niedziela, 16 września 2012

Gofry pełnoziarniste z dynią. Niedzielne śniadanie pełne miłości.

Uwielbiam leniwe niedzielne śniadania. W ten szczególny dzień tygodnia staram się celebrować ten posiłek w szczególny sposób. Wyobrażam i marzę sobie, ze w przyszłości, gdy założę rodzinę, będę potrafiła nadal kultywować tradycję niedzielnego śniadania, razem z ukochanym, dziećmi, zwierzakami, domem pełnym życia i miłości. Staram się by tego dnia pierwszy posiłek nie był zupełnie zwyczajny. Daleko mi oczywiście od spędzania wielu godzin w kuchni, by go przygotować. Uwielbiam prostotę połączoną z wyrazistym smakiem, wspaniałą teksturą i aromatem potraw.

Raz na jakiś czas na naszym niedzielnym stole pojawiają się gofry. Pisałam już kiedyś, że także taki deserek może być zdrowy i pożywny. Łączę mąkę pełnoziarnistą z muesli, dobrym nietłustym twarożkiem, świeżymi owocami i domowymi konfiturami. Połączenie tych składników zawsze smakuje wyśmienicie i cieszy podniebienie. Były już u mnie gofry korzenne i gofry z muesli, dziś pora na gofry pełnoziarniste do których proponuję twarożek z dynią i przyprawami do piernika.
Mój kochany bardzo lubi Nutellę, więc przygotowane prze ze mnie wafle wcinał także z tym czekoladowym kremem, a na wierzchu poukładał moją dynię, którą posypałam przyprawami... Efekt, powiem wam, wyszedł zaskakująco przepyszny i pieruńsko kuszący :)

Nawet gdy pochmurno i ponuro za oknem takie śniadanko potrafi rozjaśnić nasz dzień i pobudzić do działania ciebie, Twojego mężczyznę, twoją mamę, ciocię, brata tatę i te małe iskierki, co od rana biegają po domu i czekają na wyżerkę :)



Gofry pełnoziarniste (bez cukru)

Składniki na 6 gofrów
3/4 szklanki mąki pełnoziarnistej
szczypta soli
1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
3/4 szklanki mleka
1 jajko
40 g margaryny
1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia



Mąkę mieszamy z solą i proszkiem do pieczenia. Jajko rozbijamy trzepaczką, dodajemy do niego mleko i rozpuszczone masło. Mieszamy do momentu gdy się dobrze połączą. Stopniowo dodajemy mąką stale mieszając. Gdy wszystkie składniki się już dobrze połączą, miskę odstawiamy i nagrzewamy gofrownicę.
Smarujemy ją pędzelkiem zamoczonym w oleju. Smażymy nasze gofry przez ok 4 minuty, bez otwierania pokrywy.

Ja znam moją gofrownicę i wiem, że gdy zaczyna syczeć, to gofry już będą dobre. Na pewno trzeba przy ,  nich zachować trochę luzudać im te kilka minut spokoju i nie podglądać, czy już są dobre :)
Gofry układamy na kratce do ostudzenia.

Jeśli chcemy by gofry były ciepłe wstawiamy je do piekarnika, najlepiej z termoobiegiem nastawionego na 100'C. Można je także przygotować dzień wcześniej i podawać podgrzane na śniadanie. Wtedy są nawet jeszcze bardziej pyszne i chrupiące.

Moje gofry podałam z twarogiem wymieszanym z jogurtem naturalnym, dżemem porzeczkowym z tego roku, winogronami i podgotowaną w mleku dynią posypaną mieszanką przypraw do piernika oraz listkami mięty bananowej.

Smacznego!

czwartek, 13 września 2012

Przetwory. Przecier pomidorowy z jabłkami.

