Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wino. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wino. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 października 2013

Eco Pomysł na weekend: Natura Food w Łodzi.

VI Międzynarodowe Targi Żywności Ekologicznej i Tradycyjnej NATURA FOODJuż w najbliższy weekend wybieram się na targi Natura Food w Łodzi. Jadę tam po raz pierwszy, ale mam wielkie nadzieje, że będzie o na prawdę fajna impreza.

W jednym miejscu będzie można spotkać producentów naturalnej żywności, porozmawiać, powymieniać się wiedzą, doświadczeniem ale i  wizytówkami :)

Obserwuję w Polsce wspaniały trend jedzenia i życia w zgodzie z naturą. Co raz częściej Polacy poszukują żywności niskoprzetworzonej, naturalnej czy z certyfikatem ekologicznym. Powstaje i przyłącza się do niego co raz więcej gospodarstw wiejskich. Dobrzy producenci zdali sobie sprawę, że wytwarzanie żywności napakowanej pestycydami, konserwantami itp na dłuższą metę jest nieopłacalne dla całego społeczeństwa. To wspaniałe, że wracają do łask stare odmiany warzyw i owoców, wędliny i sery wytwarzane jak za dawnych lat, bez zbędnej chemii i wypełniaczy.  Mimo, ze wielu kupców nadal kieruje się do sklepów po  certyfikowaną żywność ECO, to mali producenci, którzy nie posiadają certyfikatów są również doceniani i wspierani prze Slow Food i inicjatywy podobne do LeTargu i różne targi żywności regionalnej, zdrowej, naturalnej. Również w Łodzi od lipca przy samej Piotrkowskiej działał targ dobrych producentów żywności. Warszawski LeTarg to już prawie legenda, która prężnie działa w dwóch lokalizacjach- na Wilanowie i w SOHO Factory na Pradze



Wróćmy do Natura Food. W tym roku partnerem targów maja być Węgry. Podobno możemy spodziewać się pysznych pikli, kiełbas i win węgierskich. Nie mogę się już doczekać by zdegustować jakiegoś pysznego Tokaja albo pasty paprykowej. Na pewno będzie pysznie.

Te trzy dni w Łódzkich Targach to także mnóstwo spotkań i wykładów dla ludzi z branży,  strefa ekologicznego Stylu Życia beECO, oraz strefa dla dzieci z EcoLudkiem. Trzeciego dnia- w niedzielę dzieciaki będą mogły ponadto uczestniczyć w warsztatach Szkoły na Widelcu prowadzonych przez Grzegorza Łapanowskiego. Zapowiada się fajna zabawa :)

Ale mnie jak zawsze najbardziej interesuje zdrowe jedzenie i turystyka- agroturystyka w szczególności. Jadę tam z pustym plecakiem i żołądkiem, a mam nadzieję wrócić z wieloma nowymi kontaktami, nową wiedzą i  pysznościami, także w brzuszku. :)
Targi trwają 3 dni, wejście na nie jest zupełnie niedrogie, potwierdzonych jest ponad 300 wystawców ze wszystkich polskich regionów, a także z zagranicy. Myślę, ze żadnego prawdziwego smakosza nie może zabraknąć w Łodzi w czasie trwania Natura Food.

 Ja na pewno tam będę, prawdopodobnie w piątek, bo na resztę weekendu mam kolejne plany, ale o tym już wkrótce.

czwartek, 7 marca 2013

Food Bloger Fest degustacja wina i blogerowe Afterparty



Koniec lutego to był dla mnie czas wielu ciekawych spotkań i wydarzeń. Sobotę 23 lutego spędziłam z blogerami kulinarnymi. Cały dzień przysłuchiwałam się wykładom w warszawskiej siedzibie Agory gdzie odbyła się konferencja Food Bloger Fest.



Wszystkich uczestników, mnie także, bardzo zainteresował wykład zaprezentowany przez prawnika. Pan Łukasz Węgrzyn wprowadził nas w tajniki praw autorskich dotyczących zarówno zdjęć, przepisów, jak i wpisów na blogu. Był to bardzo pouczający wykład dla oby stron...

Dalej słuchaliśmy wskazówek, propozycji na design bloga oceniając go pod kątem reklamodawców. Także ta i następna prezentacja uroczej blogerki z Around the Kitchen Table stały się inspiracja dla wielu z nas. Muszę koniecznie spojrzeć o wiele bardziej krytycznie na wygląd mojego bloga, ale zdałam sobie sprawę, że na reklamach za bardzo mi nie zależy. Bardziej do gustu przypadło mi podejście Eweliny do pisania bloga. Chcę by była to dla mnie czysta przyjemność bez żadnego przymusu.... Ale... profesjonalny kurs fotografii zapewne byłby pomocny...



