Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szkoła na widelcu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szkoła na widelcu. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 października 2013

Eco Pomysł na weekend: Natura Food w Łodzi.

VI Międzynarodowe Targi Żywności Ekologicznej i Tradycyjnej NATURA FOODJuż w najbliższy weekend wybieram się na targi Natura Food w Łodzi. Jadę tam po raz pierwszy, ale mam wielkie nadzieje, że będzie o na prawdę fajna impreza.

W jednym miejscu będzie można spotkać producentów naturalnej żywności, porozmawiać, powymieniać się wiedzą, doświadczeniem ale i  wizytówkami :)

Obserwuję w Polsce wspaniały trend jedzenia i życia w zgodzie z naturą. Co raz częściej Polacy poszukują żywności niskoprzetworzonej, naturalnej czy z certyfikatem ekologicznym. Powstaje i przyłącza się do niego co raz więcej gospodarstw wiejskich. Dobrzy producenci zdali sobie sprawę, że wytwarzanie żywności napakowanej pestycydami, konserwantami itp na dłuższą metę jest nieopłacalne dla całego społeczeństwa. To wspaniałe, że wracają do łask stare odmiany warzyw i owoców, wędliny i sery wytwarzane jak za dawnych lat, bez zbędnej chemii i wypełniaczy.  Mimo, ze wielu kupców nadal kieruje się do sklepów po  certyfikowaną żywność ECO, to mali producenci, którzy nie posiadają certyfikatów są również doceniani i wspierani prze Slow Food i inicjatywy podobne do LeTargu i różne targi żywności regionalnej, zdrowej, naturalnej. Również w Łodzi od lipca przy samej Piotrkowskiej działał targ dobrych producentów żywności. Warszawski LeTarg to już prawie legenda, która prężnie działa w dwóch lokalizacjach- na Wilanowie i w SOHO Factory na Pradze



Wróćmy do Natura Food. W tym roku partnerem targów maja być Węgry. Podobno możemy spodziewać się pysznych pikli, kiełbas i win węgierskich. Nie mogę się już doczekać by zdegustować jakiegoś pysznego Tokaja albo pasty paprykowej. Na pewno będzie pysznie.

Te trzy dni w Łódzkich Targach to także mnóstwo spotkań i wykładów dla ludzi z branży,  strefa ekologicznego Stylu Życia beECO, oraz strefa dla dzieci z EcoLudkiem. Trzeciego dnia- w niedzielę dzieciaki będą mogły ponadto uczestniczyć w warsztatach Szkoły na Widelcu prowadzonych przez Grzegorza Łapanowskiego. Zapowiada się fajna zabawa :)

Ale mnie jak zawsze najbardziej interesuje zdrowe jedzenie i turystyka- agroturystyka w szczególności. Jadę tam z pustym plecakiem i żołądkiem, a mam nadzieję wrócić z wieloma nowymi kontaktami, nową wiedzą i  pysznościami, także w brzuszku. :)
Targi trwają 3 dni, wejście na nie jest zupełnie niedrogie, potwierdzonych jest ponad 300 wystawców ze wszystkich polskich regionów, a także z zagranicy. Myślę, ze żadnego prawdziwego smakosza nie może zabraknąć w Łodzi w czasie trwania Natura Food.

 Ja na pewno tam będę, prawdopodobnie w piątek, bo na resztę weekendu mam kolejne plany, ale o tym już wkrótce.

wtorek, 11 czerwca 2013

Lemoniada ogórkowa Szkoły na Widelcu na Dzień Dobrych Smaków

Weekend minął mi pod hasłem Szkoły na Widelcu i Dnia Dobrych Smaków. W sobotę i w niedzielę prowadziłam z koleżanką Anią z Lekcji Smaku warsztaty dla dzieciaków. Sobotnie przedpołudnie spędziłyśmy na pikniku w Społecznej Szkole Podstawowej 131 w Warszawie przygotowując z małymi kucharzami truskawkowe wariacje. Kolejnego dnia pracowałyśmy i bawiłyśmy się z dziećmi podczas Dnia Dobrych Smaków, który współorganizowany był przez LeTarg i Noey Fort.

