Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przekąska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przekąska. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 maja 2016

Zdrowe Muffinki z ksiązki White Plate na wiosenny piknik w parku/ Healthy muffins from "White Plate" book for a spring-picnic in the park

Dobra ksiażka kucharska to prawdziwy skarb. W każdej chwili, gdy potrzebujesz szybko przepisu na coś co chcesz ugotować lub upiec, mozesz do niej w ciemno zajrzeć. Właśnie taką książkę znalazlam.

Kupiłam "White Plate. Słodkie" Elizy Mórawskiej, ponieważ zawsze lubiłam blog/ stronę internetową autorki. Wypróbowanie jej przepisów to była prawdziwa przyjemność.

Na pierwszy ogień poszła Polska Szarlotka, która ukradła kilka serc w pracy mojego męża. Musiałam na szybko, w ostatniej chwili upiec coś na "wkupne" w jego nowym miejscu pracy.
Później wypróbowałam bezą, która uświetniła urodziny mojego ukochanego i szybko zorientowałam się, że wszystkie przepisy są wspaniałe.

Któregoś słonecznego dnia urządziłyśmy sobie z koleżankami z Graz mały piknik w parku. Słonko nas rozpieszczało swoimi ciepłymi promykami, więc starałam sie korzystać z takiej przyjemnosci tak dużo jak się da. Większosć czasu spędzaliśmy z moim maluchem na zewnątrz, w parku, na placu zabaw, nad rzeką, obojętnie gdzie, byleby na słonku. Piotruś już kocha wszystkie huśtawki, zjeżdżalnie, piaskownice z piaskiem i kamykami (które pasją pożera... na szczęście nie połyka...). Jak każdy maluch, szuka skarbów w trawie, w krzakach i w każdej dziurze. Nie należę do mam sterylnych i nadopiekuńczych, wiec pozwalam mu poznawać świat tak jak mu to odpowiada, obserwując jedynie by nie zrobił sobie krzywdy.

Na piknik zabrałam cały koszyk pełen dobroci dla każdego z nas: kocyk, butelka z lemoniadą z pomarańczy i mięty, przekąski dla maluchów i zdrowe smakołyki dla mam.

Uwielbiam piec babeczki i mufinki, bo ich pieczenie jest ekspresowe i banalnie proste. Zazwyczaj, po prostu improwizuję i łączę przeróżne składniki, jakie akurat mam pod ręką, bazując na podstawowym przepisie na babeczki. Ale tym razem chciałam by były idealne, więc zajrzałam do książki kucharskiej. Oczywiście, książka White Plate" i tym razem mnie nie zawiodła. Babeczki miały idealną fakturę, były lekko puszyste ale i treściwe, o pięknym kolorze i wspaniałym smaku. Tak, były na prawdę pyszne, a do tego zdrowe :) Przysmak idealny.

Żeby babeczki mogły zjeść też maluchy, cukier w przepisie zastąpiłam syropem daktylowym z bardzo pozytywnym efektem smakowym.

Już nei mogę się doczekać kiedy wyprobuje kolejne przepisy z "White Plate. słodkie"...


......................................................................................................................................

A good cooking book is like a treasure. You can use it each time you need a fast tip how to cook or bake something you wish to do. I found one.

I bought "White Plate. Słodkie" by Eliza Mórawska cause I loved the authors blog/website from a very long time. Trying out those resipes was a real pleasure.
At first I used the recipe for Polish "Szarlotka" (apple pie), which stold some hearts of my husbands coworkers. Next was meringue for my husbands birthday and soon I realise that they are all amazingly good.

One  sunny day me and my new friends from Graz had a small picnic in a park. The weather was spoiling us with very a nice temperature and big amount of sun so I was trying to enjoy it as much as I could. Me and my baby boy spend lots of time outside in the park or in the playground.
My kid loves already all kinds of swings, slides and off course sand and rocks (also as a snack)
He is also a small explorer looking for some treasures in the grass or between bushes.

For the picnic, I went to the park equiped with a picnic planket and a bascket fool of goods for us all. A bottle of simple mint and orange lemonade, some small snacks for babies, and healthy treats for mummies. :)

I love baking muffins and cupcakes. They are so easy and fast to make. Usually, I just improvise and combine all the ingredients more or less, depending on what I have in my fridge and drawers.
This day I had very little time and my muffins had to be perfect so I used the recipe from the book. There was no disapointment when I took them out of my oven. perfect sructure, great taste, nice colour.... yes they were deliscious AND healthy. :)

I used much less sugar then originally in the recipe, so even kids could enjoy some of that treat.
I can't wait to test the rest of cakes and cookies from "White Plate. słodkie" (sweet)