W moim sadzie, podobnie jak w wielu innych w tym roku pojawiło się mnóstwo jabłek. Część z nich spada na trawę, bo drzewa już nie dają rady utrzymać takiego ciężaru. Gdy jestem w domu, zbieram spady jak najczęściej. Tak na prawdę powinno się to robić codziennie. Z pomocą mojej ukochanej długowiecznej sokowirówki przygotowuje pyszne soki jabłkowe. Ich barwa i smak są wprost niesamowite. Nie da się ich porównać do jakiejkolwiek wersji sklepowej. Ponadto, przygotowuję zawsze trochę przecierów na zimę, ale nie za wiele, bo jednak jabłka możemy składować prawie do wiosny. Dodaję je także do innych przetworów, bo są bogate w pektynę- np. jabłko z aronią, czarna porzeczką, dzikim bzem. Ostatnio w jednej z bardzo starych gazetek z przepisami na przetwory wpadłam na zimową pastę pomidorową z jabłkami. Śliczne pomidory i cebulę przywiózł mój tata prosto z bazaru a jabłka już czekały na swoją kolej w kuchni. Przygotowanie tej pasty/ przecieru jest bardzo proste. Muszę się przyznać, ze miałam ochotę pochłonąć co najmniej jeden słoiczek na miejscu, bo pachniał tak nieziemsko kusząco. Taką pastę można spokojnie wykorzystać do przyrządzania sosów warzywnych, dodać do pomidorówki, czy nawet użyć jako sos na zimno.  Jest na prawdę pyszny...


Przecier pomidorowy z jabłkami

Składniki:
1 1/2 kg pomidorów
1 kg jabłek
1/2 kg cebuli
sól
kilka ząbków czosnku

Zdrowe pomidory i jabłka dokładnie myjemy, a cebulę i czosnek obieramy. Warzywa i jabłka kroimy na mniejsze części- np na 8-ki i wkładamy do garnka o grubym dnie. Przykrywamy i dusimy na średnim ogniu przez ok 30 minut, co jakiś czas mieszając.
Zawartość garnka przecieramy przez drobne sito. Tak powstałą pastę doprawiamy niedużą ilością soli i dusimy aż wyraźnie zgęstnieje.
Przecier przekładamy do wyparzonych słoików i szczelnie zakręcamy.
Ja dla pewności pasteryzowałam moje słoiczki przez 15 minut w piekarniku nastawionym na 120'C.

Smacznego!


środa, 12 września 2012

Apple Pie. Wieczór filmowy pod hasłem: czy książka jest lepsza od ekranizacji?



Po raz drugi obejrzałam dzisiaj film The Help (Służące). Już za pierwszym razem byłam nim zachwycona. Świetna fabuła, istotny temat, dobry scenariusz i wyśmienita gra aktorska. Akcja filmu toczy się w Stanach Zjednoczonych w latach 60-tych. Jest to okres ważnych przemian w temacie dyskryminacji i rasizmu. To wtedy USA przeżywa śmierć Kennedy'ego i słyszy bardzo ważne słowa Nelsona Mandeli. jednak te lata to nadal okres prześladowań czarnoskórych, dyskryminacji, zbrodni na tle rasistowskim.
Film The Help, oparty na bestsellerowej powieści Kathryn Stockett, opowiada o służących pracujących w Jacksonville w stanie Mississippi. Te czarnoskóre kobiety pracują dla białych rodzin będąc ich kucharkami, praczkami, sprzątaczkami i niańkami. Znoszą one wiele upokorzeń, ale niektóre z nich bardzo przywiązują się do rodzin, a szczególnie do dzieci, które na dobrą sprawę wychowują. Paradoksem całej sytuacji, niezmiennej od pokoleń, jest fakt, że gdy dzieci dorosną zaczynają traktować swoje służące tak, jak kiedyś ich rodzice. I historia dalej kołem się toczy. Na szczęście dla Jacksonville wraca ze studiów do miasta młoda, ambitna dziewczyna, która ma na tyle odwagi by myśleć inaczej i na tyle siły, by podjąć walkę ze stereotypami i dyskryminacją. Jej ambicją i celem życiowym jest zostanie pisarką. Wpada na pomysł by opisać codzienność, rozterki i chwile radości w życiu czarnoskórych mieszkańców, a raczej mieszkanek miasta.
Film to piękna wzruszająca opowieść, pełna miłości, prawdziwych emocji i humoru,  z dobrym scenariuszem i grą aktorską. Mówiąc szczerze, pierwszy raz ponad dwugodzinny film minął mi jak parę krótkich chwil. Nie będę dalej opisywać wydarzeń, jakie obserwujemy na ekranie, bo każdego zachęcam do obejrzenia The Help.