Dzień Dobrych Smaków to była pierwsza tego typu impreza mająca na celu zaprezentowanie świetnych producentów dobrej zdrowej żywności, połączona z różnymi warsztatami i uroczystą kolacją. Byliśmy tam i my ze Szkołą na Widelcu. Atmosfera była niesamowita. Trochę zamieszania, kreatywny chaos i nieład, pyszne jedzenie od dobrych producentów, nagłe oberwanie chmury, ogólne podekscytowanie dzieciaków i nas a przede wszystkim pyszności jakie wyczarowaliśmy. Przygotowaliśmy chłodnik z młodych wiosennych warzyw z jogurtem greckim, lemoniadę ogórkową z bazylią i pysznym miodkiem oraz kanapeczki na wyśmienitym chlebie na zakwasie z ziołami, kiełbaską z indyka i z sarny, genialną musztardą i fenomenalnym kozim serem Łomnickim z dodatkiem kolorowych warzyw. Uczta jaką przygotowaliśmy była wprost genialna. Wszystkim bardzo smakowało, a rodzice prosili o przepisy.

W Dniu Dobrych Smaków nie zabrakło wspaniałych dostawców z dobrą żywnością, naturalną, bez chemii, przygotowaną według tradycyjnych receptur. Mogliśmy zaopatrzyć się z chleby, sery kozie i krowie, twarogi, jogurty, masło, wędliny i kiełbasy, przeróżne konfitury chutney'e i sosy, oliwy, ryby, czekolady i desery, nalewki, oliwy, soki i warzywa, produkty ekologiczne z Sycylii. A do tego książki kulinarne i gotowe jedzenie. Ja tez tam byłam z moimi tartami :)
Oprócz tego dzień obfitował w warsztaty, pokazy i filmy kulinarne a zakończył się kolacją opartą na regionalnych produktach.

Jak przygotowaliśmy nasze potrawy w trakcie Szkoły na Widelcu? Bardzo prosto i nieskomplikowanie. Dla przykładu podam przepis na Lemoniadę ogórkową o właściwościach oczyszczających.

Lemoniada Ogórkowa
2 ogórki
2 litry wody
2-3 limonki  lub cytryny
listki bazylii lub mięty
naturalny miód
Ogórki i cytrusy dobrze myjemy. Ogórki ścieramy na drobnej tarce, wrzucamy do dzbanka. Ścieramy skórkę z cytrusów i wyciskamy z nich sok, dodajemy do ogórków. Doprawiamy płynnym, naturalnym miodem, wrzucamy dużo listków bazylii lub mięty i zalewamy wodą. Bardzo dokładnie mieszamy.
Lemoniadę można pic od razu, ale najlepiej odstawić ja na noc do lodówki i zaserwować następnego dnia.

Smacznego!























środa, 29 maja 2013

Szkoła na Widelcu. Gotowanie z dziećmi i dla dzieci.

Już nie liczę w ilu warsztatach Szkoły na Widelcu brałam udział. Pomagałam w organizacji przeróżnych imprez w szkołach, przedszkolach, klubikach, w trakcie wydarzeń zwiazanych z jedzniem, zdrowym trybem życia.
Przez kilka tygodni samodzielnie gościłam różwnież w przedszkolu na Saskiej Kępie. Zrobiliśmy tam kilka fajnych salatek surówek i zdrowych deserów. Mam nadzieję, że Akademia Sztuk Dziecięcych włączy się bardziej aktywnie w Szkołę na Widelcu we wrześniu, po wakacyjnej przerwie.