Muffinki jak batoniki

ok. 10-12 sztuk

ciasto:
150 g mąki pszennej (ja użyłam pełnoziarnistą)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli
2 jajka
120 g cukru (dałam kilka łyżek syropu daktylowego)
1/2 opakowania cukru waniliowego (pominęłam)
1 łyżeczka cynamonu
1 małe jabłko obrane i starte na tarce
120 g startej marchwi
80 ml oleju słonecznikowego
50 g dowolnych orzechów
50 g rodzynek
30 g wiórków kokosowych (zastąpiłam mąką migdałową)

kruszonka*:
30 g masła
40 g mąki
10 g cukru
20 g płatków owsianych błyskawicznych
10 g pestek słonecznika
10 g sezamu
1 łyżka miodu
1 łyżeczka wody
1 łyżeczka oleju słonecznikowego

Wykonanie kruszonki:  Wsypać wszystkie składniki do miseczki. Mieszać łyżką, aż porobią się grudki. Odstawić.

*bardziej tradycyjna kruszonka pełnoziarnista z otrębami owsianymi tez świetnie pasuje

Ciasto:
W jednej misce połączyć sypkie składniki: mąkę, proszek do pieczenia, sól i cynamon. W drugiej misce ubić jajka z cukrem(syropem), ubijając powoli dodać olej a na końcu połączyć z jabłkiem i marchewką. Ja orzechy i rodzynki wrzuciłam najpierw do sypkich składników żeby trochę się obtoczyły w mące. Na końcu łączymy wszystkie składniki muffinek, tylko chwilkę, by się połączyły. Ja uznałam że masa jest trochę za gęsta, więc rozrzedziłam ją kilkoma łyżkami soku jabłkowego.

Ciasto wlać do formy na muffiny. Autorka poleca by wysmarować je masłem lub olejem, a ja po prostu używam papilotek papierowych lub silikonowych. Na wierzch każdego muffina wsypać kruszonkę. W muffinkach przeznaczonych dla maluchów kruszonkę pominęłam.
Wstawić muffiny do nagrzanego do 170 stC piekarnika i piec 25 minut. Stopień upieczenia sprawdzić patyczkiem- gdy będzie suchy, muffinki są gotowe.

Po wyjęciu  piekarnika ostudzić na kratce. Podobno najlepiej smakują następnego dnia (nie zdążyłam spróbować;) )

Muffins like muesli bars with a crumlbe topping

Muffins:
150 g of flour (I used wholegrain flour)
1 tsp baking powder
pinch of salt
2 eggs
120 g  sugar ( I used 3 Tbsp of date syrup)
1 Tbsp vanilla sugar
1 tsp cinnamon
1 little apple (peeled and grated)
120 g carrot (peeled and grated)
80 ml sunflower oil (or any other cooking vegetable oil)
50 g nuts (any kind you like)
50 g rasins
30 g coconut shreds ( I used almond flour)

Crumble topping:
30 g butter
40 g flour (preferably whole grain)
10 g subar (non refined)
20 g oat bran
10g sunflower seeds
10 g sesam seeds
1 Tbsp honey ( I skipped that)
1 tsp water
1 tsp vegetable oil

For the crumble topping:

Combine all the dry ingredient  and rub in the butter until clumpy with your fingertips. Set aside.

For the muffin mix:

Heat oven to 170C
Sift the flour combided with baking powder, cinnamon and salt. Beat eggs with sugar (syrup) and vanilla sugar, add oil and in the end also apple and carrot,  beat until just combined  Combine with nutts and coconut and finally throw the flour mixture in. Mix gently, and not too long, until just smooth.

In my opinion the batter was a little bit to thick, so I added couple tablespoons of apple juice.

Line muffin tray with paper muffin cases. You will probably have 10 to 12 muffins. Fill muffin cases two-thirds full and put some crumble on top of each one. I skipped crumble topping in few muffins meant for kids. 
Bake for 20-25 mins, until  skewer inserted in the middle comes out clean.
Transfer the muffins to a wire rack to cool completely.
They are best served the next day. (We never had opportinity to check that :) )


środa, 17 kwietnia 2013

Ciastka pełnoziarniste z szałwią. Jest Wiosna, są warsztaty z dzieciakami, jest nowy FOOD&FRIENDS, jest dobrze :)

Wraz ze sporą dawką słońca i świeżego powietrza w moich żyłach krew znów zaczyna szybciej płynąć i jest co raz lepiej.

