Wraz ze sporą dawką słońca i świeżego powietrza w moich żyłach krew znów zaczyna szybciej płynąć i jest co raz lepiej.
Święta Wielkanocne, choć spędzone z ukochanym zadziałały na mnie przygnębiająco. Nie dość że mróz, śnieg, wiatr i zimno, to nigdzie nie dało się wyjść na dłużej niż 30 minut. Dla mnie siedzenie w domu bez możliwości skorzystania ze świeżego powietrza, bez tych paru kilometrów biegiem, lub szybkim spacerkiem, bez kąpieli słonecznych... to czas bardzo ciężki. Ale zapomnijmy o tym.
Od tygodnia gości u nas prawdziwa WIOSNA!
Znów mogę biegać, jeździć na rowerze i cieszyć się słonkiem i ciepłym wietrzykiem. Świat staje się co raz bardziej kolorowy, pełen życia. Już nie mogę się doczekać prac w gródku. Ziemia jest jeszcze dosyć zimna, więc boję się coś do niej wsadzać. Nie minie jednak więcej niż 2 tygodnie a będę widzieć pierwsze pędy moich ziółek, może pierwsze kwiaty na drzewach w sadzie i listki rzodkiewki i sałat które mam zamiar wyhodować na początku.
Moje ziółka i salaty, tak samo jak kiełki na pewno przydadzą się na warsztatach, które zaczęłam prowadzić pod patronatem Szkoły na Widelcu. W niedzielne przedpołudnie spotykam się z dzieciakami w przedszkolu -Akademii Sztuk Dziecięcych na wspólne gotowanie, doprawianie, dekorowanie i smakowanie. Na razie nasze grono jest niewielkie, ale mam nadzieję, że z każdym tygodniem będzie przybywać więcej smakoszy.
Wczoraj spotkałam się z warszawskimi koleżankami blogerkami. Odwiedziłyśmy fajną, małą restaurację- winiarnię z chorwackimi winami. Był to dla mnie kolejny zastrzyk pozytywnej energii.
A do tego z samego rana pan z kiosku powitał mnie machając nowym wiosennym numerem Food&Friends. uwielbiam ten magazyn. Zawsze czytam go od deski do deski, podziwiam wszystkie zdjęcia, artykuły i relacje. Czasem próbuję także wykorzystać zawarte w nim przepisy. Dziś moją uwagę zwróciły propozycje użycia w kuchni młodych ziół i pokrzywy. Jak tylko pojawi się ona na polach, to na pewno pojawi się w naszym menu. Ale póki co muszę korzystać z zapasów zimowych.
Na strychowych belkach wiszą całe pęczki szałwii i sama już nie wiem co z nią robić. Dodanie szałwii do ciastek nagle stało się tak oczywiste :) Ciastka są przepyszne, kruchutkie i zdrowe. Szałwia świetnie działa na organizm, a mąka pełnoziarnista z otrębami to bogate źródło błonnika. Mąkę kupiłam w kooperatywie i jest niesamowita- bardzo bogata w otręby, grubo zmielona, wspaniała.
Takie ciasteczka nie są bardzo słodkie, świetnie pasują na poranną przekąskę, piknik lub do śniadaniówki. Pychotka.
Ciastka pełnoziarniste z szałwią
(inspirowane na herbatnikach z bazylią)
100 g masła
400 ml mąki pszennej pełnoziarnistej z otrębami (lub otrąb pszennych/owsianych)
200 ml mąki pszennej zwykłej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżki cukru trzcinowego
szczypta soli
4 łyżki suszonej szałwii
150 ml mleka
W misce mieszamy wszystkie sypkie składniki. Dorzucamy do nich masło i siekamy całość dokładnie. Gdy masło jest dobrze rozdrobnione dodajemy mleko i szybko zagniatamy ciastko w kulę.
Mleko można dodawać stopniowo, aż uzyskamy gładką kulę.
Ciastu pozwoliłam odpocząć 15 minut w lodówce. Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 200 st. C. Blachę wykładamy matą silikonową lub papierem do pieczenia.
Ciasto w dwóch turach wałkujemy na grubość ok 0.5 cm. Wycinamy ciastka i układamy je na blaszce. Nakłuwamy je widelcem i smarujemy odrobiną mleka. Pieczemy w rozgrzanym piekarniku przez ok 12 minut, aż się lekko zarumienią.
