Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tarta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tarta. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 października 2013

Wegańska tarta Vortex do spróbowania na targach Warszawski Smak w klubie 1500m2




Już w w najbliższą niedzielę kolejna edycja targów kulinarnych Warszawski Smak. Jest to impreza na której spotkamy wielu fajnych wystawców. Będą tam zarówno fajni producenci dobrej, zdrowej żywności, restauracje, producenci gadżetów kuchennych, blogerzy, ogólnie rzecz biorąc pasjonaci kulinarni. 

Pełną listę wystawców znajdziecie na stronie wydarzenia na Facebooku. TUTAJ


Będę tam również ja.

Szukajcie mnie z moim małym mufinkowym stolikiem pełnym słodkich i wytrawnych tart oraz innych wypieków. Mam nadzieję, że nie będzie mi doskwierać samotność, bo mnie licznie odwiedzicie. A ponadto...trzymajcie za mnie kciuki...


Na moim stoisku zawsze największą popularnością cieszy się wegańska tarta Vortex. Jest to wypiek pełnoziarnisty, jak większość moich tart, a za nadzienie służą warzywka. Znajdziecie tam marchew i jeden lub dwa rodzaje cukinii. Efekt tarty tworzy odpowiednie ułożenie warzyw na podpieczonym spodzie. Mam nadzieję, że moje wskazówki zachęcą was do spróbowania wypieku na moim stoisku na targach Warszawski Smak, odczaruje hipnotyzujące wypieki i zachęci do przygotowania tego dania w domu.
Trzeba przyznać, że jest on bardzo efektowny.

Szukajcie logo Moniczka w Kuchni na targach Warszawski Smak. Przypominam. Niedziela. 13 października. Godziny 11.00 do 18.00. Klub 1500m2. ul.Solec 18. Warszawa.

Zaproszenie na targi i poniższy przepis znajdziecie również w serwisie Kulinarni.pl

Zapraszam bardzo serdecznie, z całego serduszka.


Tarta „Vortex” cukiniowo - marchewkowa

Kruche ciasto:
120 g mąki pszennej pełnoziarnistej
160 g mąki pszennej typ 450-600
130 g masła lub margaryn (wegańskiej)
½ łyżeczki soli
Ok 70 ml chłodnej wody

Wypełnienie:
4 łyżki pesto (najlepiej domowego)
1 średnia cukinia zielona
1 średnia cukinia żółta
2-3 długie marchewki
Oliwa z oliwek
Gałązka świeżego majeranku lub oregano
Sól, pieprz świeżo mielony
Forma do tarty lub tortownica o średnicy 26 cm.

Aby przygotować ciasto mieszamy obydwie mąki z solą w misce lub na stolnicy. Dodajemy zimne, pokrojone w kostkę masło i siekamy do uzyskania konsystencji kruszonki. Następnie powoli dodajemy zimną wodę by zagnieść ciasto w gładką kulę. Ciasto nie powinno się ani kruszyć, ani kleić do rąk.
Gotową kulę zawijamy w folię spożywczą i odstawiamy do lodówki na 30 min.

By móc ułożyć na cieście wir musimy odpowiednio przygotować warzywa. Cukinie przekrawamy na pół. Jeśli są odpowiedniej wielkości, to nie powinny mieć w środku widocznych pestek, ale jeśli są one duże, to należy je usunąć.  Cukinię kroimy po długości na jak najcieńsze paseczki razem ze skórką. Możemy to wykonać przy pomocy mandoliny, dobrej obieraczki do warzyw lub ostrego noża i sprawnej ręki.
Gotowe paseczki cukinii doprawiamy szczyptą soli, pieprzu i drobno pokrojonych ziół.

Marchew obieramy i również kroimy po długości na cieniutkie paseczki, podobnie jak cukinię. Tak przygotowaną marchew gotujemy przez 4-5 minut na parze od momentu gdy woda zawrze.
Rozgrzewamy piekarnik do 190 st C.

Ciasto na tartę wyjmujemy z lodówki i rozwałkowujemy na oprószonej mąką stolnicy. Powinniśmy uzyskać okrąg o średnicy 4 cm większej niż forma. Ciasto owijamy na wałku i przenosimy do foremki. Formujemy ładne brzegi, a nadmiar ciasta osuwamy.

Spód przykrywamy papierem do pieczenia na który wysypujemy fasolki, które obciążą ciasto. Wstawiamy do rozgrzanego piekarnika i pieczemy 12 minut.

Na podpieczonym spodzie rozsmarowujemy pesto i układamy naprzemiennie paski marchewki,  zielonej i żółtej cukinii zaczynając od zewnątrz aż do samego środka. Powstanie w ten sposób kolorowy wir.
Całość posypujemy resztą ziół, skrapiamy niewielką ilością oliwy i wstawiamy do piekarnika na dodatkowe 20 minut.