Święta Wielkanocne, choć spędzone z ukochanym zadziałały na mnie przygnębiająco. Nie dość że mróz, śnieg, wiatr i zimno, to nigdzie nie dało się wyjść na dłużej niż 30 minut. Dla mnie siedzenie w domu bez możliwości skorzystania ze świeżego powietrza, bez tych paru kilometrów biegiem, lub szybkim spacerkiem, bez kąpieli słonecznych... to czas bardzo ciężki. Ale zapomnijmy o tym.

Od tygodnia gości u nas prawdziwa WIOSNA!

Znów mogę biegać, jeździć na rowerze i cieszyć się słonkiem i ciepłym wietrzykiem. Świat staje się co raz bardziej kolorowy, pełen życia. Już nie mogę się doczekać prac w gródku. Ziemia jest jeszcze dosyć zimna, więc boję się coś do niej wsadzać. Nie minie jednak więcej niż 2 tygodnie a będę widzieć pierwsze pędy moich ziółek, może pierwsze kwiaty na drzewach w sadzie i listki rzodkiewki i sałat które mam zamiar wyhodować na początku.

Moje ziółka i salaty, tak samo jak kiełki na pewno przydadzą się na warsztatach, które zaczęłam prowadzić pod patronatem Szkoły na Widelcu. W niedzielne przedpołudnie spotykam się z dzieciakami w przedszkolu -Akademii Sztuk Dziecięcych na wspólne gotowanie, doprawianie, dekorowanie i smakowanie. Na razie nasze grono jest niewielkie, ale mam nadzieję, że z każdym tygodniem będzie przybywać więcej smakoszy.

Wczoraj spotkałam się z warszawskimi koleżankami blogerkami. Odwiedziłyśmy fajną, małą restaurację- winiarnię z chorwackimi winami. Był to dla mnie kolejny zastrzyk pozytywnej energii.

A do tego z samego rana pan z kiosku powitał mnie machając nowym wiosennym numerem Food&Friends. uwielbiam ten magazyn. Zawsze czytam go od deski do deski, podziwiam wszystkie zdjęcia, artykuły i relacje. Czasem próbuję także wykorzystać zawarte w nim przepisy. Dziś moją uwagę zwróciły propozycje użycia w kuchni młodych ziół i pokrzywy. Jak tylko pojawi się ona na polach, to na pewno pojawi się w naszym menu. Ale póki co muszę korzystać z zapasów zimowych.

Na strychowych belkach wiszą całe pęczki szałwii i sama już nie wiem co z nią robić. Dodanie szałwii do ciastek nagle stało się tak oczywiste :) Ciastka są przepyszne, kruchutkie i zdrowe. Szałwia świetnie działa na organizm, a mąka pełnoziarnista z otrębami to bogate źródło błonnika. Mąkę kupiłam w kooperatywie i jest niesamowita- bardzo bogata w otręby, grubo zmielona, wspaniała.

Takie ciasteczka nie są bardzo słodkie, świetnie pasują na poranną przekąskę, piknik lub do śniadaniówki. Pychotka.



Ciastka pełnoziarniste z szałwią
(inspirowane na herbatnikach z bazylią)

100 g masła
400 ml mąki pszennej pełnoziarnistej z otrębami (lub otrąb pszennych/owsianych)
200 ml mąki pszennej zwykłej
2 łyżeczki proszku do pieczenia
2 łyżki cukru trzcinowego
szczypta soli
4 łyżki suszonej szałwii
150 ml mleka

W misce mieszamy wszystkie sypkie składniki. Dorzucamy do nich masło i siekamy całość dokładnie. Gdy masło jest dobrze rozdrobnione dodajemy mleko i szybko zagniatamy ciastko w kulę.
Mleko można dodawać stopniowo, aż uzyskamy gładką kulę.

Ciastu pozwoliłam odpocząć 15 minut w lodówce. Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 200 st. C. Blachę wykładamy matą silikonową lub papierem do pieczenia.

Ciasto w dwóch turach wałkujemy na grubość ok 0.5 cm. Wycinamy ciastka i układamy je na blaszce. Nakłuwamy je widelcem i smarujemy odrobiną mleka. Pieczemy w rozgrzanym piekarniku przez ok 12 minut, aż się lekko zarumienią.

Po wyjęciu z piekarnika studzimy i przekładamy do pojemniczka na ciasteczka.

sobota, 9 marca 2013

Zdrowa przekąska. Batoniki owsiane z daktylami - Flapjaks.

Mój ukochany zażyczył sobie ciastek owsianych. Nie chciałam po raz setny powtarzać starych przepisów, więc postanowiłam poszperać w moich książkach kucharskich.