Dopiero po obejrzeniu filmu, dotarłam do książki  autorstwa Kathryn Stockett, ale za to w oryginale. Muszę przyznać, że film świetnie oddaje jej klimat, obrazuje najbardziej istotne zdarzenia, świetnie przedstawia głównych bohaterów. Z drugiej strony, kilka faktów jest pominiętych, skróconych czy nawet zmienionych. Myślę jednak, że zabiegi te były przeprowadzone z wyczuciem i z korzyścią dla filmu. Oczywisty wydaje się fakt, że nie można na ekranie zaprezentować każdego wątku tak bogatej powieści. Wniosek jest taki, że o ile film ogląda się znakomicie, bo jest po prostu bardzo dobry, o tyle książka, to jest książka. To dzięki lekturze w pełni poznajemy wszystkich bohaterów ich uczucia, przemyślenia i historie.

Osobiście, z wielką chęcią obejrzałam The Help ponownie, by znów porównać doznania związane z książką i jej ekranizacją. Mogłam także większą uwagę zwrócić na potrawy jakie powstają na ekranie, szczególnie pieczone udka kurczaka i chocolate pie- najbardziej wpływowe ciasto w Jacksonville :)

Z okazji ponownego smakowania "The Help" powstał typowo amerykański Apple Pie. Cieszę się że to jabłkowe kruche ciasto wyszło tak niesamowicie pyszne. Z każdym jego kawałkiem znów przenosiłam się w magiczny świat książki i filmu.



Apple Pie czyli kruche ciasto z jabłkami

Składniki:
400 g mąki pszennej
szczypta soli
200 g margaryny
70 g cukru pudru
2 małe jajka
skórka otarta z 1 cytryny

1,5 kg twardych jabłek
50 g masła
50 g cukru
1 łyżka cynamonu

Przygotuj kruche ciasto. W dużej misce połącz mąkę, cukier puder i sól. Dodaj masło i siekając, lub rozdrabniając między palcami, doprowadź je do konsystencji kruszonki. Następnie dodaj skórkę z cytryny i roztrzepane jajka. Szybko zagnieć ciasto w kulę, owiń je w folię i wstaw do lodówki na minimum 30 minut.

Rozgrzej piekarnik do 180'C.
Każde jabłko obierz, wydrąż i pokrój na 16 części. Aby jabłka nie ciemniały najlepiej skropić je sokiem z cytryny, lub trzymać w wodzie z dodatkiem 2 łyżek octu.
W dużym rondelku podgrzać masło z cukrem, a gdy się rozpuszczą dodać jabłka i cynamon. Wymieszać i dusić przez ok 10 minut na małym ogniu.

Z ciasta odkroić 1/3, a resztę rozwałkować na okrąg o średnicy 8 cm większej niż forma i grubości ok 1cm. Ja użyłam tortownicy o średnicy 25 cm. Formę wyłożyć ciastem, tak by dobrze pokryło dno i utworzyło kilkucentymetrowy brzeg. Powinniśmy użyć specjalnej formy do Pie'ów, której brzeg jest niewysoki, ale tortownica też się dobrze spisze.
Na środek ciasta wykładamy jabłka z karmelem cynamonowym.
Pozostałe ciasto rozwałkowujemy na okrąg o średnicy formy. Brzegi ciasta smarujemy mlekiem i przykrywamy jabłka zlepiając ze sobą bardzo dokładnie brzegi pokrywy i spodu. Pie posmarować po wierzchu mlekiem. Z resztek kruchej masy możemy powycinać ozdobne wzory i przykleić je na wierzchu, lub na brzegach.

Ciasto wstawiamy do rozgrzanego piekarnika i pieczemy ok 55- 60 minut aż się delikatnie zarumieni.
Po wyjęciu z piekarnika Apple Pie możemy serwować po kilkunastu minutach na ciepło lub odstawić do całkowitego ostygnięcia. Ciasto gdy jest jeszcze ciepłe będzie się trochę rozpadać, ale to nic nie szkodzi. Podajemy go z gałką lodów i rozkoszujemy się cudownym smakiem.