Tartę podajemy na ciepło, lub na zimno. Najlepiej smakuje w towarzystwie porcji domowego pesto lub lekkiej sałatki.

Smacznego.

niedziela, 15 września 2013

Tarta gryczana z dynią i chilli. Hit na pożegnanie lata.

Sobota- Le Targ na Wilanowie a niedziela Targ Śniadaniowy w Sadku Natolińskim na Ursynowie.

Tam spędziłam dwa ostatnie dni. Upiekłam kilkanaście tart wegetariańskich, dwie z dodatkiem ryby, wegańskie i 3 bezglutenowe.

Największą popularnością w ten weekend cieszyła się tarta dyniowa na gryczanym spodzie doprawiona papryczką chilli. Teraz sezon na dynię właśnie się zaczyna, więc najwyższa pora się za nią zabrać i upichcić coś pysznego.

Jako spód do tarty możemy użyć zwykłego wytrawnego ciasta kruchego, lub odmiany pełnoziarnistej na przykład według TEGO przepisu. Ja postanowiłam przygotować tartę bezglutenową, więc na warsztat wzięłam mąkę gryczaną. Wyszło fajnie :)



Tarta dyniowa na bezglutenowym gryczanym cieście

na ciasto:
200 g mąki gryczanej
50 g mąki ziemniaczanej
120 g masła
3 lyżki zmielonego siemienia lnianego
szczypt soli
50-70 ml wody
ew. olej do wyrabiania ciasta

farsz:
2 szklanki gładkiego przecieru z dyni
50 g twarogu
80 ml maślanki lub kefiru
1 jajko
1/3 łyżeczki gałki muszkatołowej
1 łyżka sosu sojowego
1/2 łyżeczki pieprzu
1 średnia cebula
1/2 papryczki chilli
plastry chilli i listki szałwii do dekoracji


Na ciasto na początek siekamy suche składniki z masłem, aż powstanie kruszonka. Powoli dodajemy wodę by zlepić ciasto. Z płynami nie wolno przesadzić, bo masa zacznie się kleić. Szybko zagniecione ciasto odkładamy na 15 minut do zamrażalnika.
Ciasto wyjmujemy i próbujemy rozwałkować na stolnicy posypanej mąką ziemniaczaną. Jeśli bardzo się kruszy możemy wyrobić je jeszcze przez chwilę, dodając odrobinę oleju aż złapie elastyczność.

Gdy przygotowujemy ciasto bezglutenowe mamy spore szanse ze będzie się kruszyć, wiec by ułatwić sobie pracę, wykładamy formę do tarty papierem i dopiero na niego przekładamy rozwałkowane ciasto z ok 3 cm brzegami.
Rozgrzewamy piekarnik do 190 st C. Ciasto które już mamy w foremce przykrywamy papierem również od góry i obciążamy je fasolkami (kulkami ceramicznymi, suchym makaronem) i podpiekamy 15 minut. Po tym czasie usuwamy papier z obciążeniem i dopiekamy kolejne 5 minut.

W tym czasie robimy nadzienie. Cebulkę i chilli (z pestkami lub bez- ja robię bez) drobno siekamy i podsmażamy na łyżce oleju. Dodajemy do musu z dyni razem z twarogiem i maślanką po czym doprawiamy przyprawami i sosem sojowym do smaku.
Żółtko jajka wbijamy do farszu a z białka ubijamy pianę, którą ostatecznie delikatnie mieszany z farszem.

Farsz wykładamy na podpieczony spód , dekorujemy listami świeżej szałwii i plasterkami chilli. Wstawiamy do piekarnika na kolejne 20 minut.

Po wyjęciu najlepiej tartę wystudzić i podawać podgrzaną ponownie, ale niecierpliwi mogą się częstować od razu.

Smacznego!

piątek, 13 września 2013

Piekę, uczę się, szukam swojego miejsca...



Ciężko wrócić do pisania po tak długiej nieobecności.

Całe wakacje obfitowały w wiele wydarzeń kulinarnych, zawodowych i osobistych.





Szukam swojego miejsca w Warszawie. Porzuciłam mieszkanie w Czechach z moim NARZECZONYM :) na rzecz poszukiwania zajęcia dla siebie, rozwijania swoich pasji, doskonalenia umiejętności, samodoskonalenia siebie. Niestety opłacam to straszliwą tęsknotą, która objawia się w różnych porach dnia i nocy... momentami robię się strasznie sentymentalna, wzruszają mnie zwykłe rzeczy itp. itd... ciężko jest być ze sobą na odległość...


