W te dni gdy jesteśmy od siebie oddaleni o 600 kilometrów, dobrze jest wiedzieć, że ta ukochana osoba o tobie myśli i przygotowuje takie fajne niespodzianki. Filmu nie pokażę, nawet gdybym chciała, bo powiedzmy... nie otrzymałam praw do udostępniania, a poza tym to dopiero jego pierwsze nagranie, więc jeszcze nie bylo do końca dopracowane i skończyło sie przedwcześnie :)

Wege kotleciki to świetny pomysł na obiad- szczególnie dla dzieci. Przemycamy w nich pełno witamin i skladników odżywczych, a wyglądają fajnie i są bardzo apetyczne. Mogą też posłużyć do przygotowania wyśmienitych wege-burgerów, a nawet być elementem wegańskiego grilla.



Wegańskie burgery z soczewicy z marchewką

150 g soczewicy
150 g marchewki
3 łyżki siemienia lnianego
1/2 dużej cebuli (lub 1 mniejsza)
1 łyżka sosu sojowego
2 łyżki oliwy
1 sucha bułka grahamka (lub inna)
1 łyżka przyprawy 5 smaków (lub mieszanki koper włoski, pieprz czarny, cynamon, goździki, kmin rzymski)
1 łyzeczka chilli
2 lyzki świeżych liści estragonu

Soczewicę gotujemy w 2 szklankach wody do miękkości, ale uważamy by się nie rozgotowała, studzimy i miksujemy niezbyt dokładnie.
Siemie lniane zalewamy wrzątkiem 1 cm powyżej wydokości w szklance i odstawiamy na kilka minut.
Cebulę siekamy i podsmażamy na złocisto na oliwie.
Marchewkę ścieramy na małych oczkach i dodajemy do przestudzonej soczewicy wraz z cebulką i namoczonym siemieniem.
Suchą razową bułkę ścieramy i dodajemy z resztą składników do masy. Dokładnie mieszamy.

Rozgrzewamy piekarnik do 180 st C.
Zamoczonymi w wodzie dłońmi formujemy z masy niewielkie, lekko spłaszczone kotleciki. Układamy je na blaszce wyłożonej matą silikonową lub papierem do pieczenia( spryskanym oliwą). Burgery pieczmemy 25 minut. Po wyjęciu z piekarnika zostawiamy na 10 minut a po tym czasie przekładamy na kratkę do całkowitego ostygnięcia.

Kotleciki można jeść od razu, przechować je w lodówce lub w zamrażarce.
Burgery w wersji pieczonej są o wiele zdrowsze od ich smażonych odpowiedników, więc polecam pieczenie.

Jeśli burgery będziemy chcieli przygotować na grillu, trzeba je owinąć w folię i ułożyć na kracie, by się ogrzały. Obok układamy bułeczki, bagietkę, czy chlebek i również go podgrzewamy. Zjadamy z sosikiem i świeżymi warzywami.

Do kotlecików świetnie będzie pasował domowy majonez- może być też wegański (wskazówka na blogu jadłonomia), keczup czy musztarda.

Smacznego!


poniedziałek, 3 czerwca 2013

Co na zdrowy obiad? Prosta wegańska tarta warzywna na pełnoziarnistym sezamowym spodzie.



Często szukamy pomysłu na lekki i nieskomplikowany obiad. Co raz częściej słyszę, że ludzie jedzą bardzo mało owoców i warzyw. Ja praktycznie nie wyobrażam sobie dnia bez owocu ani obiadu bez porcji warzyw. Nawet gdy jem na mieście wybieram z karty dania z jak największą ilością zieleniny, szczególnie w formie sałatek, surówek ale i tart. Razem z moim ukochanym uwielbiamy tarty wszelkiego rodzaju. Jego ukochane to te na cieście francuskim, ale wiem jak bardzo jest ono kaloryczne, więc staram się go ograniczać.

Ostatnio szukałam inspiracji dotyczącej tart wegańskich- bez masła, mleka czy serów. Wyczytałam w kilku miejscach, że mogę swobodnie przygotować spód do tarty z urzyciem oliwy z oliwek. Bardzo mnie to ucieszyło, bo bardzo lubię jej smak w wypiekach. Znacie Tortas de aceite? Ja je uwielbiam, a przygotowuje się je własnie z oliwą.

Nadzienie do w naszej kuchni przeważnie czysta improwizacja. Zawsze kombinuję z tego co akurat mam w lodówce i spiżarni. Tym razem użyłam zabłąkaną na końcu zamrażalnika mrożonkę warzywną. Z racji, że w Czechach nie mam dostępu do mojego targu, muszę korzystać z tego co mam... cóż. Nie zmienia to faktu, że można oczywiście w tarcie wykorzystać warzywka na przykład z młodej włoszczyzny, która już się pojawia, cukinie, szpinak itp itd.

Moja propozycja, to tarta na pełnoziarnistym spodzi z dodatkiem prażonego sezamy i płatków owsianych. Nadały one ciastu świetny, lekkko orzechowy posmak. Sos podobny jest do beszamelu, jednak przygotowany bez masła i mąki pszennej, a jedynie na mleku sojowym z mąką kukurydzianą.