Zaraz po krótkiej przerwie na kawę ciacho i niewielki lunch przyszedł czas na prezentację Małgosi Minty, która opowiadała o projekcie Cook It Raw. Słyszałam już o nim nie raz, oglądałam zdjęcia i czytałam wrażenia wspaniałych światowych kucharzy jacy spotkali się na Suwalszczyźnie. Małgosia fajnie opowiedziała o projekcie własnymi słowami nie szczędząc osobistych wrażeń. Uczestnictwo w takich kulinarnych wyprawach pełnych nowych wrażeń i wspaniałych doświadczeń, to jest coś.

Kulinaria to dziedzina doskonała. Jest pełna pasji, budząca kreatywność, powoli dawkując adrenalinę. Prowadzi człowieka w nowe doznania, swoje tajemnicze acz wspaniałe zakamarki. Daje kucharzowi doznania smakowe trudne do opisania, połączenia, których by się nie spodziewał,  czystą satysfakcję. Gotowanie może stać się także elementem psychoterapii dla każdego z nas. Kulinaria nas nie ograniczają, dają nam pole do popisu.

Autorzy kolejnego wykładu zapoznali nas z terapeutycznymi walorami gotowania dla niewidomych. Dzięki różnym gadżetom ich praca w kuchni staje się łatwiejsza. Przez swoją niepełnosprawność i w zasadzie dzięki niej, niewidomi są w stanie odczuwać o wiele więcej posługując się smakiem, zapachem i dotykiem. Ciekawostka była dla mnie informacja, że ziemniaki posolone, lub nie pachną zupełnie inaczej, podobnie jak posłodzona i gorzka herbata. Przykładów jest o wiele więcej i są bardziej wyrafinowane...

Wspaniałe doświadczenia smakowe zapewnili nas panowie z manufaktury czekolady. Wprowadzili nas w świat ziaren kakaowca i produkcji przepysznych tabliczek czekolady. Każdy z nas mógł spróbować czekolady z solą morską jak również pochrupać ziarno kakaowca. Wspaniałe doświadczenie.



Nie ukrywam, że na ostatnich wykładach już się trochę kręciłam, bo z niecierpliwością czekałam na warsztaty łączenia wina z jedzeniem. Była to jedna z dwóch propozycji warsztatowych. Część uczestników konferencji mogło pod okiem Beaty i Lubomira Lipov dopracowywać swój warsztat fotograficzny. Prowadzący zapewnili profesjonalny sprzęt, gadżety kuchenne i jedzenie, które blogerzy samodzielnie komponowali i fotografowali.




Druga propozycja warsztatowa była dla mnie równe interesująca i miałam przyjemność w niej uczestniczyć. Kacper Woźniak utytułowany somelier reprezentujący firmę 6win doradzał nam jak dobierać wina do potraw. Poznaliśmy liczne kryteria oceny win, które będziemy zestawiać z przygotowanymi przez nas potrawami. Elementem warsztatów była także degustacja sześciu win. Mi szczególnie przypadło do gustu białe wino z Nowej Zelandii. Zauroczyło mnie swoim bogatym i świeżym bukietem. Wyczulam tam słodycz owoców świeżych i suszonych a także pozostający w ustach aromat kwiatów. Miałam przez chwilę wrażenie że nastała wiosna, zakwitły drzewa owocowe a ja leżę na hamaku i zajadam się soczystymi morelami. Bajka...


Wieczór zakończyłam również razem z blogerami, tym razem w restauracji Aleksandra Barona Solec44. To moja pierwsza wizyta w tym miejscu, a wrażenia.... mieszane. Bardzo spodobał mi się prosty wystrój, wybór dań i napoi a do tego mnogość gier i książek, które umilają czas gościom. Wypiłam wspaniałą lemoniadę z całymi owocami i gałązką rozmarynu. Pychota. Niestety jedzeni mnie trochę zawiodło, bo słyszałam dużo dobrego o tej restauracji a kuchnię Barona lubię. Ciekawa jestem, czy sam szef kuchni był wtedy na miejscu. Niestety ryba którą dostałam była sucha i zupełnie bez smaku. Czułam jakbym jadła papier...a przecież nie należę do osób które nadmiernie solą czy zasypują dania przyprawami. Warzywa, które towarzyszyły rybie były dziwnie wysuszone, a nadal półsurowe. Nie w moim guście. Z relacji koleżanek wiem, że ich pierś z kaczki także pozostawiała wiele do życzenia.  Za to przystawka i deser były bardzo fajne. Crostini z jarmużem i kozim serkiem oraz przepyszne lody.