Od dłuższego czasu staram się wystawiać moje wytrawne i słodkie wypieki w formie tart na LeTargu i w innych miejscach. Cieszy mnie fakt że smakują one moim klientom i sprzedają się całkiem dobrze. Są gorsze i lepsze dni, ale od czegoś trzeba zacząć.
LeTarg w Wilanowie ma świetną miejscówkę, odwiedzają nas nie tylko wspaniali producenci ale i mieszkańcy, przyjezdni i celebryci. Jeśli chodzi o wystawców to niezmiennie zachwycam się stoiskiem serowarskim, wędlinami Wasąg, chlebami, niezwykłym wyborem oliwek, dżemów, oliwami, wspaniałą kawą w Nomada Cafe, warzywami, owocami, ziołami, lodami i innymi smakołykami.
przynajmniej połowę mojego utargu wydaję na samo jedzenie na LeTargu. Ale przynajmniej wiem co kupuję, moge porozmawiać ze sprzedawcami, mogę popróbować co kupuję i wiem, ze są to rzeczy przygotowane bez chemii, tradycyjnie i z pasją. Od LeTargu można się uzależnić :)

Wakacje spędziłam w kilku miejscach. Warszawa- Kraków-Poznań-Czechy-Słowenia- Włochy, ale o tym innym razem :)



A na koniec, to jeszcze odwiedziliśmy Wenecję. Miasto do którego pojechałam dokładnie 5 lat temu na wielkanocną wycieczkę. Poznałam wtedy najukochańszą osobę w moim życiu... mojego Damiana... A w tym roku przy okazji wyjazdu do graniczącej z Włochami Słowenii, po przejechaniu 200 km autostradą, niemałych problemów ze znalezieniem parkingu, sprintem między tłumem turystów, po dotarciu do Gran Canale i wkroczeniu na most Rialto... oficjalnie przyjęłam śliczny złoty pierścionek z diamentem i stałam się narzeczoną pana Damiana :D A w związku z tym rozpiera mnie radość ogromna :)



Wracając do warszawskich LeTargów, to od zeszłego tygodni, pojawia się również w SOHO. W ostatnia sobotę odbywał się atm piknik Male Men i fajny Targ Designerski z ciuchami , biżuterią i wyposażeniem wnętrz. Mam nadzieję, że LaTarg  fajnie przyjmie się w tym miejscu i będzie ściągał dużą ilość klientów.

A już w piątek zabieram się za pichcenie. Mam zamiar przygotować ok 13-15 tart w większości wytrawnych. Gorąco zapraszam na LeTarg do Wilanowa. Nie może Was tam zabraknąć w sobotę między 9 o 15.

Przybywajcie!

Zapraszam!

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Co na zdrowy obiad? Prosta wegańska tarta warzywna na pełnoziarnistym sezamowym spodzie.



Często szukamy pomysłu na lekki i nieskomplikowany obiad. Co raz częściej słyszę, że ludzie jedzą bardzo mało owoców i warzyw. Ja praktycznie nie wyobrażam sobie dnia bez owocu ani obiadu bez porcji warzyw. Nawet gdy jem na mieście wybieram z karty dania z jak największą ilością zieleniny, szczególnie w formie sałatek, surówek ale i tart. Razem z moim ukochanym uwielbiamy tarty wszelkiego rodzaju. Jego ukochane to te na cieście francuskim, ale wiem jak bardzo jest ono kaloryczne, więc staram się go ograniczać.

Ostatnio szukałam inspiracji dotyczącej tart wegańskich- bez masła, mleka czy serów. Wyczytałam w kilku miejscach, że mogę swobodnie przygotować spód do tarty z urzyciem oliwy z oliwek. Bardzo mnie to ucieszyło, bo bardzo lubię jej smak w wypiekach. Znacie Tortas de aceite? Ja je uwielbiam, a przygotowuje się je własnie z oliwą.

Nadzienie do w naszej kuchni przeważnie czysta improwizacja. Zawsze kombinuję z tego co akurat mam w lodówce i spiżarni. Tym razem użyłam zabłąkaną na końcu zamrażalnika mrożonkę warzywną. Z racji, że w Czechach nie mam dostępu do mojego targu, muszę korzystać z tego co mam... cóż. Nie zmienia to faktu, że można oczywiście w tarcie wykorzystać warzywka na przykład z młodej włoszczyzny, która już się pojawia, cukinie, szpinak itp itd.

Moja propozycja, to tarta na pełnoziarnistym spodzi z dodatkiem prażonego sezamy i płatków owsianych. Nadały one ciastu świetny, lekkko orzechowy posmak. Sos podobny jest do beszamelu, jednak przygotowany bez masła i mąki pszennej, a jedynie na mleku sojowym z mąką kukurydzianą.

Warto eksperymentować w kuchni, bo można odkryć nowe połączenia, nowe smaki pełne zdrowia i witamin a bez zbędnego zwierzęcego tłuszczu.

A na koniec jeszcze jedno zdanie i link muzyczny. Niedawno światło dzienne ujrzała nowa płyta Jamiego Cullum, który nie dość, że jest utalentowanym, kreatywnym muzykiem jazzowym, wydającym wspaniałe płyty, prowadzącym swój wlasny program w BBC Radio, to prywatnie jest mężem Sophie Dahl. A ją chyba wszystkie kulinarne blogerki znają :)

Oto jego najnowyszy singiel. Enjoy...