Warto eksperymentować w kuchni, bo można odkryć nowe połączenia, nowe smaki pełne zdrowia i witamin a bez zbędnego zwierzęcego tłuszczu.

A na koniec jeszcze jedno zdanie i link muzyczny. Niedawno światło dzienne ujrzała nowa płyta Jamiego Cullum, który nie dość, że jest utalentowanym, kreatywnym muzykiem jazzowym, wydającym wspaniałe płyty, prowadzącym swój wlasny program w BBC Radio, to prywatnie jest mężem Sophie Dahl. A ją chyba wszystkie kulinarne blogerki znają :)

Oto jego najnowyszy singiel. Enjoy...






 Wegańska tarta warzywna na pełnoziarnistym sezamowym spodzie. 
(21 cm)

Składniki
1 szklanka mąki pełnoziarnistej
1/2 szklanki platków owsianych
3 lyżki sezamu
1/3 szklanki oliwy z oliwek
1/2 szklanki wody
1/2 łyżeczki soli


350 g mieszanych warzyw- marchew, pietruszka, fasolka, por itp.
(ja tym razem użyłam gotowej mieszanki mrożonej)
1 cebula dymka
1 łyżka przyprawy 5 smaków

1 pełna szklanka mleka roślinnego (sojowego/ryżowego)
2 płaskie łyżki mąki kukurydzianej
szczypta gałki muszkatołowej i soli

Płatki owsiane i sezam prażymy na suchej patelni przez kilka minut, nastpęnie mielimy w młynku do kawy lub rozdrabniamy w malakserze. Do mieszanki dodajemy sól, mąkę oraz oliwę z wodą. Zagniatamy gładkie ciasto, w razie potrzeby dodając odrobinę wody lub mąki. Na stolnicy posypanej mąkę rozwałkowujemy ciasto na ksztalt formy do tarty, ale o obwodzie większym przynajmniej o 4 cm. Ciasto bardzo delikatnie przenosimy do formy i lekko dociskamy w rogach. Gotową formę wstawiamy do lodówki.

Warzywa jeśli są mrożone, wystarczy wrzucić na patelnię z kilkoma łyżkami oliwy. Jeśli używamy świeżych warzyw należy je obrać i pokroić na średniej wielkości kostkę lub w talarki, według uznania.
Cebulę dymkę kroimy dowolnie na mniejsze kawałki. Wszystkie warzywa najlepiej ugotować na parze lub udusić na patelni z niewielką ilością wody na półtwardo. Do ugotowanych warzyw dodajemy dymkę i przyprawę 5 smaków.

W rondelku zagotowujemy 200 ml mleka roślinnego. W pozostałych 50 ml rozprowadzamy mąkę kukurydzianą. Do gorącego mleka dodajemy rozmieszaną mąkę zmlekiem i zagotowujemy aż powstanie lekko gęsty sos. Doprawiamy solą i gałką muszkatołową.

Piekarnik rozgrzewamy do 180 st. C
Na ciasto wylewamy 3 łyzki sosu, na nim ukladamy warzywa, lekko docisając, by stworzyć w miarę równą powierzchnię. Całość zalewamy resztą sosu z mleka roślinnego i wstawiamy do piekarnika. Pieczemy ok 30 minut aż góra się ladnie zetnie i lekko zarómieni.

Po wyjęciu z piekarnika zostawiamy na 5 minut by tarta trochę przestygła. Podajemy z sałatą z lekkim dresingiem..

Smacznego!

środa, 29 maja 2013

Szkoła na Widelcu. Gotowanie z dziećmi i dla dzieci.

Już nie liczę w ilu warsztatach Szkoły na Widelcu brałam udział. Pomagałam w organizacji przeróżnych imprez w szkołach, przedszkolach, klubikach, w trakcie wydarzeń zwiazanych z jedzniem, zdrowym trybem życia.
Przez kilka tygodni samodzielnie gościłam różwnież w przedszkolu na Saskiej Kępie. Zrobiliśmy tam kilka fajnych salatek surówek i zdrowych deserów. Mam nadzieję, że Akademia Sztuk Dziecięcych włączy się bardziej aktywnie w Szkołę na Widelcu we wrześniu, po wakacyjnej przerwie.




Wraz ze Szkołą na Widelcu gościłam na Urban Market, w Klubie Mam na Bemowie a także na konferencji Szkolne Smaki w Katowicach. Wszystkie te wydarzenia bardzo mnie wzbogacają. Dzięki nim co ram mocniej wierzę, ze rewolucja żywieniowa jest możliwa. Wierzę, ze dzieci mogą jeść zdrowo, kolorowo i zmacznie zarazem, że będą tworzyć zdrowe, silne, aktywne, dobrze odżywione społeczeństwo gdy wejdą w dorosłosć. Wierzę, że ziarenko, które w nich siejemy kiełkuje i ziemni ich sposób myślenia o jedzeniu, gotowaniu, spędzaniu czasu wolnego.