Po wyjęciu z piekarnika studzimy i przekładamy do pojemniczka na ciasteczka.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciastka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciastka. Pokaż wszystkie posty
środa, 17 kwietnia 2013
sobota, 9 marca 2013
Zdrowa przekąska. Batoniki owsiane z daktylami - Flapjaks.
Mój ukochany zażyczył sobie ciastek owsianych. Nie chciałam po raz setny powtarzać starych przepisów, więc postanowiłam poszperać w moich książkach kucharskich.
Byłam pewna, że znajdę jakiś przepis na owsiane wypieki w książkach brytyjskich autorów. Oczywiście, nie pomyliłam się. Zaciekawił mnie bardzo prosty przepis z książki Jamesa Martina "The great British Village Show Cookbook". Tak na marginesie, to kupiłam ją jakiś czas temu w secondhandzie :)
Autor napisał o tych ciasteczkach w ten sposób: "In northern parts of the UK I've heard this called nutty flip. Whatever name you use, flapjacks are the best baked in advance." A więc spokojnie możemy upiec mnóstwo tych batoników, by doczekały tych dni kiedy mają stać się smaczniejsze :) bo na prawdę szybko znikają...
Te ciastka- batoniki można upiec by służyły jako przekąska w czasie wycieczki, ale znajdą zaszczytne miejsce w dziecięcej i waszej osobistej śniadaniówce i puszce ze śniadaniowymi ciasteczkami. Są pełne błonnika i składników odżywczych pochodzących z płatków owsianych. Dodatek suszonych owoców czy czekolady, na pewno sprawi że będę zastrzykiem energii. Taka przekąska zaspokaja ochotę na coś słodkiego, jest sycąca i po prostu pyszna.
Oryginalny przepis odchudziłam według mojego uznania, a i tak batoniki wyszły bardzo słodkie. Wariacje na temat flapjacks można mnożyć i mnożyć urozmaicając je wieloma dodatkami. Możemy dorzucić do nich wszelkie suszone owoce, orzechy i kawałki gorzkiej czekolady.
James proponował batoniki czekoladowe z imbirem z syropu. Na stronie BBC FOOD znalazłam przepis Nigela Slatera i Lorrein Pascale. Moja kompozycja to kombinacja tych wszystkich trzech propozycji.
Batoniki są fajnie chrupkie i lekko ciągnące zarazem. Moje, choć bez cukru są dość słodkie. Do ich wykonania użyłam wspaniałych daktyli podsuszanych które kupiłam na perskim stoisku w czasie LeTargu. Są mięciutkie, naturalnie suszone, a nie wyschnięte na wiór jak można czasem znaleźć na sklepowych półkach. Te daktyle dosłownie rozpływają się w ustach...
Batoniki owsiane z daktylami- Flapjakcs
200 g płatków owsianych
100 g masła
100 ml miodu (lub syropu klonowego)
100 g daktyli
1/2 szklanki migdałów
1/2 szklanki wiórków kokosowych
Masło rozpuszczamy w rondelku razem z miodem. W misce mieszamy wszystkie sypkie składniki- płatki, posiekane migdały i wiórki kokosowe. Daktyle pozbawiamy pestki i kroimy na male kawałki. Daktyle i masło z miodem dodajemy do płatków, dokładnie mieszamy.
Niewielka blaszkę wykładamy papierem do pieczenia. Przekładamy do niej wymieszane składniki i dobrze dociskamy. Formę wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 170 st. C. Pieczemy przez 25 minut aż masa lekko się zarumieni.
Po wyjęciu z piekarnika odstawiamy na 15 minut do przestygnięcia. Kroimy całość na niewielkie batoniki i zostawiamy by całkowicie ostygły.
Byłam pewna, że znajdę jakiś przepis na owsiane wypieki w książkach brytyjskich autorów. Oczywiście, nie pomyliłam się. Zaciekawił mnie bardzo prosty przepis z książki Jamesa Martina "The great British Village Show Cookbook". Tak na marginesie, to kupiłam ją jakiś czas temu w secondhandzie :)
Autor napisał o tych ciasteczkach w ten sposób: "In northern parts of the UK I've heard this called nutty flip. Whatever name you use, flapjacks are the best baked in advance." A więc spokojnie możemy upiec mnóstwo tych batoników, by doczekały tych dni kiedy mają stać się smaczniejsze :) bo na prawdę szybko znikają...