 Wegańska tarta warzywna na pełnoziarnistym sezamowym spodzie. 
(21 cm)

Składniki
1 szklanka mąki pełnoziarnistej
1/2 szklanki platków owsianych
3 lyżki sezamu
1/3 szklanki oliwy z oliwek
1/2 szklanki wody
1/2 łyżeczki soli


350 g mieszanych warzyw- marchew, pietruszka, fasolka, por itp.
(ja tym razem użyłam gotowej mieszanki mrożonej)
1 cebula dymka
1 łyżka przyprawy 5 smaków

1 pełna szklanka mleka roślinnego (sojowego/ryżowego)
2 płaskie łyżki mąki kukurydzianej
szczypta gałki muszkatołowej i soli

Płatki owsiane i sezam prażymy na suchej patelni przez kilka minut, nastpęnie mielimy w młynku do kawy lub rozdrabniamy w malakserze. Do mieszanki dodajemy sól, mąkę oraz oliwę z wodą. Zagniatamy gładkie ciasto, w razie potrzeby dodając odrobinę wody lub mąki. Na stolnicy posypanej mąkę rozwałkowujemy ciasto na ksztalt formy do tarty, ale o obwodzie większym przynajmniej o 4 cm. Ciasto bardzo delikatnie przenosimy do formy i lekko dociskamy w rogach. Gotową formę wstawiamy do lodówki.

Warzywa jeśli są mrożone, wystarczy wrzucić na patelnię z kilkoma łyżkami oliwy. Jeśli używamy świeżych warzyw należy je obrać i pokroić na średniej wielkości kostkę lub w talarki, według uznania.
Cebulę dymkę kroimy dowolnie na mniejsze kawałki. Wszystkie warzywa najlepiej ugotować na parze lub udusić na patelni z niewielką ilością wody na półtwardo. Do ugotowanych warzyw dodajemy dymkę i przyprawę 5 smaków.

W rondelku zagotowujemy 200 ml mleka roślinnego. W pozostałych 50 ml rozprowadzamy mąkę kukurydzianą. Do gorącego mleka dodajemy rozmieszaną mąkę zmlekiem i zagotowujemy aż powstanie lekko gęsty sos. Doprawiamy solą i gałką muszkatołową.

Piekarnik rozgrzewamy do 180 st. C
Na ciasto wylewamy 3 łyzki sosu, na nim ukladamy warzywa, lekko docisając, by stworzyć w miarę równą powierzchnię. Całość zalewamy resztą sosu z mleka roślinnego i wstawiamy do piekarnika. Pieczemy ok 30 minut aż góra się ladnie zetnie i lekko zarómieni.

Po wyjęciu z piekarnika zostawiamy na 5 minut by tarta trochę przestygła. Podajemy z sałatą z lekkim dresingiem..

Smacznego!

wtorek, 7 sierpnia 2012

Tarta cytrynowa z jeżynami. Zdrowe słodycze i dietetyczne desery.

Słodkości- ciasta, desery, ciastka, lody, czekolada- to moja słabość. Jaki byłby świat bez słodyczy? Dla mnie troszkę bardziej smutny i mniej ciekawy. Dla mnie mała deserowa chwila w czasie dnia to czas na celebrację, delektowanie się smakiem i słodyczą, która rozpływa się w ustach.

Myślę że zajadanie się słodkościami wcale nie musi być tuczące. Ważny w tym temacie jest przede wszystkim umiar, czyli zamiast pochłonąć całą pyszną tartę, zjem jeden kawałek. Choć uwierzcie mi że jej połowa na pewno zmieściłaby się w moim brzuszku. Jedno ciastko do kawy czy herbaty na pewno nikomu nie zaszkodzi... problem w tym, że tak trudno się zatrzymać na tym jednym, czy nawet dwóch.

Jeśli chodzi o wypieki, to staram się by te w moim wykonaniu miały w sobie jak najwięcej błonnika, by były bardziej zdrowe dla naszego brzuszka. To znaczy, że często zamieniam białą mąkę na jej odmianę pełnoziarnistą, a także eksperymentuję z różnymi rodzajami mąk- jak jęczmienna, żytnia, orkiszowa, gryczana, owsiana. Oprócz tego dodaję różne płatki i otręby zbożowe. Poza tym, zawsze zmniejszam ilość cukru w przepisie. Mąka pełnoziarnista, czy graham mają w sobie coś takiego, że nadają takiego fajnego posmaku, który nie potrzebuje dużo cukru. Ponadto biały cukier zastępuję brązowym, albo miodem, czy syropem z agawy. (np. gofry :))