Z drugiej strony widzę ile jeszcze pracy przed nami. Dostrzegam potrzebę mówienia o zdrowym jedzeniu, o potrzebach naszego organizmu, o tym gdzie i jakie produkty żwynościowe kupować, jak wykorzystywać zasoby przyrody i produkcji żywności w Polsce. Zdaję sobie sprawę, że jesteśmy na początku naszej drogi, że musimy przeprowadzić jeszcze tysiące warsztatów, nauczyć wiele dzieciaków, uświadomić i zmienić sposób myślenia milionów rodziców, którzy kształtują nawyki żywieniowe swoich dzieci.



W gotowaniu jest cos takiego, co pociąga praktycznie każdego z nas. nie tylko spędzamy razem wspaniały, wartościowy czas; nie tylko możemy wspólnie pracować, próbować i doświadczać, nie tylko mamy szybki wynik naszych działań w postaci zdrowego, pysznego posiłku, ale także, świetnie się bawimy, dzielimy się radością, pomysłami, pozytywną energią. W takiej atmosferze każde dziecko i dorosły gotuje chętnie, bez zachamowań próbujeto, co przygotował, potrafi podzielić się świeżo zdobytą wiedzą i wraca do domu z głową pełną inspiracji. Ważne jest, by takie przeżycia nie były jednorazowe, by mali kucharze doświadczali różnych smaków, wyrabiali sobie swój wąłsny gust kulinarny, by jedzenie, zdrowe jedzenie, stało się częścią ich życia.



Wiem, że gotowanie z dziećmi moze być w oczach niektórych ludzi problematyczne. Trzeba uzbroić się w cierpliwość, wziąć poprawkę na to, że dziciaki na pewno zrobią bałagan, że mogą się skaleczyć-choć rzadko się to zdażą- że będą nadgryzać, oblizywać paluchy ale one włąśnie tak doświadczają świata. Na początek wystarczą proste rzeczy- nieskomplikowane potrawy. Dla przykladu, ostatnio z przedszkolakami przygotowaywaliśmy koktajle owocowe. Ileż było w nich koloru ileż pozytywnej energii i świetnego smaku, a witaminy i wartości odżywcze to już tylko wartość dodana :) Przyrządzaliśmy wspólnie dressingi, które serwowaliśmy z sałatami różnego rodzaju, podawaliśmy surówki ze świeżych warzyw, dusiliśmy na patelni szparagi ze szpinakiem, skomponowaliśmy kolorowy chłodnik z nowalijek, utarliśmy własnoręcznie pesto z bazylii i prażonego slonecznika, zaserwowaliśmy carpaccio z truskawek z miętą i limonką a dla zaspokojenia pragnienia wyczarowaliśmy lemoniady- między innymi z ogórkiem.




Na warsztatach z dzieciakami rozmawiamy jak z dorosłymi. Nie odprawiamy rzadnych czarów, nie przekonujemy, że te truskawki, czy szparagi sa jakieś magiczne. Ostrzegamy, że w kuchni można się skaleczyć i pokazujemy co zrobić by temu zapobiec. Zaachęcamy do probowania, ale do niczego nie zmuszamy, staramy się inspirować dzieci do próbowania nowych smaków, tworzenia ulubionych połączeń.

Gotować moze każdy i niech poświadczą temu zdjęcia z warsztatów w przedszkolu integracyjnym.







Niech to ziarenko w nich kiełkuje, dla lepszej przyszłosci ich i naszej...

niedziela, 19 maja 2013

Zdrowy zielony koktajl z avocado i ogórka.

Słoneczna i cieplutka niedziela to małe marzenie każdego człowieka.
Można iść na spacer, na rower, na rolki.
Można zjeść duże lody i usiąść na słoneczku i wygrzewać kosteczki.
Można zrobić sobie piknik na trawie.
Można odwiedzić ciekawe miejsca.
Można napić się zimnego białego czy różowego musującego wina.
Można pięknie spędzić czas w gronie rodziny i przyjaciół.
Można zagrać w badmintona, pokopać piłkę lub zanurzyć nóżki w basenie.

Słońce i niedziela to połączenie idealne.

Na takie dni idealnie pasują koktajle owocowe i warzywne. Mnie ogarnęła dziś zielona siła, która popchnęła mnie do lodówki w poszukiwaniu zieleniny. Do blendera wpadły same pyszności i kolejna zdrowa piguła.



Koktajl z avocado i ogórka z nutą koperku i rozmarynu.

 (dla 2-3 osób)

1 dojrzałe avocado
1 ogórek sałatkowy
200 ml jogurtu (kefiru/maślanki/mleka)
1 mała gałązka świeżego rozmarynu
1 gałązka koperku

Ogórka obieramy ze skóry, kroimy na mniejsze kawałki i wrzucamy do blendera.
Avocado przecinamy na pół, wyjmujemy pestkę i łyżką wyjmujemy miąższ, wrzucamy do ogórka. W kielichu lądują także koperek, jogurt i listki rozmarynu (bez łodyżki).
Miksujemy, rozcieńczamy w razie potrzeby, przelewamy do ładnych szklanek, dekorujemy listkiem mięty i....
delektujemy się smakiem.

Smacznego!