Wraz ze Szkołą na Widelcu gościłam na Urban Market, w Klubie Mam na Bemowie a także na konferencji Szkolne Smaki w Katowicach. Wszystkie te wydarzenia bardzo mnie wzbogacają. Dzięki nim co ram mocniej wierzę, ze rewolucja żywieniowa jest możliwa. Wierzę, ze dzieci mogą jeść zdrowo, kolorowo i zmacznie zarazem, że będą tworzyć zdrowe, silne, aktywne, dobrze odżywione społeczeństwo gdy wejdą w dorosłosć. Wierzę, że ziarenko, które w nich siejemy kiełkuje i ziemni ich sposób myślenia o jedzeniu, gotowaniu, spędzaniu czasu wolnego.



Z drugiej strony widzę ile jeszcze pracy przed nami. Dostrzegam potrzebę mówienia o zdrowym jedzeniu, o potrzebach naszego organizmu, o tym gdzie i jakie produkty żwynościowe kupować, jak wykorzystywać zasoby przyrody i produkcji żywności w Polsce. Zdaję sobie sprawę, że jesteśmy na początku naszej drogi, że musimy przeprowadzić jeszcze tysiące warsztatów, nauczyć wiele dzieciaków, uświadomić i zmienić sposób myślenia milionów rodziców, którzy kształtują nawyki żywieniowe swoich dzieci.



W gotowaniu jest cos takiego, co pociąga praktycznie każdego z nas. nie tylko spędzamy razem wspaniały, wartościowy czas; nie tylko możemy wspólnie pracować, próbować i doświadczać, nie tylko mamy szybki wynik naszych działań w postaci zdrowego, pysznego posiłku, ale także, świetnie się bawimy, dzielimy się radością, pomysłami, pozytywną energią. W takiej atmosferze każde dziecko i dorosły gotuje chętnie, bez zachamowań próbujeto, co przygotował, potrafi podzielić się świeżo zdobytą wiedzą i wraca do domu z głową pełną inspiracji. Ważne jest, by takie przeżycia nie były jednorazowe, by mali kucharze doświadczali różnych smaków, wyrabiali sobie swój wąłsny gust kulinarny, by jedzenie, zdrowe jedzenie, stało się częścią ich życia.



Wiem, że gotowanie z dziećmi moze być w oczach niektórych ludzi problematyczne. Trzeba uzbroić się w cierpliwość, wziąć poprawkę na to, że dziciaki na pewno zrobią bałagan, że mogą się skaleczyć-choć rzadko się to zdażą- że będą nadgryzać, oblizywać paluchy ale one włąśnie tak doświadczają świata. Na początek wystarczą proste rzeczy- nieskomplikowane potrawy. Dla przykladu, ostatnio z przedszkolakami przygotowaywaliśmy koktajle owocowe. Ileż było w nich koloru ileż pozytywnej energii i świetnego smaku, a witaminy i wartości odżywcze to już tylko wartość dodana :) Przyrządzaliśmy wspólnie dressingi, które serwowaliśmy z sałatami różnego rodzaju, podawaliśmy surówki ze świeżych warzyw, dusiliśmy na patelni szparagi ze szpinakiem, skomponowaliśmy kolorowy chłodnik z nowalijek, utarliśmy własnoręcznie pesto z bazylii i prażonego slonecznika, zaserwowaliśmy carpaccio z truskawek z miętą i limonką a dla zaspokojenia pragnienia wyczarowaliśmy lemoniady- między innymi z ogórkiem.




Na warsztatach z dzieciakami rozmawiamy jak z dorosłymi. Nie odprawiamy rzadnych czarów, nie przekonujemy, że te truskawki, czy szparagi sa jakieś magiczne. Ostrzegamy, że w kuchni można się skaleczyć i pokazujemy co zrobić by temu zapobiec. Zaachęcamy do probowania, ale do niczego nie zmuszamy, staramy się inspirować dzieci do próbowania nowych smaków, tworzenia ulubionych połączeń.

Gotować moze każdy i niech poświadczą temu zdjęcia z warsztatów w przedszkolu integracyjnym.







Niech to ziarenko w nich kiełkuje, dla lepszej przyszłosci ich i naszej...