Byłam pewna, że znajdę jakiś przepis na owsiane wypieki w książkach brytyjskich autorów. Oczywiście, nie pomyliłam się. Zaciekawił mnie bardzo prosty przepis z książki Jamesa Martina "The great British Village Show Cookbook". Tak na marginesie, to kupiłam ją jakiś czas temu w secondhandzie :)
Autor napisał o tych ciasteczkach w ten sposób: "In northern parts of the UK I've heard this called nutty flip. Whatever name you use, flapjacks are the best baked in advance." A więc spokojnie możemy upiec mnóstwo tych batoników, by doczekały tych dni kiedy mają stać się smaczniejsze :) bo na prawdę szybko znikają...

Te ciastka- batoniki można upiec by służyły jako przekąska w czasie wycieczki, ale znajdą zaszczytne miejsce w dziecięcej i waszej osobistej śniadaniówce i puszce ze śniadaniowymi ciasteczkami. Są pełne błonnika i składników odżywczych pochodzących z płatków owsianych. Dodatek suszonych owoców czy czekolady, na pewno sprawi że będę zastrzykiem energii. Taka przekąska zaspokaja ochotę na coś słodkiego, jest sycąca i po prostu pyszna.

Oryginalny przepis odchudziłam według mojego uznania, a i tak batoniki wyszły bardzo słodkie. Wariacje na temat flapjacks można mnożyć i mnożyć urozmaicając je wieloma dodatkami. Możemy dorzucić do nich wszelkie suszone owoce, orzechy i kawałki gorzkiej czekolady.

 James proponował batoniki czekoladowe z imbirem z syropu. Na stronie BBC FOOD znalazłam przepis Nigela Slatera i Lorrein Pascale. Moja kompozycja to kombinacja tych wszystkich trzech propozycji.

Batoniki są fajnie chrupkie i lekko ciągnące zarazem. Moje, choć bez cukru są dość słodkie. Do ich wykonania użyłam wspaniałych daktyli podsuszanych które kupiłam na perskim stoisku w czasie LeTargu. Są mięciutkie, naturalnie suszone, a nie wyschnięte na wiór jak można czasem znaleźć na sklepowych półkach. Te daktyle dosłownie rozpływają się w ustach...



Batoniki owsiane z daktylami- Flapjakcs

200 g płatków owsianych
100 g masła
100 ml miodu (lub syropu klonowego)
100 g daktyli
1/2 szklanki migdałów
1/2 szklanki wiórków kokosowych

Masło rozpuszczamy w rondelku razem z miodem. W misce mieszamy wszystkie sypkie składniki- płatki, posiekane migdały i wiórki kokosowe. Daktyle pozbawiamy pestki i kroimy na male kawałki. Daktyle i masło z miodem dodajemy do płatków, dokładnie mieszamy.

Niewielka blaszkę wykładamy papierem do pieczenia. Przekładamy do niej wymieszane składniki i dobrze dociskamy. Formę wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 170 st. C. Pieczemy przez 25 minut aż masa lekko się zarumieni.

Po wyjęciu z piekarnika odstawiamy na 15 minut do przestygnięcia. Kroimy całość na niewielkie batoniki i zostawiamy by całkowicie ostygły.

wtorek, 8 stycznia 2013

Zdrowe ciastka marchewkowe z otrębami dla małych i dużych dzieci.



Pełno u nas śniegu na zewnątrz. Zima nie daje za wygraną i stale powraca w nasze strony. Szkoda, ze nie mam z kim wybrać się na narty, bo teraz jest pewnie właściwy moment. Co prawda stoki w okolicy Roznova są dobrze przygotowane i w razie potrzeby sztucznie dośnieżane, ale nie ma to jak widok pokrytych śniegiem drzew i górskich szczytów. W zasadzie jeździłam na nartach tylko w trakcie jednego sezony jakieś dwa lata temu, ale bardzo mi się to szusowanie spodobało. Mam nadzieję, że będę miała jeszcze kiedyś możliwość poszaleć na stoku.

Póki co wylewam siódme poty na siłowni i spinningu. Skoro nie mogę pobiegać i pojeździć na rowerze po naszych wielokilometrowych ścieżkach rowerowych, to korzystam z dobroci miejscowej siłowni. Swoją drogą jak na małe miasto, jest świetnie wyposażona a do tego tania. Nie dam się zimowemu tłuszczykowi, będę walczyć! Bo bardzo go nie lubię, przez niego mam "gorsze dni" i  odchodzi mi ochota do gotowania.