Kolejną dewizą moich dietetycznych deserów jest duża ilość świeżych owoców, szczególnie tych kwaskowatych- jak jeżyny, porzeczki, kwaśne jabłka, kiwi, grapefruit, cytryna. W zasadzie nigdy nie używam owoców z puszki, a tych świeżych praktycznie nie dosładzam. Często eksperymentuję także z warzywami w słodyczach :)

Co więcej, unikam jak ognia tłustej śmietany, kremów na bazie masła, tłustego sera i słodzonych jogurtów. Najczęściej używam maślanki, kefirów, kremowych serków półtłustych, lub ostatecznie gęstych jogurtów.
Jeśli używam czekolady, to jest to taka z zawartością co najmniej 60%, a najlepiej 80% miazgi kakaowej.
Pewnie, jak wiele z was szerokim lukiem omijam ciasta i kremy "z torebki".


Drogie panie i panowie, nie oszukujmy się jednak, ze są dni kiedy przejście obojętnie koło pysznej drożdżóweczki, ciastka francuskiego, czy napoleonki graniczy z cudem. A gdy jeszcze pojawi się ochota na tiramisu albo lody z sosem waniliowym i bita śmietaną, albo widzimy świątecznego keksa, makowca, albo znakomity sernik mamusi... ojej. No cóż, i takie dni są potrzebne, ale może niech nie zdarzają się codziennie, albo dwa razy dziennie....

Kochani, wniosek jest taki, że najlepiej jest słuchać i obserwować własny organizm. Pozwólmy sobie na chwile słodkiej przyjemności, ale nie pakujmy w siebie masy prostych cukrów i tłuszczów- zwłaszcza tych nasyconych. A po zjedzeniu pączka, kremówki, czy podwójnej porcji lodów, nie udawajmy się na wielogodzinną sjestę, a może zamiast tego na energiczny spacer, przejażdżkę rowerową, wycieczkę w góry, intensywną zabawę, grę, czy tance z własnymi dziećmi, lub przyjaciółmi.

Takie jest moje zdanie o słodkościach i ich spożywaniu. Ja na pewno z nich nie zrezygnuję, bo zbyt mocno je kocham :)

Znacie film "Chocolat" z Juliette Binoche i Johnym Deppem? Chyba każda z nas widziała go co najmniej jeden raz.  To tak na wyśmienity czekoladowy deser...


 Przepis to moja modyfikacja tarty cytrynowej z jagodami z książki: "Tarteletki i tarty" Sarah Banbery .



Tarta cytrynowa z jeżynami.
6 porcji.
Składniki:

ciasto:
100 g mąki pszennej pełnoziarnistej
70 g mąki pszennej
1 lyżeczka cukru pudru,
szczypta soli,
85 g schłodzonego masła (lub margaryny)
1 żółtko
drobno starta skórka z 1 cytryny,
ok.50 ml zimnej wody

masa cytrynowa
2 duże jajka
50 g brązowego cukru
100 g masła pokrojonego w kostkę
100 ml soku z cytryn (ok 3 cytryny)

400 g świeżych jeżyn

skórka z cytryny do ozdoby

Przygotowanie:

Tartę upiekłam w tortownicy o średnicy 22 cm. W książce polecają upiec ją w prostokątnej formie do tart o rozmiarze 33x10 cm, najlepiej z ładnie  pofalowanym brzegiem.

Najpierw przygotowujemy cytryny. Każdą dokładnie myjemy pod bieżącą gorącą wodą. Ścieramy skórkę przy pomocy specjalnej tarki lub zestu. Cytrynę masujemy rolując ją po blacie, przekrawamy i wyciskamy sok do oddzielnego pojemniczka.

Do miski wrzuć mąki, sól i cukier oraz kostki masła. Rozdrabniamy całość rękoma, szpatułką, lub w malakserze aż do uzyskania konsystencji kruszonki. Dodać żółtko, skórkę z cytryny i tyle wody by powstało gładkie, ale nieklejące się ciasto. Wyłożyć na oprószoną mąką tortownicę i rozwałkować koło (lub kwadrat)
o średnicy 30 cm. Delikatnie przekładamy ciasto do formy, wyklejamy dno i formujemy równe brzegi. Na środku umieszczamy papier do pieczenia na który wysypujemy fasolki do pieczenia tarty. Formę wstawiamy na pół godziny do lodówki.

W tym czasie możemy zająć się przygotowaniem masy cytrynowej. Wbijamy jajka do żaroodpornej miski, którą później będzie można umieścić na garnku z wodą. Ubijamy jajka z cukrem aż będą puszyste i lekko zbieleją. Wstawiamy miskę na garnek z gotującą się wodą i dalej ucieramy z dodatkiem masła i soku z cytryny. Masę stale mieszamy trzepaczką przez ok 10 minut aż masa zgęstnieje, będzie miała konsystencję rzadkiego budyniu. Zdejmujemy z ognia, odstawiamy do wystudzenia pod przykryciem. (by na wierzchu nie powstał kożuch)

Rozgrzewamy piekarnik do 190'C. Wstawiamy tartę  i pieczemy przez 15 minut. Po tym czasie wyjmujemy papier z fasolkami i jeszcze dopiekamy przez 10 minut. Ciasto wyjmujemy i odstawiamy do całkowitego ostygnięcia.