środa, 17 kwietnia 2013

Ciastka pełnoziarniste z szałwią. Jest Wiosna, są warsztaty z dzieciakami, jest nowy FOOD&FRIENDS, jest dobrze :)

Wraz ze sporą dawką słońca i świeżego powietrza w moich żyłach krew znów zaczyna szybciej płynąć i jest co raz lepiej.

Święta Wielkanocne, choć spędzone z ukochanym zadziałały na mnie przygnębiająco. Nie dość że mróz, śnieg, wiatr i zimno, to nigdzie nie dało się wyjść na dłużej niż 30 minut. Dla mnie siedzenie w domu bez możliwości skorzystania ze świeżego powietrza, bez tych paru kilometrów biegiem, lub szybkim spacerkiem, bez kąpieli słonecznych... to czas bardzo ciężki. Ale zapomnijmy o tym.

Od tygodnia gości u nas prawdziwa WIOSNA!

Znów mogę biegać, jeździć na rowerze i cieszyć się słonkiem i ciepłym wietrzykiem. Świat staje się co raz bardziej kolorowy, pełen życia. Już nie mogę się doczekać prac w gródku. Ziemia jest jeszcze dosyć zimna, więc boję się coś do niej wsadzać. Nie minie jednak więcej niż 2 tygodnie a będę widzieć pierwsze pędy moich ziółek, może pierwsze kwiaty na drzewach w sadzie i listki rzodkiewki i sałat które mam zamiar wyhodować na początku.

Moje ziółka i salaty, tak samo jak kiełki na pewno przydadzą się na warsztatach, które zaczęłam prowadzić pod patronatem Szkoły na Widelcu. W niedzielne przedpołudnie spotykam się z dzieciakami w przedszkolu -Akademii Sztuk Dziecięcych na wspólne gotowanie, doprawianie, dekorowanie i smakowanie. Na razie nasze grono jest niewielkie, ale mam nadzieję, że z każdym tygodniem będzie przybywać więcej smakoszy.

Wczoraj spotkałam się z warszawskimi koleżankami blogerkami. Odwiedziłyśmy fajną, małą restaurację- winiarnię z chorwackimi winami. Był to dla mnie kolejny zastrzyk pozytywnej energii.

A do tego z samego rana pan z kiosku powitał mnie machając nowym wiosennym numerem Food&Friends. uwielbiam ten magazyn. Zawsze czytam go od deski do deski, podziwiam wszystkie zdjęcia, artykuły i relacje. Czasem próbuję także wykorzystać zawarte w nim przepisy. Dziś moją uwagę zwróciły propozycje użycia w kuchni młodych ziół i pokrzywy. Jak tylko pojawi się ona na polach, to na pewno pojawi się w naszym menu. Ale póki co muszę korzystać z zapasów zimowych.

Na strychowych belkach wiszą całe pęczki szałwii i sama już nie wiem co z nią robić. Dodanie szałwii do ciastek nagle stało się tak oczywiste :) Ciastka są przepyszne, kruchutkie i zdrowe. Szałwia świetnie działa na organizm, a mąka pełnoziarnista z otrębami to bogate źródło błonnika. Mąkę kupiłam w kooperatywie i jest niesamowita- bardzo bogata w otręby, grubo zmielona, wspaniała.

Takie ciasteczka nie są bardzo słodkie, świetnie pasują na poranną przekąskę, piknik lub do śniadaniówki. Pychotka.



Ciastka pełnoziarniste z szałwią
(inspirowane na herbatnikach z bazylią)

100 g masła
400 ml mąki pszennej pełnoziarnistej z otrębami (lub otrąb pszennych/owsianych)
200 ml mąki pszennej zwykłej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżki cukru trzcinowego
szczypta soli
4 łyżki suszonej szałwii
150 ml mleka

W misce mieszamy wszystkie sypkie składniki. Dorzucamy do nich masło i siekamy całość dokładnie. Gdy masło jest dobrze rozdrobnione dodajemy mleko i szybko zagniatamy ciastko w kulę.
Mleko można dodawać stopniowo, aż uzyskamy gładką kulę.