Mam nadzieję, że średnie smakowo jedzenie  to nie jest to codzienność w tej restauracji. W końcu sam pomysł dań był świetny...Myślę, ze jeszcze tam wrócę na partyjkę którejś z dostępnych gier i lepsze doznania smakowe.




Dla mnie w tym czasie najważniejsze były rozmowy z koleżankami blogerkami, więc tym razem jedzenie zeszło dla mnie na drugi plan. Zawsze tak miło jest poznawać kolejne zwariowane na punkcie jedzenia osoby. Smakowitym rozmowom nie ma wtedy końca.

Lubię gdy dzień jest pełen tak inspirujących zdarzeń, rozmów i doświadczeń. Sobotę z Food Bloger Fest uznaję za udaną :)

środa, 30 stycznia 2013

Lokal Bistro w Warszawie. Pyszne burgery i degustacja wina.



W pewne popołudnie końca lata odwiedziłam z moim bratem warszawską restaurację Lokal Bistro.
Od razu moją uwagę przyciągnął minimalistyczny wystrój wnętrza i widok na kucharzy przygotowujących burgery. Gdy tylko złożyliśmy zamówienie zaczęłam lustrowanie pomieszczenia. Podobało mi się prawie wszystko, duża ilość drewna, wielka tablica z menu i pozycje jakie się w nim znajdowały oraz piękny samowar do herbaty. Zauważyłam nie tylko mazowieckie piwa, miedzy innymi z Browaru z Konstancina, olej rzepakowy z Góry Świętego Wawrzyńca, naturalne soki owocowe , ręcznie robione grissini i ciasta. A do tego, dla mnie hicior, różowe wino z bąbelkami prosto z beczki.



Tamtego wieczoru próbowałam burgera z wołowiną.... niebo w gębie. Delikatna nasączona masłem i lekko przypieczona bułeczka, rozpływający się w ustach, mięciutki kotlet z polskiej wołowiny i świetnie dobrane warzywne dodatki, między innymi grillowane pomidorki, ruccola i musztardowiec. Taki burger nie tylko wspaniale syci, ale i smakuje bosko. Jego podanie tez jest bardzo ciekawe. Burgera dostajemy owiniętego w papier na deseczce wyłożonej pergaminem z logo lokalu i pasującymi do zestawu sztućcami. Nawet przystawka w postaci grissini była przepyszna.



W zeszłym tygodniu na FunPage'u Lokal Bistro zauważyłam zaproszenie na degustację wina. Lokal ma taka tradycję, że jeśli wprowadza nowe dania i napoje do karty, to sprzedaje je w premierowych, niższych cenach lub zaprasza do degustacji. W miniony weekend miał na przykład swoją premierę WegeBurger- czyli potrawa idealna dla wegan i wegetarian. Do tego lokal Bistro zaprosił klientów na Dionizje. Do zamówienia powyżej 100 zł można było dostać butelkę kupażowanego na wyłączność wina za symboliczną złotówkę.







Jednym z elementów Dionizji była darmowa degustacja win serwowanych w Lokal Bistro. Jako miłośnik dobrego jedzenia i wytrawnego wina od razu zgłosiłam ochotę uczestnictwa w wydarzeniu. Ku mojemu zaskoczeniu, na miejscu oprócz mnie i mojego brata, pojawiły się tylko 3 osoby!!! Nie powiem ilu chętnych zgłosiło się przez FB.... Ludzie mnie czasem bardzo zadziwiają.





Niech żałują ci co nie przyszli, bo spotkanie było bardzo sympatyczne i przepyszne. Prowadziła je pani Ewa Kowszewicz,  pięknie i z miłością opowiadając o winie i włoskich winnicach. Jako przedstawiciel Wine rePublic, firmy zajmującej się dystrybucją wina do restauracji hoteli itp. opisywała nam wina jakie powstały specjalnie dla Lokal Bistro w winnicach włoskiego regionu Veneto.





Niestety nie jestem jeszcze specjalistą od wina, a jedynie degustatorem i amatorem, ale mogę wam powiedzieć kilka moich wrażeń na temat trzech win, które próbowałam.