Dla mnie bardzo ważną rzeczą jest by dobrze się czuć w swoim ciele. Gdy czuję że coś się z nim dzieje nie po mojej myśli, dopadają mnie wątpliwości, smutki i ogólne czarnowidztwo. Dla niektórych te parę centymetrów w tą czy tamtą stronę, parę kilogramów w górę, nie robi większej różnicy, ale ja tak niestety nie potrafię. By czuć się dobrze psychicznie, muszę również czuć się dobrze w swoim ciele, mieć nad nim kontrolę. Gdy ją tracę, pomimo zdrowego odżywiania i dużej ilości ruchu, to jest mi źle... Mam nadzieję, że to się kiedyś zmieni na tyle, ze nie będę musiała stale uważać na to co jem, a ćwiczenia będą tylko przyjemnością, bez konieczności.

W ramach zdrowego odżywiania proponuję dzisiaj marchewkowe ciasteczka. Prawdę mówiąc zjadłam tylko 3 z całej partii, a reszta zniknęła w brzuszku mojego mężczyzny. Ale mam przekonanie, że mają pozytywny wpływ na nas oboje. Ja pozwoliłam sobie na odrobinę słodyczy, a on je deserek, który jest pełen witamin i błonnika. Marchewkowe ciasteczka nam obojgu wyszły na zdrowie.
Można je zabrać na wycieczkę, do śniadaniówki, albo na siłownię, by schrupać 2-3 sztuki po intensywnym wysiłku. To pozwala zapobiec atakom na lodówkę zaraz po powrocie do domu. :)

Moją dzisiejsza inspiracją był przepis na ciasteczka marchewkowe z magazynu Palce Lizać.


Marchewkowe ciasteczka z otrębami.

3/4 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej
2/3 szklanki otrąb pszennych
80 g masła
1 jajko
1/3 szklanki cukru brązowego
1 łyżeczka proszku do pieczenia
2  średnie marchewki
1/2 szklanki rodzynek
1/2 szklanki orzechów migdałów
4 łyżki skórki pomarańczowej
sok z 1/2 pomarańczy


Masło ucieramy z cukrem aż będzie puszyste. Dodajemy jajko, a po chwili sok z pomarańczy i dalej miksujemy aż się dobrze połączą.
Następnie do masy dorzucamy mąkę zmieszaną z proszkiem do pieczenia i otrębami, skórkę pomarańczową, starta na drobnej tarce marchewkę, rodzynki i posiekane migdały.
Masa na ciasteczka powinna być dość gęsta.
Ciasteczka formujemy wilgotnymi rękoma, lub nabieramy łyżką (np. do lodów) Wykładamy je na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i pieczemy przez 15 minut w piekarniku nagrzanym do 175 st.C.

Po wyjęciu z piekarnika studzimy na kratce i przechowujemy w szczelnym pojemniczku.
Smacznego!


niedziela, 6 stycznia 2013

Kolorowa sałatka w rożkach z sushi nori. Rewelacja na imprezy i spotkania.

Jestem od pewnego czasu miłośnikiem sushi. Przygotowuję je czasem samodzielnie w domu dla siebie i przyjaciół. Mogę się pochwalić, że już kilka osób, po lekcjach u Moniczki, także zajada się własnoręcznie przygotowanym sushi. Jest to fajna zabawa, szczególnie na imprezy w gronie znajomych. Każda osoba może sobie skomponować takie sushi jakie najbardziej będzie jej smakować.
Zawijanie, krojenie, i zjadanie z odrobiną sosu sojowego daje dużo satysfakcji i radości.

Dostałam po nowym roku cynk, że jedna z moich przyjaciółek, która wcześniej przechodziła skrócony kurs pod moim okiem, przygotowała sushi na Sylwestra i zrobiło furorę :)

A co zrobić jeśli ktoś nie przepada za rybami i owocami morza? Proste! Trzeba przygotować sushi wegetariańskie. Myślę, że za jakiś czas to będzie dla nas niestety jedyna alternatywa, ze względu na wzmożone połowy ryb, w szczególności tuńczyka. Natomiast ryby i owoce morze pochodzące z hodowli będą zanadto napakowane trującą chemią...

Moje menu sylwestrowe wzbogaciły rożki sałatkowe, czyli kolorowa sałatka zawinięta w arkusze alg morskich. Oczywiście daleko im do sushi, bo nawet nie zawierają ryżu, ale są równie pyszne i efektowne.
Przygotowanie rożków zajmuje niewiele czasu, a efekt estetyczny, wizualny i smakowy są zachwycające. Idealny "finger-food" na imprezy. W sezonie, można zmieniać składniki sałatki na przykład dodając świeży ogórek, rzodkiewki, pomidorki koktajlowe, cukinię itp.