Jeżyny dokładnie płuczemy. Jeśli są zebrane z lasu, możemy płukać przez chwilę gorącą wodą z kranu. Odsączamy jeżyny na sicie.

Gdy masa i ciasto są już zimne, możemy już dekorować ciasto. Masę cytrynową wylewamy na tartę i układamy na niej jeżyny zaczynając od brzegu. Tarta prezentuje się najlepiej, gdy każdą jeżynę ułożymy oddzielnie, czubkiem do góry. Można oczywiście jeżyny po prostu rozsypać na cieście i tez będzie pysznie.

Tartę wstawiamy do lodówki na co najmniej 2 godziny i przed podaniem dekorujemy skórką otartą z cytryn.


Smacznego!

niedziela, 24 czerwca 2012

Tarta wielowarzywna na pełnoziarnistym spodzie.

Tarta, to coś co Moniczka lubi bardzo. Jakiś rok temu pokochałam tarty na razowym, pełnoziarnistym,  żytnim spodzie, ale oczywiście smaczne są także te tradycyjne i na francuskim cieście. Jeśli chodzi o nadzienie to w moim menu również panuje pełna dowolność. Najczęściej zależy ono od tego co mam akurat w lodówce czy spiżarni. Przypomnę kilka z tych, które pojawiły się na blogu to : Szybka tarta szparagowa, ze szpinakiem i jajkiem, czy ta z brukselką. Jak widać, są to tarty wytrawne na obiad, przystawkę, czy danie na spotkania z przyjaciółmi.  Często tworzę też tarty owocowe, ale jeszcze żadna nie doczekała do momentu fotografowania :) Muszę to zmienić.
Bawię się także z wielkością tart - od najmniejszych- do takich dość dużych- wysokich lub niskich. Myślę, że jest to bardzo wdzięczne danie. Przyjmie prawie każdą mąkę, większość owoców i warzyw. Możemy jej nawet użyć jako narzędzie przetwarzania resztek z obiadu- kaszy, warzyw, sosu pomidorowego. ja się świetnie bawię z moimi tartami i polecam tę zabawę innym.

Gdy mamy więcej czasu możemy samodzielnie przygotować ciasto na spód -także dzień wcześniej. Gdy zależy nam na czasie- używamy gotowego ciasta francuskiego. Ciasto na tartę można także zamrozić i potem zostawić na noc w lodowce by rozmarzło.

Gdy dysponujemy dosłownie chwilką, bo już do drzwi pukają goście- bierzemy ciasto francuskie, smarujemy grubo sosem pomidorowym, albo pesto, rozkładamy krążki warzyw, które szybko się upieką jak- pomidora, cukinię, bakłażana, paprykę, cebulę, oliwki, kapary, posypujemy resztką sera i dużą ilością ziół, zapiekamy 20 minut i pyszne danie gotowe.

Do nadzienia możemy też z powodzeniem użyć warzyw mrożonych. Wystarczy je wtedy jedynie odmrozić na patelni i połączyć z wybranym, pasującym do nich sosem.

Dla rybo i mięsożerców- dodatek pieczonego kurczaka, wędzonego na zimno czy podsmażonego łososia, innej wędzonej ryby, również będzie wyśmienity.

Tartę można calkowicie skomponować według własnego gustu i potrzeb, a także względem naszych gości i oczywiście najukochańszych dzieci. Jeśli włączymy maluchy w przygotowanie ciasta i warzyw, na pewno o wiele chętniej będą pałaszować jedzonko z talerza.

Tarteletki i tarty - Sarah BanberyWiele ciekawych przepisów znajdziecie w książce "Tarteletki i tarty" Sarah Banbery
Dostałam ją kiedyś w prezencie i często z niej korzystałam.


Milej tarto- zabawy :)






PS. A propos rzeczy ulubionych... to niech Wam Katie jeszcze ładnie zaśpiewa z warszawskich "Wianków" na Podzamczu :) Nie było mnie w stolicy, ale oglądałam w TV.







Tarta wielowarzywna na pełnoziarnistym spodzie.