 Zaczęliśmy od "jedynki", wina składającego się w 50% ze szczepu winogron Carmenere i w 50 % Cabernet Sauvignon. Może za szybko zdradzam szczegóły, ale to mój zdecydowany faworyt. Jest ono wyraźne w smaku ale nie przytłaczające. Idealnie pasuje do czerwonego mięsa, serów pleśniowych i samodzielnego degustowania na przykład z paluszkami grissini. Długi głęboki smak i wyraźnie wytrawna nuta, to coś dla mnie.



W tym miejscu wspomnę, że razem z braciszkiem zamówiliśmy sobie burgery, które wylądowały przed nami właśnie w momencie gdy nalano nam wino do kieliszka. Gralo ono idealnie z naszymi daniami. Ja zamówiłam oczywiście WegeBurgera, nowość lokalu, którego wnętrze wypełniają jarmuż, biała rzodkiew, grillowana cukinia, pomidor i krem z pasternaku. Było smacznie, soczyście i chrupiąco. Muszę jednak przyznać, że zabrakło mi w nim jakiegoś "kotleta". Myślę, że tak utalentowani kucharze mogliby skonstruować fajny wegański kotlecik, który uzupełniłby to danie. jednak burger jak najbardziej klasyfikuje się na wysokim poziomie doznań smakowych, zwłaszcza idealnie przyrządzony jarmuż.



Mój brat zamówił nowość z ostatnich dni, czyli burger z jagnięciną, pleśniowym serem i karmelizowaną gruszką. Zarówno on jak i pani Ewa nie mogli się nachwalić jakiż to on pyszny :) Na pewno wspaniale pasował do pierwszego z zaserwowanych nam win.

Wino "dwójka" to mieszanina szczepów Carmenere(60%) i Merlot (40%). Bardzo lekkie smaku, nie przytłaczające, z owocową nutą i delikatnym posmakiem w ustach. Brzydkimi słowami powiedziałabym o nim, że "łatwo wchodzi' można je pić długo nie tracąc przyjemności. Dobrze komponuje się z posiłkami a o to właśnie chodziło właścicielom Lokal Bistro gdy selekcjonowali wina do swojej restauracji. Zależało im na bukiecie smakowym, jaki będzie współgrał z daniami oraz nie będzie ich przytłaczał. Myślę, że zdecydowanie osiągnęli swój cel.



Do wina na stole pojawiły się przekąski w postaci pysznego chlebka na zakwasie z bardzo dużą ilością czarnuszki i orzechów, chleba drożdżowego z bazylią, ziołami i masłem oraz z pysznego polskiego camemberta. Wypieki przygotowane na miejscu, mi bardzo przypadły do gustu.






Jako ostatnie czerwone wino pojawiła się "trójka" kompozycja szczepów Carmenere (70%) i Marzemino Nero (30%).  Ta propozycja to bardzo lekkie połączenie z wyraźnie owocową nutą i słodkim posmakiem. Ja wybrałabym to wino raczej do deserów, niż do burgerów, ale innym towarzyszom degustacji zdecydowanie ono najbardziej zasmakowało. To jednak nie moja bajka, ja jestem bardziej z tych silnie wytrawnych :)



A teraz na zakończenie, niech żałują ci co nie przyszli, zaproponowane nam zostały jeszcze dwa wina białe. Niech kiperzy lepiej zamkną oczy, bo nie przystoi pić wina w takiej kolejności, ale co tam. Bardzo miło nam się rozmawiało o winach, winnicach, dobrym jedzeniu i podróżach, więc nie chcieliśmy tak szybko się rozstawać :)
Oba białe wina, to już wina do szerszej sprzedaży, w przeciwieństwie do czerwonych, specjalnie kupażowanych dla Lokal Bistro i z ręcznie wypisywaną etykietą. Trzeba przyznać, że są to wina mało skomplikowane, ale bardzo smaczne. Idealne szczególnie na lato.

Wieczór minął w bardzo przyjemnej atmosferze w towarzystwie wspaniałego jedzenia i znakomitego wina. Coś czuję, że jeszcze nie raz zawitam do Lokal Bistro, by nasycić się kompozycją genialnych smaków, którym towarzyszą świetnie dobrane napoje mniej lub bardziej wyskokowe.

Pani Ewa zdradziła nam tajemnicę, że już niedługo ruszy z detaliczną sprzedażą win w małym dopieszczonym sklepiku, więc na pewno będę śledzić jej stronę Wine rePublic w oczekiwaniu na newsy o dniu otwarcia.


Zgadzam się, popieram, pokochałam.