Kolorowa sałatka w rożkach z alg morskich.

składniki:

10 arkuszy alg morskich (sushi nori)

2-3 długie marchewki
3 gałązki selera naciowego
1 czerwona cebula
ok 10 liści kapusty pekińskiej
1/2 chilli (świeżego lub suszonego)
1/2 pęczka natki pietruszki
3-4 łyżki sezamu
Sos:
2 łyżki sosu sojowego
2 łyżki oleju rzepakowego tłoczonego na zimno
2 łyżki octu ryżowego (lub winnego)
sol/pieprz do smaku

Marchewkę obieramy i z dalszą pomocą obieraczki robimy z niej długie paski (a'la  tagliatelle). Czerwoną cebulę kroimy w jak najcieńsze piórka. Seler naciowy pozbawiamy żyłek i kroimy w cienkie słupki. Kapustę pekińską kroimy w cienkie paseczki.
Natkę pietruszki i chilli drobno siekamy. Sezam prażymy kilka minut na suchej patelni.
Wszystkie powyższe składniki łączymy w jednym naczyniu i polewamy je sosem.
Zgodnie z upodobaniami możemy zmieniać proporcje chilli, octu, sosu sojowego i oleju.
Jeśli mamy na to czas, sałatkę odstawiamy na 30 minut by się "przegryzła".

Arkusz alg morskich do sushi kroimy ostrym nożem na 4 części. W powstałe w ten sposób prostokąciki zawijamy po niewielkiej porcji sałatki. Jeśli arkusze nie będą chciały się sklejać, możemy zwilżyć je odrobiną wody i lekko docisnąć rożki, uważając jednak by algi się nie połamały.

Rożki możemy podać na talerzu z dodatkową porcją sosu sojowego. Nie polecam układania rożków jeden na drugim, bo mogą się posklejać.

Smacznego!



czwartek, 3 stycznia 2013

Imprezowe wytrawne mufinki. Babeczka z pieczarkami i babeczka z oliwkami

Niedługo po przygotowywaniu świątecznych pyszności nadszedł czas na planowanie sylwestrowych przekąsek. Do ostatniej chwili nie byliśmy pewni gdzie i w jak bardzo licznym gronie spędzimy ostatni dzień 2012 roku. Padła propozycja powtórki imprezy z zeszłego roku, czyli zaprosiliśmy gości do siebie do Roznova pod Radhostem. Także tym razem zasiedliśmy nad wspólnym stołem zastawionym przekąskami, wypiliśmy troszeczkę i poszliśmy tańczyć w klubie do białego rana, w międzyczasie zaliczając pokaz fajerwerków. :)

Również do ostatniej chwili zastanawialiśmy się czym nakarmić naszych imprezowiczów. Wybór padł na niezawodną pizzę. Ostatecznie w trakcie sylwestrowej imprezy wyjęłam z pieca trzy wielkie pizze z różnymi dodatkami. Oczywiście to była tylko część menu. Na stole pojawiły się fantazyjne kanapeczki do wódeczki, świeże upieczone przeze mnie grissini, korniszony, śledzik, czipsy, sosiki i grecka sałatka w wykonaniu Kai i sałatka w rożkach z alg morskich.
Natomiast już poprzedniego dnia, by zaoszczędzić na czasie, przygotowałam górę muffinek w 4 wersjach smakowych. Dwie partie były wytrawne a dwie słodziutkie. Wszystkie wyszły przepyszne, a oparte były na jednym podstawowym przepisie.

Mufiny wytrawne moim zdaniem świetnie pasują do alkoholu, zwłaszcza tego mocniejszego. Każda babeczka to taka fajna przekąska , która niektórzy pochłaniają w całości, na raz, a niektórzy dłużej się nią delektują i doprawiają dostępnymi sosikami :) Babeczki z nadzieniem z sera i warzyw to fajne zastępstwo "zwykłych" kanapek i kolorowe urozmaicenie każdej imprezy.

W karnawale będziemy mieli jeszcze trochę okazji do imprezowania, więc taki podstawowy przepis na pewno się przyda nie jeden raz. Jego dodatkowa zaleta jest to, że można go swobodnie przekształcać zależnie od gustu i smaku.

Miłośnikom kruchych babeczek polecam na menu imprezowe moje babeczki z sałatką z łososiem.