Smacznego!

wtorek, 11 września 2012

Zdrowo nadziany patison

Jak wiecie, patisony z mojej działki zazwyczaj zbieram gdy są mniej więcej wielkości orzecha włoskiego. te podstępne male dynie, potrafią się jednak jakimś cudem przede mną schować. Wtedy w kilka dni dzielących jeden zbiór od drugiego  zwielokrotniają zwą objętość i już się nie mieszczą do słoika :) To niesamowite, jak bardzo potrafią się one schować między lub pod gałązkami. Ale to nic, wtedy mogę je wykorzystać do innych celów konsumpcyjnych.
Pamiętam rozmowę telefoniczną, jaką około rok temu prowadziłam z moją przyjaciółką. Zadzwoniła do mnie z prośbą o pomoc z takim jednym kosmitą, który do niej przyleciał. Znała go już wcześniej w wersji słoikowej, a w formie dużego statku kosmicznego także zachwycił i wylądował w koszyku z zakupami. Szkoda tylko, ze twarda była z niego sztuka i nijak nie chciał ukazać swego wnętrza. Telefon do przyjaciela, no cóż, także nie pomógł, na takiego twardziela jest tylko jedno miejsce w kuchni- na wystawie.
Mówiąc dokładniej, koleżanka zakupiła w markecie patisona dość sporej wielkości, bo stwierdziła: "a co tam, ja tez zrobię z niego coś dobrego. W końcu małżonek 'parkinsony' lubi". Zadzwoniła do mnie z desperacką prośbą o wskazówkę jak się do niego dostać, bo żaden nóż nie dawał mu rady. Odpowiedź była prosta, patison zgrywał twardziela, bo już był mocno podstarzały i na pewno nie nadawał się do zjedzenia. Odtąd mógł jedynie pełnić funkcję dekoracyjną.



Ja moje patisony zbieram gdy mają nie więcej niż 2 tygodnie. Wtedy są już odpowiednio wyrośnięte, ale ich skórka jest nadal miękka i łatwa do przekrojenia. Taką dynię można oczywiście wypełnić nadzieniem i zapiec, co zresztą uczyniłam. Polecam też frytki z patisona (oczywiście uprzednio obranego i wydrążonego), a także wersje grillowaną z ziołami. Ostatnio przygotowałam z niego także placki w towarzystwie z cukinią. Pycha.

Patison ma niewiele miąższu, ale dzięki temu nie wymaga długiego gotowania czy pieczenia. Dania z jego udziałem należą zatem do tych ekspresowych. Polecam.



Patison nadziewany brązowym ryżem z pomidorami.

Składniki

3 średniej wielkości patisony
100 g brązowego ryżu
2 pomidory (podłużne/pelati)
1/2 średniej cebuli
50 g żółtego sera (najlepiej dojrzewającego o wyrazistym smaku)
garść świeżych liści oregano
sol, pieprz do smaku
oliwa do smażenia

Gotujemy ryż według instrukcji na opakowaniu- na półtwardo.

Patisony przekrawamy w ten sposób , by odciąć z nich górną część. Będzie ona stanowić przykrywkę, czapeczkę, dla naszego nadzienia. Wydrążamy i usuwamy pestki za pomocą dużej łyżki. Następnie delikatnie zeskrobujemy miąższ patisona tak by go nie przedziurawić, oraz by została jeszcze ok 0.5 cm warstwa. Wydrążone patisony lekko solimy i pieprzymy.


Wydrążony miąższ kroimy na male kawałki.
Cebulę obieramy i drobno siekamy. Pomidory parzymy przez kilka sekund we wrzątku i zdejmujemy z nich skórkę. Wybrałam pomidory pelati- bo praktycznie nie mają pestek. Jeśli używasz zwykłe pomidory- wydrąż z nich pestki. Pomidory kroimy na ok 1 cm kawałki.  Ser ścieramy na drobnych oczkach.