Składniki:
Ciasto:
125 g mąki pszennej pełnoziarnistej
125 g maki pszennej
125 g masła
50 ml zimnej wody
szczypta soli
Nadzienie:
1 cebula
2 ząbki czosnku
11/2 marchewki
2 pietruszki
3 ziemniaki
1/2 cukinii
1/2 brokuła
1/4 kalafiora
1 łyżeczka  suszonego oregano
1 łyżeczka suszonej bazylii
1 łyżka sosu sojowego
ok 3/4 szklanki wody

Beszamel:
300 ml mleka ( użyłam mleka bez laktozy)
40 g masła
40 g mąki
szczypta soli, pieprz
1 łyżeczka  tartej gałki muszkatołowej
1 jajko
100 g oscypka+ 50 g do posypania po wierzchu

Wykonanie:
Przygotowanie ciasta:
Wymieszać mąki z solą i pokrojonym w kostkę masłem.  Rozdrobnić masło w mące do konsystencji kruszonki, dodać zimną wodę i zagnieść ciasto. Powinno być gładkie. Owijamy ciasto folią i wstawiamy do lodówki na 30 minut. Po tym czasie rozwałkowujemy je do koła o średnicy 6 cm większej niż forma. W moim przypadku była to tortownica 25 cm. (czyli 25cm+6 cm.) Wkładamy ciasto delikatnie do formy, wyklejamy dokładnie dno i wysokie brzegi. Jeśli używacie tarty o niskim rancie- możecie użyć takiej o większej średnicy.
Do środka formy wkladamy teraz papier do pieczenia, wsypujemy fasolki do pieczenia i znów schladzamy w lodowce przez 30 minut.
Piekarnik rozgrzewamy do 180'C

Przygotowanie nadzienia:
Cebulę obieramy i kroimy na małe kawałeczki. Czosnek także obieramy i drobno siekamy. Ziemniaki obieramy i kroimy w 1-centymetrową kostkę. marchew, pietruszkę obieramy i kroimy w cienkie słupki.
Cukinię kroimy na plastry i potem na ćwiartki. Brokuł i kalafior dzielimy na małe różyczki

Na dużej głębokiej patelni rozgrzewamy kilka łyżek oliwy do smażenia i wrzucamy cebulę i czosnek.Smażymy mieszając przez 3 minuty i dodajemy do nich ziemniaki, marchew i pietruszkę. Dalej smażymy przez kilka minut do pierwszego zarumienienia warzyw i  podlewamy ok 1/2 szklanki wody i łyżką sosu sojowego. Przykrywamy i dusimy pod przykryciem na średnim ogniu prze 10 minut. Następnie dodajemy resztę warzyw i podlewamy jeszcze kilkoma łyżkami wody jeśli już wyparowała. Dusimy przez kolejne 7-10 minut. Warzywa nie powinny się rozgotować, muszą zachować jędrność. Zdejmujemy patelnię z gazu i dodajemy zioła.

Spód wyjmujemy w lodówki i wstawiamy do rozgrzanego piekarnika. Pieczemy przez 15 minut, po tym czasie zdejmujemy papier z fasolkami i wstawiamy jeszcze na 5 minut do piekarnika. Wyjmujemy i na chwilę odstawiamy. 

Beszamel:
Podgrzewamy mleko. W naczyniu o grubym dnie rozpuszczamy masło, do którego wsypujemy mąkę i mieszamy.  Smażymy przez 2 minuty. Zalewamy powoli gorącym mlekiem i intensywnie mieszamy trzepaczką. ja w tym momencie zestawiam naczynie z ognia. Mieszanie sprawi, że nie pojawia się gródki, a nawet jeśli, to można je trzepaczką rozetrzeć. Doprowadzamy do wrzenia i zdejmujemy z ognia. Do garnka wrzucamy 100 gram startego na tarce oscypka, 1 żółtko, gałkę muszkatołową. Doprawiamy pieprzem i solą do smaku.
Beszamel mieszamy z warzywami. Białko ubijamy i dodajemy do przestudzonych warzyw.


Farsz wykładamy na podpieczony spód, tak by brzeg ciasta był widoczny. Wstawiamy do piekarnika i pieczemy przez 25 minut. Po upływie tego czasu na tartę wysypujemy resztę startego oscypka i zapiekamy jeszcze kolejne 7-10 minut aż oscypek się zarumieni.

Tarta najlepiej smakuje gdy calkowicie się ją wystudzi i później ponownie odgrzewa. W takim wypadku Pieczemy tarte 30-35 minut a dopiero  przy odgrzewaniu posypujemy serem.
Dobrze smakuje także na zimno.

Smacznego!

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Tarta a'la gazpacho na żytnim spodzie

Ostatni tydzień spędziłam w domu rodzinnym. Jak zawsze czekało na mnie mnóstwo spraw do załatwienia i wielu przyjaciół do odwiedzenia. Każdy dzień owocował w pyszne jedzonko i świętowanie miłych chwil z najbliższymi. W tych dniach na chwilę zapominam o blogu, bo już zupełnie nie mam sił na pisanie.
Za to od wczoraj już jestem z moim kochanym. Lubię powroty :) są takie przyjemne...