Te ciastka- batoniki można upiec by służyły jako przekąska w czasie wycieczki, ale znajdą zaszczytne miejsce w dziecięcej i waszej osobistej śniadaniówce i puszce ze śniadaniowymi ciasteczkami. Są pełne błonnika i składników odżywczych pochodzących z płatków owsianych. Dodatek suszonych owoców czy czekolady, na pewno sprawi że będę zastrzykiem energii. Taka przekąska zaspokaja ochotę na coś słodkiego, jest sycąca i po prostu pyszna.
Oryginalny przepis odchudziłam według mojego uznania, a i tak batoniki wyszły bardzo słodkie. Wariacje na temat flapjacks można mnożyć i mnożyć urozmaicając je wieloma dodatkami. Możemy dorzucić do nich wszelkie suszone owoce, orzechy i kawałki gorzkiej czekolady.
James proponował batoniki czekoladowe z imbirem z syropu. Na stronie BBC FOOD znalazłam przepis Nigela Slatera i Lorrein Pascale. Moja kompozycja to kombinacja tych wszystkich trzech propozycji.
Batoniki są fajnie chrupkie i lekko ciągnące zarazem. Moje, choć bez cukru są dość słodkie. Do ich wykonania użyłam wspaniałych daktyli podsuszanych które kupiłam na perskim stoisku w czasie LeTargu. Są mięciutkie, naturalnie suszone, a nie wyschnięte na wiór jak można czasem znaleźć na sklepowych półkach. Te daktyle dosłownie rozpływają się w ustach...
Batoniki owsiane z daktylami- Flapjakcs
200 g płatków owsianych
100 g masła
100 ml miodu (lub syropu klonowego)
100 g daktyli
1/2 szklanki migdałów
1/2 szklanki wiórków kokosowych
Masło rozpuszczamy w rondelku razem z miodem. W misce mieszamy wszystkie sypkie składniki- płatki, posiekane migdały i wiórki kokosowe. Daktyle pozbawiamy pestki i kroimy na male kawałki. Daktyle i masło z miodem dodajemy do płatków, dokładnie mieszamy.
Niewielka blaszkę wykładamy papierem do pieczenia. Przekładamy do niej wymieszane składniki i dobrze dociskamy. Formę wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 170 st. C. Pieczemy przez 25 minut aż masa lekko się zarumieni.
Po wyjęciu z piekarnika odstawiamy na 15 minut do przestygnięcia. Kroimy całość na niewielkie batoniki i zostawiamy by całkowicie ostygły.
środa, 6 marca 2013
Expo Sweet. Targi na które jeszcze wrócę...
W lutym, a dokładniej 19-21 lutego w Warszawie po raz piąty odbyły się targi Gastro Sweet. Zapraszani na nie są producenci i dystrybutorzy branży cukierniczej, piekarskiej i lodziarskiej. Dowiedziałam się o nich za pośrednictwem Gastrofazy, w której u Pawła Lorocha gościł Janusz Profus Maestro czekolady u Wedla, który powołał do istnienia to wydarzenie.
Jak na miłośnika jedzenia, a przede wszystkim słodyczy i lodów przystało, wybrałam się tam we wtorkowe południe. Od wejścia zadziwiła mnie liczba wystawców i produkty jakie prezentowali. Lody, torty, ciasta, ciasteczka, napoje, wszelkie maszyny pomocne w cukierniach i lodziarniach, stoisko kawowe, dodatki i ozdoby do ciast i ciasteczek. Mnogość kolorów i smaków prawie przytłaczająca. By przejść całą halę targową, popróbować niektórych wytworów, porozmawiać niektórymi wystawcami poświęciłam kilka godzin.
Ale jak pyszne były to godziny, to wiem tylko ja... Zachwyciły mnie przede wszystkim lody. Za ich sprawą przeniosłam się znów do mojej ukochanej Italii. Wielu wystawców prezentowała kolorowe, pięknie przyozdobione witryny lodowe z bardzo smacznymi lodami o idealnie kemowej konsystencji. Jednym słowem znalazłam się w lodziarskim raju. Kilka firm szczególnie mnie zachwyciło i marząc o własnej kawiarni wzięłam od nich kontakty. Kto wie, może kiedyś się przydadzą. nich zdjęcia mówią same za siebie...