Ciastu pozwoliłam odpocząć 15 minut w lodówce. Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 200 st. C. Blachę wykładamy matą silikonową lub papierem do pieczenia.

Ciasto w dwóch turach wałkujemy na grubość ok 0.5 cm. Wycinamy ciastka i układamy je na blaszce. Nakłuwamy je widelcem i smarujemy odrobiną mleka. Pieczemy w rozgrzanym piekarniku przez ok 12 minut, aż się lekko zarumienią.

Po wyjęciu z piekarnika studzimy i przekładamy do pojemniczka na ciasteczka.

wtorek, 20 listopada 2012

Szkoła na Widelcu na Good Food Fest



W niedzielny poranek pojawiłam się w Forcie Sokolnickiego na Good Food Fest. To wydarzenie kulinarne zostało zorganizowane po raz pierwszy. Goście odwiedzający pięknie wyremontowany budynek Fortu Sokolnickiego mieli możliwość uczestnictwa w pokazach i warsztatach kulinarnych. Dwudniowy program festiwalu był bardzo bogaty, a lista zaproszonych gości dość długa. Na scenie zaprezentowali się między innymi Tomek Jakubiak, Jola Słoma i Mirek Trymbulak, Tomek Woźniak, David Gaboriaud, Tomasz Prange Barczyński, Alicja i Alon Than, Kuba Korczak. W strefie warsztatów powstało wiele pyszności a w tym potrawy z jadalnych robaków i Slow Foodowe przetwory. 

We wnętrzach fortu znajdowały się także stoiska producentów i eksporterów dobrej żywności. Można tam było znaleźć sery kozie i krowie, przygotowane tradycyjnymi metodami, zarówno dojrzewające, świeże jak i  wędzone. Do wyboru mieliśmy kilka rodzajów olejów produkcji polskiej oraz oliwy- grecką i włoską. nie zabrakło także pieczywa, ciekawych dżemów i pysznych miodów. Natomiast miłośnicy napojów wyskokowych degustowali miody pitne, włoskie wina, polskie piwa i nalewki. Na dziedzińcu swoje kolorowe warzywne stoisko rozstawił Pan Ziółko a obok towarzyszył mu Pan Sandacz z szerokim wyborem ryb świeżych i wędzonych. 
Jedno jest pewne. Nikt z festiwalu nie wychodził z pustymi rekami i nienajedzony. okazji do próbowania i smakowania było wiele.

Przed południem pojawiliśmy się tam także my ze Szkołą na Widelcu. Mieliśmy zaplanowane dwa warsztaty i dwie pyszne potrawy: owsiankę gotowaną na soku jabłkowym z musem z truskawek (mrożone truskawki podgotowane i zmiksowane) prażonym słonecznikiem i dynią, żurawiną, konfiturą, łychą naturalnego jogurtu i ziołową dekoracją. Drugim zaplanowanym daniem była sałatka z marchewki pokrojonej w paseczki przy pomocy obieraczki z lekkim dressingiem z oliwy, cytryny, pomarańczy, limonki, miodu i kolendry. Grzegorz Łapanowski udał się z dziećmi na stoisko Pana Ziółko, stąd mieliśmy nawet żółtą marchewkę :)


Dzieciom tak bardzo podobały się warsztaty, że wszystkie zostały na obie tury. Trzeba im pogratulować, bo większość z nich dzielnie pracowała prawie 2 godziny, oczywiście z własnej i nieprzymuszonej woli. Druga godzina warsztatów przerodziła się w rodzinny freestyle pod okiem Szefa Grzegorza. Na naszych stołach pojawił się wtedy burak liściasty, czyli mangold oraz kalafior romanesco. Dzieci już pewną ręką rwały, szatkowały, doprawiały i mieszały przygotowywane przez nas dania. Uśmiechów i świetnej zabawy było przy tym co niemiara, a efekt końcowy zachwycająco pyszny.
 