Imprezowe wytrawne muffinki. Przepis podstawowy:
(ok 10 sztuk)
1 1/4 szklanki  mąki
1 jajko
50 g masła
1/2 szklanki maślanki (kefiru, jogurtu, mleka, soku)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1 łyżeczka soli
1 łyżka wybranej przyprawy

ok 100 g wybranych dodatków.
(np: pieczarki, oliwki, cebula, papryka, suszone pomidory, sery pleśniowe, żółte, feta, szynka, wędzona ryba)

Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 200 st C. przygotowujemy formę lub silikonowe foremki do mufinek wykładając je papilotkami.
Suche składniki mieszamy dokładnie w jednym naczyniu a mokre w drugim.
Łączymy zawartość obu naczyń i wrzucamy do nich wybrane dodatki. Mieszamy krótko po czym nakładamy  masę do 3/4 wysokości papilotek.
Babeczki pieczemy w nagrzanym piekarniku przez ok 20-25 minut. Ich gotowość można sprawdzić wkładając w nie patyczek- jeśli wyjdzie suchy, to już na pewno są gotowe.
Po kilku minutach po wyjęciu z piekarnika, przekładamy je na kratkę kuchenną i zostawiamy do ostygnięcia.

Babeczka z pieczarkami i żółtym serem
(ok 10 sztuk)

1 1/4 szklanki maki pszennej
50 g masła +1 łyżka
1 jajko
1/2 szklanki maślanki
szczypta soli
1 łyżeczka pieprzu
1 łyżka sosu sojowego
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
50 g twardego wyrazistego w smaku sera żółtego
ok 6 niedużych pieczarek
1/2 cebuli
1-2 ząbki czosnku
oliwa do smażenia


Obieramy i drobno siekamy czosnek i cebulę. Pieczarki oczyszczamy i kroimy w półplasterki. Na oliwie podsmażamy cebulę i czosnek, dorzucamy do nich pieczarki. Dodajemy sos sojowy i łyżkę masła i dusimy kilka minut, by pieczarki zmiękły i lekko się przyrumieniły. Doprawiamy odrobiną pieprzu i odstawiamy do przestudzenia.

W misce łączymy mąkę z proszkiem do pieczenia, sodą, pieprzem i szczyptą soli. W drugim naczyniu mieszamy maślankę, jajko i rozpuszczone, przestudzone masło.

Łączymy suche i more składniki, po czym dorzucamy pieczarki z cebulką i czosnkiem oraz ser pokrojony w 1 cm kostkę.

Masę nakładamy do papilotek do 3/4 wysokości. Babeczki wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 200 st. C i pieczemy przez 20-25 minut, aż dobrze wyrosną i będą lekko zarumienione.

Gotowe muffiny studzimy na kratce kuchennej. Przed podaniem możemy udekorować kremowym twarożkiem zmieszanym z natką pietruszki lub koperkiem i posypane świeżo zmielonym pieprzem.




Babeczki z oliwkami i fetą.

(ok 10 sztuk)

2/3 szklanki mąki pszennej
2/3 szklanki maki kukurydzianej
1 jajko
50 g masła
1/2 szklanki maślanki (kefiru, jogurtu, mleka, soku)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1/2 łyżeczki soli
1 łyżka oregano
50 g zielonych oliwek
50 g fety

Przygotowanie jak w przepisie podstawowym powyżej.
Również możemy je udekorować kremowym twarożkiem zmieszanym ze świeżymi ziołami i kolorowym pieprzem.

Smacznego!

poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Wegetariańskie zdrowe, piknikowe burgery i wycieczka do czeskiej fabryki szkła.



Miniony weekend przywitał nas wszystkich piękną letnią pogodą. W tym roku nie mogę narzekać na deszcze, chmury i ziąb, bo jest na prawdę ładnie. Ciepłe dni wolne lubimy spędzać na różnego rodzaju wycieczkach. Czasem wybieramy się na rolki-i-rower (ja na rolkach On na rowerze), czasem idziemy spacerkiem na odkryty basen, lub spacerujemy po bliższych i dalszych okolicznych atrakcjach i górkach. Tm razem postanowiliśmy wybrać się do miasteczka, w którym jeszcze nas nie było. Idealną okazją do odwiedzenia czeskiego miasta "Karolinka" był Jarmark Szkła, który tam się odbywał. W Karolince jest bowiem huta szkła, w której produkuje się wszelkiego rodzaju kieliszki, szklanki, karafki wazony itp. Ceny za komplet ślicznie zdobionych kieliszków były zachwycająco niskie. Nic dziwnego, że gdy przyjechaliśmy na miejsce niewiele już ich zostało. No ale udało się upolować jeden śliczny komplecik kieliszków do wina. na pewno użyję go niedługo do jakiegoś przepisu i Wam pokażę.