Stoiska cukiernicze wyróżniały się pięknie przyozdobionymi ciastami, ciasteczkami i tortami okolicznościowymi. Wszystkie niezaprzeczalnie bawiły oczy, ale nie wzbudziły już tak bardzo mojego zainteresowania. Gdy będę miała możliwość serwować słodkości w kawiarni czy restauracji, to będę to robić samodzielnie, na pewno nie z gotowych półproduktów. Ale muszę przyznać, że dekoracje i prezentacja ciast były dla mnie bardzo inspirujące.
Jeszcze bardziej zauroczyły mnie torty przygotowane na konkurs. Specjalnie przyjechałam na targi trzeciego dnia by dowiedzieć się kto zdobędzie główną nagrodę. Wygrało piękno w prostocie. Wszystkie tory miały w sobie "to coś", ale niektóre były ewidentnie przeładowane i przegrały przez mnogość ozdób. Przerost formy nad treścią. Wygrał także mój faworyt oceniony jako najpiękniejszy zarówno przez Jury jak i przez publiczność.
![]() |
| Zwycięzca |
Na targach odbywało się kilka ambitnych konkursów, jak również miały miejsce specjalistyczne wykłady i pokazy cukierników i baristów dla zwiedzających. Obserwowałam troszkę zmagań konkursowych pierwszego i ostatniego dnia, oraz podpytywałam baristów na stoisku kawowym. Wszystkie wydarzenia były bardzo interesujące i inspirujące.
Żałuję, że większość wystawców nie sprzedawała swoich produktów, szczególnie ci, którzy prezentowali dodatki do dekoracji, syropy smakowe masy cukiernicze itp. Ale co najważniejsze, mam do nich kontakty i nie zawaham się ich użyć w przyszłości :)
wtorek, 5 lutego 2013
Deser jogurtowo malinowy z czekoladą Fair Trade i obłędnym jogurtem od Mlecznej Drogi
Co by tu zjeść?
Jest ochota na coś słodkiego.
Jest tęsknota za wiosną i latem.
Jest smak na maliny
Jest pojemniczek malin z ogródka w zamrażalniku.
Jest w lodowce wspaniały jogurt naturalny Mlecznej Drogi
Jest paczka mini ciasteczek anyżowych.
Jest końcówka gorzkiej czekolady (Fair Trade)
Jest deser!
Jest pysznie!!
Jest zdrowo!!!
Jest ochota na coś słodkiego.
Jest tęsknota za wiosną i latem.
Jest smak na maliny
Jest pojemniczek malin z ogródka w zamrażalniku.
Jest w lodowce wspaniały jogurt naturalny Mlecznej Drogi
Jest paczka mini ciasteczek anyżowych.
Jest końcówka gorzkiej czekolady (Fair Trade)
Jest deser!
Jest pysznie!!
Jest zdrowo!!!
Deser jogurtowo malinowy
Na każdą porcję
20 malin
100 g jogurtu naturalnego
½ łyżeczki pasty waniliowej
1 łyżeczka miodu
4 łyżki pokruszonych ciasteczek
Np.makaroników, herbatników, biszkoptów
pokruszona gorzka czekolada (Fair Trade)
Jeśli korzystamy z mrożonych malin trzeba je najpierw rozmrozić w temperaturze pokojowej.
Jogurt wymieszać z miodem i pastą waniliową.
W pucharku
warstwami układać pokruszone ciastka na zmianę z jogurtem i malinami.
Wierzch posypać pokruszoną czekoladą.
Smacznego !
poniedziałek, 4 lutego 2013
Pełnoziarniste zdrowe ciasteczka z masłem orzechowym. Przepis wegański
Ostatnio gdy przygotowuje dla nas ciasteczka staram się wykorzystywać i tworzyć przepisy wegańskie, lub przynajmniej bez jajek. Po części ze względu na oszczędności, ale też by mieć pewność, że będę je mogła długo przechowywać. Możemy wtedy delektować się dwoma trzema ciasteczkami do kawy, bez obawy że zaraz się zepsują.