Fajne było te nasze wspólne gotowanie. Jak zwykle dało uczestnikom i mi sporo pozytywnej energii. Po raz kolejny słyszałam komentarze rodziców "On by mi tego w domu nie zjadł". "Jak ona zajada się tą sałatką, w domu nie chce patrzeć na takie rzeczy". czyli jednak warto gotować z dziećmi, kształtować w ten sposób ich smak, zmieniać sposób myślenia, kreować nowe przyzwyczajenia smakowe. Szkoła na Widelcu działa cuda ! :D

Jeśli chcecie uzyskać więcej informacji na temat fundacji Szkoła na Widelcu, zapraszam na jej stronę szkolanawidelcu.pl, oraz na profil na facebooku, gdzie znajdziecie informacje o aktualnych wydarzeniach.

Pozdrawiam!

poniedziałek, 19 listopada 2012

Weekend pod hasłem Szkoły na Widelcu: "Przybij dziecku piątkę to się rozluźni"

Ubiegły weekend znów upłynął mi pod hasłem zdrowego jedzenia ze Slow Food Youth, Szkołą na Widelcu i Good Food Fest.
W sobotę uczestniczyłam w szkoleniu edukatorów Szkoły na Widelcu. Spotkaliśmy się w Warszawskiej Akademii Kulinarnej dzięki uprzejmości właściciela, Roberta Harny.  Spotkanie zorganizowali i prowadzili Ania Leśniewska Pindor i Grzegorz Łapanowski. Pośród wykładowców znaleźli się pani Agata Tomala, dyrektor Przedszkola na Sowiej w Warszawie, Kasia Błażejewska ze Studia Dietetyki w Warszawie, pani Marta Widz Koordynator kampanii UM Warszawa "Wiem co jem", Iza Strzeszewska z warszawskiego Slow Food Youth, która koordynowała projekt "Foksal na Widelcu".

Jako jeden ze słuchaczy mogłam się dowiedzieć jak przygotować się do realizacji i propagowania idei fundacji "Szkoła na Widelcu". Wyszlam stamtąd z głową pełną wielu istotnych i ciekawych informacji. 

Pani Marta Widz zapoznała nas z kampanią realizowaną przez Urząd Miasta Warszawa- "Wiem co jem". W ramach tejże kampanii szkoły między innymi otrzymały broszury wskazujące na produkty jakie powinny znaleźć się w sklepikach szkolnych, a jakie powinny z nich zniknąć. Kampania wspiera placówki szkolne pod kątem edukacyjnym i w organizacji żywienia. Więcej istotnych informacji znajdziecie na stronie kampanii 'Wiem co jem"


Dietetyk Kasia Błażejewska przekazała nam zasady zdrowego żywienia dzieci w pigułce, popierając je wiarygodnymi wynikami badań i przykładami.


Pani Agata Tomala dyrektor Przedszkola nr 7 w Warszawie opowiadała nam jak wyglądała realizacja projektu "Szkoła na Widelcu" w jej placówce. Oprócz tego zwróciła nasza uwagę na sposób przygotowania się do prowadzenia zajęć z przedszkolakami oraz na korzyści jakie czerpią dzieci z lekcji w formie warsztatowej.

Iza Strzeszewska również opowiadała o realizacji projektu, tym razem w LO nr 50 przy ulicy Foksal w Warszawie. Oczywistą sprawą jest, że tu wrażenia, problemy i wskazówki były trochę inne, ale równie wartościowe. Tu edukatorzy mieli pod opieką już prawie dorosłych ludzi. Stworzyli oni nawet bloga opisującego tematy poruszane podczas warsztatów. (http://foksalnawidelcu.blogspot.com/)