Dzięki temu że byłam w Polsce mogłam poszaleć na moich ulubionych bazarkach, posmakować truskawek prosto z krzaczka i zaopiekować się zielnikiem, który się fenomenalnie rozrasta. Nabyłam również do niego dodatkowe zioła- między innymi miętę imbirową i czubrycę. Już nie mogę się doczekać momentu kiedy wykorzystam je w kuchni :)

W niespodziewanym czasie i miejscu spotkałam także Grzegorza Łapanowskiego :) bardzo z niego miły chłopak. Dla osób niewtajemniczonych- jest on młodym kucharzem, propagatorem zdrowego odżywiania, związanym z Kuchnią+ i akcją "Przedszkole na widelcu".

W równie niespodziewanym miejscu wpadłam na książki Jamiego Oliver'a "Ministry of food" i Jamesa Martin'a "The great british village show. Cookbook". (dokładniej w second-handzie :) Od długiego czasu szperam w warszawskich "ciuchlandach" w poszukiwaniu oryginalnych ubrań ale i książek kulinarnych i dla dzieci. Niestety rzadko trafiam na ładne naczynia- bo na nie trzeba polować dokładnie w chwili gdy się pojawią na półce. Lubię te moje ciuchlandy, wyprawa do nich jest w pewnym sensie ekscytująca, bo nigdy nie wiem cóż fajnego w nich znajdę.

 Celebrowałam czas spędzony z przyjaciółkami (i ich mężami), moimi rodzicami, rodzeństwem i chrześniakami. Jestem wdzięczna Bogu za nich wszystkich. Uwielbiam dla nich gotować i ich rozpieszczać małymi prezentami, nawet jeśli są to tylko upominki jedzeniowe.

Przywiozłam ze sobą trochę pyszności, których brakuje mi w Czechach. Świeże warzywa (np. produkty na małosolne ogórki), nasze domowe dżemiki bez cukru i pełnoziarniste makarony. Za to dziś po powrocie zastałam lodówkę pełną pomidorów. Ponadto miałam ochotę na zdrową tartę, więc w wyniku burzy mózgów powstał pomysł na tartę w stylu gazpacho.

Tarta gazpacho


Tarta a'la gazpacho na żytnim spodzie
(dla 2-3 osób)
Składniki:

Spód:
150 g mąki żytniej pełnoziarnistej
50 g mąki żytniej tradycyjnej
80 g masła
1 jajko
ok 1/2 szklanki zimnej wody
1 łyżeczka suszonej bazylii
szczypta soli i pieprzu

Nadzienie:
3 duże pomidory
2 średnie ogórki
1/2 papryki
1/2 cebuli
2 ząbki czosnku
garść listków bazylii
gałązka koperku
garść liści tymianku
1 łyżeczka sosu chili (niekoniecznie)
1 łyżeczka sosu sojowego
1-2 łyżki octu z czerwonego wina
pieprz świeżo mielony do smaku
2 łyżki oliwy z oliwek

Wszystkie składniki ciasta na tartę połączyć w miseczce lub w malakserze. Zagnieść szybko ciasto stopniowo dodając wodę aż ciasto będzie w miarę gładkie. Jest ono bardziej kruche niż z mąki pszennej, ale nie powinno się rozpadać. Uformować kulę, owinąć folią i odłożyć na godzinę do lodówki.

Pomidory sparzyć przez 10 sekund we wrzątku, po czym zahartować w bardzo zimnej wodzie. Osączyć i obrać ze skórki. Ogórki przepołowić i wydrążyć z nich pestki. Połowę podanej ilości warzyw zmiksować z ziołami, cebulą i czosnkiem. Resztę warzyw pokroić w drobną kostkę i dodać w całości do tych zmiksowanych.
Całość odsączyć z nadmiaru płynu na drobnym sicie. Wrzucić z powrotem do miseczki i dodać sosy, ocet i oliwę. Doprawić do smaku pieprzem i ewentualnie solą.

Ciasto na tartę wyjąć z lodówki i wyłożyć nim średniej wielkości formę do tarty formując ok.3 cm brzeg. Ja użyłam tortownicy o średnicy 23 cm. Przygotować papier do pieczenia trochę większy nić forma, zgnieść go i ułożyć na środku ciasta. Na papier wysypać ziarna grochu lub fasoli by obciążyć ciasto. Tartę wstawić do piekarnika nagrzanego do 190'C i piec przez 15 minut. Po wyjęciu z piekarnika papier z grochem należy oczywiście usunąć. Groch/ fasolę itp. przechowujemy w słoiczku i używamy do kolejnych tart.

Na podpieczony spód wykładamy przygotowane wcześniej nadzienie. Skrapiamy oliwą z oliwek i wstawiamy do piekarnika o tej samej temperaturze na kolejne 15-20 minut.

Tartę podałam z prostą sałatką z karbowanej sałaty (lollo) z oliwą extra virgin i octem winnym. 

Smacznego!