Ciasteczka z masłem orzechowym przygotowałam dla mojego mężczyzny dwa tygodnie temu, gdy wyjeżdżałam do rodziców. Jak się okazuje nadal są świeże, mięciutkie i pyszne. Przechowywane w metalowej puszce wyłożonej serwetką wcale nie straciły swoich właściwości i nadal cieszą podniebienie.
Od niedawna mój chłopiec stara się pozbyć brzuszka, a więc muszę mu w tym pomóc i ograniczyć przyrządzanie słodkości do minimum. Szkoda, że nie mam komu oddać, czy sprzedać moich wypieków, bo chętnie bym sobie poszalała w kuchni na słodko. No cóż, jak trzeba to trzeba.
Przepis na ciasteczka znalazłam za pośrednictwem Pinterest na blogu 17andbaking, z dalszym odnośnikiem do 101cookbooks. oczywiście nieznacznie go przekształciłam. Ciastka są mięciutkie, nie bardzo słodkie, o wyraźnym fistaszkowym smaku. Taka pełnoziarnista przekąska świetnie sprawdza się na drugie śniadanie lub podwieczorek dla małych i dużych dzieci.
Ciastka pełnoziarniste z masłem orzechowym
(wegańskie)
składniki:
2 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej
szczypta soli
1 łyzeczka sody oczyszczonej
3/4 szklanki masła orzechowego
1/2 szklanki miodu
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
1/3 szklanki mleka sojowego
3-4 łyżki oleju rzepakowego (tłoczonego na zimno)
Dokładnie wymieszaj ze sobą masło orzechowe, miód, ekstrakt waniliowy, mleko sojowe i olej. Następnie dosyp resztę sypkich składników i połącz łyżką lub szpatułką aż powstanie gładka masa. Ciasto przykryj i wstaw do lodówki na 15-30 minut.
Piekarnik rozgrzej do 175 st. C. Blachę wyłóż papierem lub matą do pieczenia. Z ciasta odrywaj wilgotnymi dłońmi kulki wielkości orzecha włoskiego, lub większe. Ułóż je na blaszce zachowując 3 cm odległości między ciastkami, lekko spłaszcz i wstaw do rozgrzanego piekarnika. Piecz 10-12 minut aż się delikatnie zarumienią.
Gotowe ciasteczka orzechowe wystudź na kratce. Przechowuj w metalowej puszce.
Smacznego!
Ciasteczka z masłem orzechowym przygotowałam dla mojego mężczyzny dwa tygodnie temu, gdy wyjeżdżałam do rodziców. Jak się okazuje nadal są świeże, mięciutkie i pyszne. Przechowywane w metalowej puszce wyłożonej serwetką wcale nie straciły swoich właściwości i nadal cieszą podniebienie.
Od niedawna mój chłopiec stara się pozbyć brzuszka, a więc muszę mu w tym pomóc i ograniczyć przyrządzanie słodkości do minimum. Szkoda, że nie mam komu oddać, czy sprzedać moich wypieków, bo chętnie bym sobie poszalała w kuchni na słodko. No cóż, jak trzeba to trzeba.
Przepis na ciasteczka znalazłam za pośrednictwem Pinterest na blogu 17andbaking, z dalszym odnośnikiem do 101cookbooks. oczywiście nieznacznie go przekształciłam. Ciastka są mięciutkie, nie bardzo słodkie, o wyraźnym fistaszkowym smaku. Taka pełnoziarnista przekąska świetnie sprawdza się na drugie śniadanie lub podwieczorek dla małych i dużych dzieci.
Ciastka pełnoziarniste z masłem orzechowym
(wegańskie)
składniki:
2 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej
szczypta soli
1 łyzeczka sody oczyszczonej
3/4 szklanki masła orzechowego
1/2 szklanki miodu
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
1/3 szklanki mleka sojowego
3-4 łyżki oleju rzepakowego (tłoczonego na zimno)
Dokładnie wymieszaj ze sobą masło orzechowe, miód, ekstrakt waniliowy, mleko sojowe i olej. Następnie dosyp resztę sypkich składników i połącz łyżką lub szpatułką aż powstanie gładka masa. Ciasto przykryj i wstaw do lodówki na 15-30 minut.
Piekarnik rozgrzej do 175 st. C. Blachę wyłóż papierem lub matą do pieczenia. Z ciasta odrywaj wilgotnymi dłońmi kulki wielkości orzecha włoskiego, lub większe. Ułóż je na blaszce zachowując 3 cm odległości między ciastkami, lekko spłaszcz i wstaw do rozgrzanego piekarnika. Piecz 10-12 minut aż się delikatnie zarumienią.