Po dosyć rozbudowanej, ale bardzo ważnej części teoretycznej przeszliśmy do zmagań praktycznych. Grzegorz Łapanowski i Ania Pindor pokazali nam jak konkretnie zorganizować zajęcia z dziećmi. Ważne dla nas było rozstawienie stołów, sprzęt jaki będzie potrzebny dzieciom i nam jako organizatorom, zorganizowanie zaplecza, przywitanie się i poznanie dzieci, oraz forma prowadzenia warsztatów. Wspólnie przygotowaliśmy dwa dania, które później razem spałaszowaliśmy. Jak wiadomo jest to bardzo ważny moment zajęć- wspólne spożywanie posiłku. A na początek "Przybij dziecku piątkę to się rozluźni"! Muszę wam powiedzieć, że to na prawdę działa. Jak przybijam im piątkę to od razu widzę kąciki ust wędrujące ku górze :) 
Na koniec uruchomiliśmy panel dyskusyjny, w trakcie którego każdy z nas mógł podzielić się swoimi wrażeniami, wątpliwościami i wskazówkami. To był bardzo udany i owocny dzień.

Muszę powiedzieć, że szkolenie dało mi jeszcze więcej siły i zapału do prowadzenia zajęć z dzieciakami. Ponadto, wiem, że mogę liczyć na wsparcie realizatorów projektu "Szkoła na Widelcu" i wielu wspaniałych osób, które są z nim związane. 

Już za chwilę opiszę także niedzielne warsztaty w Forcie Sokolnickiego w trakcie Good Food Fest.
To tyle na dzisiaj.

Pozdrawiam!

czwartek, 8 listopada 2012

Szkoła na Widelcu. Pyszne gotowanie z dziećmi

Dziś uczestniczyłam w kolejnych warsztatach ze Szkołą na Widelcu.

Uwielbiam te chwile spędzone na gotowaniu i rozmawianiu o jedzeniu z maluchami. Nooo tym razem to nie były takie maluchy, pewnie by się obrazili :) To już przecież 4 czy 5 klasa podstawówki. Z tymi dziećmi można już było podyskutować o odżywianiu i doświadczeniach kulinarnych. Padały już całkiem profesjonalne pytania i ciekawe nazwy potraw. Z drugiej strony nadal obserwuję, że dzieci w domu z rodzicami nie gotują. Dla mnie to bardzo przykre, bo czas spędzony wspólnie z mamą, tatą, babcią, ciocią w kuchni zostaje w pamięci na długie lata. Tam kształtują się nasze nawyki żywieniowe i chęć samodzielnego przyrządzania potraw. Jeśli rodzice jedzą niezdrowo, korzystając z gotowców, niezdrowych zamienników i fast-foodów, to tak samo będzie robić ich dziecko. przykład to podstawa wychowania, to chyba wie każdy.

Podziwiałam dzisiaj zapał, zaangażowanie dzieci i chęć próbowania wszystkich potraw, ziół, przypraw. W kilku grupach przygotowaliśmy przepyszne potrawy, w których królowało jabłko. Jedliśmy kaszę jaglaną gotowaną na soku jabłkowym z suszonymi owocami, sałatkę z marchwi i jabłek z kolorowym dressingiem, pstrąga smażonego na maśle z jabłkami, pierś z kaczki z jabłkami, czosnkiem i majerankiem, duszone jabłka z orzechami i piliśmy zdrowy , przygotowany na miejscu sok z jabłek z cytryna i imbirem.  Walory smakowe zapewniały różnorodne odmiany jabłek, ale i dzieci wykazały się fantazja smakową.

Kocham gotować z dziećmi.

Tym razem aparatu nie zabierałam, więc pokażę wam kilka zdjęć z warsztatów sprzed dwóch tygodni. Tam prowadziliśmy warsztaty dla dzieci z ramienia Slow Food Youth w czasie Food Film Fest, w Forcie Sokolnickiego. Po raz kolejny przygotowaliśmy z dużą grupą dzieciaków sałatki ze świeżych warzyw i owoców. Sceneria Fortu Sokolnickiego dodatkowo wprowadzała nas w bajkowy klimat. powstały wtedy piękne kolorowe sałatki i zimowa lemoniada z jabłek, gruszek z dodatkiem goździków, soku z cytryny, skórki z pomarańczy i cynamonu. Bajka...