Przy okazji Jarmarku w Karolince mogliśmy zwiedzić część zakładów produkcji szkła. Mówiąc ściślej, to obserwowaliśmy jak szkło jest dekorowane i wykańczane przez zapakowaniem do pudełek. Widzieliśmy metody szlifowania, grawerowania i złocenia szkła ozdobnego. Część prac wykonuje się nadal ręcznie, a w niektórych zadaniach człowieka zastępują maszyny, programowane przez komputer.
Misa w rękach mistrza

Końcowe przypalanie
Wzory na szkle

Ozdabianie brzegów

Ozdabianie brzegów

Stare maszyny do grawerowania

Stare maszyny do grawerowania

Kieliszek pokryty woskiem z delikatnym wygrawerowany wzorkiem

maszyny sterowane komputerowo

maszyny sterowane komputerowo

Gotowe kieliszki

gotowe kieliszki
Kieliszki "róża"
 

z pozłacanym brzegiem...

z pozłacanym brzegiem...
Pierwszą część wycieczki uznaliśmy za udaną. Dowiedzieliśmy się co nieco, pospacerowaliśmy, pooglądaliśmy, zakupiliśmy. Oprócz jarmarku szkła na ulicach Karolinki ustawiły się też stragany typowo odpustowe z chińskim szajsem wszelkiej maści, a do tego piwko, kiełbaska, gulasz, pierniki i frgale, czyli wszystko czego Czech do życia potrzebuje. My pojechaliśmy dalej. Zahaczyliśmy o kilka mniejszych miejscowości po drodze, ale przecież trzeba coś jeść. Ja niestety nie należę do miłośników czeskiej kuchni, bo nie ma w niej nic wegetariańskiego, a i mało rzeczy zdrowych- nie smażonych w głębokim tłuszczu.
Ale nauczona doświadczeniem przygotowałam zestaw piknikowy. kosz piknikowego jeszcze się nie dorobiliśmy, ale marzę o takim dużym wiklinowym z kolorowymi naczyniami, przypiętymi sprzączkami, kieliszkami na sok- lub wino :) i mnóstwem miejsca na przysmaki. Usadziliśmy się z książkami, wodą, owocami i burgerami i zawinęliśmy się w błogi relaks.

Tym razem przygotowałam wegetariańskie burgery. Zainspirował mnie przepis z zagranicznego bloga "Oh she glows" na "perfect veggie burger". Przepis odrobinę zmieniłam- oryginalny zawiera "ground flax", czego nie posiadam, ale oczywiście zamiast niego użyłam jajek. (one właśnie zastępują jajka w diecie wegańskiej) Płatki owsiane dodałam w całości, bez mielenia, a migdały zastąpiłam siemieniem lnianym.
Wyszły przepyszne, przepis polecam w 100%. Myślę że przypadną one do gustu także dzieciom, zwłaszcza jeśli przygotujecie je wspólnie. Wykonanie jest bardzo proste a ile w nich wartości odżywczych i witamin!
Ach i jeszcze ten uśmiech ukochanego po wgryzieniu się w soczystego burgera z dużą ilością warzyw i chrupiącą bułeczką... po prostu bezcenny.  
Więc do dzieła!

wegetariański burger

Wegetariańskie pieczone kotlety warzywne z ziarnami.

Składniki:
(na ok 15 kotletów)\

150 g selera,
200 g marchewki,
1 cebula,
2 jajka,
1 szklanka puree z zielonego groszku,
1 szklanka płatków owsianych,
1 szklanka bułki tartej,
1/2 szklanki posiekanej natki pietruszki,
3 łyżki siemienia lnianego,
1/2 szklanki ziaren słonecznika,
po 1 łyżeczce: ziół prowansalskich, majeranku, pieprzu i chilli,
1 łyżka sosu sojowego,
1 łyżka oliwy.

Przygotowanie:
Selera i marchew obrać i zetrzeć na tarce o grubych oczkach. Cebulę posiekać drobno, lub w piórka.
Siemię lniane namoczyłam we wrzątku przez 10 minut, choć oryginalny przepis o tym nie wspomina. Siemię dodałam razem z wodą którą praktycznie wchłonął.
W dużej misce połączyć wszystkie składniki i ewentualnie doprawić do smaku.
pieczone kotlety warzywne


Burgery można smażyć na patelni z odrobiną tłuszczu ale ja polecam upiec je w piekarniku. 
Rozgrzewamy piekarnik do 190'C, przygotowujemy blaszkę którą delikatnie smarujemy olejem. Kotlety formujemy w dłoniach zamoczonych w zimnej wodzie i układamy je na blaszce. Wstawiamy do piekarnika i pieczemy przez pół godziny- po 15 minutach burgery odwracamy na drugą stronę.

Kotleciki można jeść od razu, lub zachować na później w lodówce lub zamrażarce.

Vegge Burger

Świetnie smakują podane z pieczonymi ziemniakami i domowym sosem tatarskim. Te wegetariańskie kotleciki są też idealne do warzywnych burgerów. Samo zdrowie! 

Smacznego!