Gotowe ciasteczka orzechowe wystudź na kratce. Przechowuj w metalowej puszce.
Smacznego!
czwartek, 31 stycznia 2013
Podsumowanie akcji Smakołyki dla Babci i Dziadka oraz rozwiązanie konkursu z okazji I.Rocznicy mojego bloga.
Z okazji Dnia Babci i Dnia Dziadka za pośrednictwem mojego bloga zorganizowałam na Durszlaku akcję kulinarną Smakołyki dla Babci i Dziadka. Na wstępie prosiłam o dodawanie postów przedstawiających potrawy i słodkości jakie przygotowalibyście dla swoich ukochanych dziadków.Do akcji dołączyło wiele pięknych wpisów. Większość z nich zawierała przepisy na słodkości pączki i inne drożdżowe wypieki, muffiny, torty, ciasta i ciasteczka. Właściwie jedyne wytrawne danie to prześliczna pizza laurkowa w wykonaniu DoBrzuszka.pl
Oznacza to ni mniej ni więcej, że naszych ukochanych dziadków i babcie najchętniej ugościlibyśmy na słodko. Wcale mnie to nie dziwi, bo właśnie z takimi pysznościami przeważnie kojarzy nam się dzieciństwo, dni spędzone z naszymi milusińskimi. Słodkie wypieki to także wspaniały prezent, którym możemy obdarować najbliższych. Warto na przykład zwrócić uwagę na śliczne czekoladki z Krainy Rozkoszy podniebienia.
Zapraszam do prześledzenia wszystkich wpisów w akcji, bo każdy ukrywa w sobie dużo smaku i miłości.
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
-
autorka: beatriczenkiczen | blog: BeatriczenKiczen
Jak wiecie, akcję zorganizowałam nie tylko z myślą o mojej babci i dziadku, ale także z okazji pierwszej rocznicy istnienia mojego bloga. Postanowiłam więc w ramach konkursu nagrodzić wpisy i przepisy, które mnie szczególnie zauroczyły. Podjęcie decyzji było trudnym zadaniem, bo wiele osób bardzo fajnie zaangażowało się w Smakołyki dla Babci i Dziadka. Początkowo planowałam obdarować trzy osoby, ale zostałam z pięcioma wyjątkowymi wpisami i nie byłam w stanie odrzucić żadnego z nich. A więc ogłaszam wszem i wobec, że nagrody niespodzianki dostanie 5 osób.
CHILIFIGA za Domowe Drożdżówki i opowieść o czytaniu "Karolci"
TARZYNKOWO za Racuszki z jabłkami i wspomnienia o babci i przekazywanej z pokolenia na pokolenie książce kucharskiej
WANILIOWY SMOCZEK za Czarne pierogi i słone serowe ciasteczka oraz pełne miłości opowieści o babci i dziadku.
Moja Domowa Kawiarenka za Muffinki Straciatella z Czarną Porzeczką za wspomnienia i piękne prezenty dla Babci i Dziadka
Polaca Mala za Leguminę Jabłkowo Gruszkową i pełen tradycji wypiek dla zaczytanego dziadka ze zdjęcia.
GRATULUJĘ!
Dziękuję wszystkim uczestnikom za zaangażowanie i chęć podzielenia się przepisami i wspomnieniami.
Bardzo mi było miło czytać o waszych najbliższych o pięknych chwilach jakie razem przeżyliście i jakie jeszcze przed wami. Jeszcze silniej umacniają we mnie przekonanie, że obecność babci i dziadka w życiu każdego człowieka jest nieoceniona.
Każda babcia i każdy dziadek dzięki silnej miłości, zaangażowaniu, cierpliwości, miłym słowom, spacerom, prawdziwej obecności kształtują nas na cale dorosłe życie. Dla każdego wnuczka są po prostu bezcenni. Uczmy się ich doceniać dopóki są z nami.
A na koniec jeszcze jedno zdjęcie Moniczki w ukochaną Babcią karmiącą wnusię ciastem.
To także były moje pierwsze urodzinki :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)





