Piekarnik rozgrzewamy do 200'C.
Na patelni podsmażamy cebulę, po chwili dorzucamy do niej miąższ patisona. Dusimy 3-4 minuty na małym ogniu, po czym dorzucamy pomidory. Smażymy razem aż pomidory się lekko rozpadną, dorzucamy ugotowany ryż, ser i oregano.  Zdejmujemy z ognia i doprawiamy do smaku.



Wydrążone patisony wypełniamy czubato nadzieniem i przykrywamy "daszkami". Wstawiamy do rozgrzanego piekarnika i zapiekamy ok 20 minut. Daszki patisona lekko się przypieką a nadzienie dobrze podgrzeje.

Takie śliczne dynie można jeść w całości ze skórką. Wyglądają dość efektownie zarówno jako samodzielna potrawa, jak i dodatek do obiadu.

Smacznego

poniedziałek, 10 września 2012

PRZETWORY Dżem ogórkowy z jabłkami.


Ostatnie dni wakacyjnego przetwórstwa domowego zaowocowały kilkoma fajnymi przepisami. Od kilku dni siedział mi w głowie dżem ogórkowy. Miałam trochę przerośniętych ogórków, na które trzeba było znaleźć jakiś sposób.





 Kilka dni wcześniej odwiedziłam z bratem, a później z przyjaciółką  lodziarnię Limoni na warszawskim Nowym Świecie. Smaki lodów jakie tam zastałam wpędziły mnie w prawdziwe podniecenie. Po kilku degustacjach dobrałam sobie pasujący do siebie zestaw. Za pierwszym razem skomponowałam ze sobą lody buraczane z koperkowymi. Po kilku minutach podsumowałam mój deserek jako chłodnik buraczany z koperkiem. Pychota.  Mój brat delektował się lodami piwnymi i arachidowymi- czyli piwo z orzeszkami :) Typowo męskie połączenie. Kilka dni później wróciłam do Limoni na lody pomidorowe z ziołami, a moja psiapsiuła wcinała nietypowe połączenie piwa i ryżu na mleku. Dodam jeszcze że próbowałam także lodów marchewkowych, rozmarynowych z sezamem, cytrynowych z bazylią i oscypkowych. Te ostatnie są dość specyficzne, w zasadzie nie pasują do niczego. Ale jeśli ktoś lubi oscypki to na pewno będą smakować.

Postanowiłam, że sama spróbuję przygotować podobne lody, ale aktualnie skupiłam się na przetworach. Połączenie ogórka z jabłkiem wydało mi się odpowiednie, a do tego rozmaryn. Jak to smakuje? Przekonajcie się sami.



Dżem ogórkowy z jabłkami

1 kg ogórków polnych (przerośniętych)
1 kg jabłek
1 szklanka cukru
1 cytryna- sok i skórka
2 łyżki posiekanego świeżego rozmarynu
*(ew. żelfix)

Ogórki obrać, przeciąć wzdłuż i wydrążyć pestki. Ogórki zetrzeć na tarce- grubej lub drobnej- jak wolisz. Ogórki możemy odcisnąć, jeśli nadal maja za dużo wody.
Cytrynę dokładnie wyszorować , wymasować wałkując ją o blat i zetrzeć skórkę.
Jabłka obrać, wydrążyć gniazda. Obierki i gniazda nasienne zawinąć w gazę i zostawić. Jabłka zetrzeć na tych samych oczkach co ogórek. Wrzucić do garnka razem z ogórkami i od razu obficie skropić sokiem z cytryny, by jabłka nie ściemniały. Dodajemy cukier.
Woreczek z obierkami jabłka wkładamy do garnka. Najlepiej przywiązać go do ucha, lub do drewnianej łyżki, by łatwiej było go wyłowić.
Ogórki z jabłkami zagotowujemy i dusimy przez ok 15-20 minut na niewielkim ogniu. Dżem ogórkowy często mieszamy i gdy uzyskamy pożądaną konsystencję, dodajemy skórkę cytrynową i rozmaryn. Gotujemy jeszcze przez 5 minut i wyjmujemy obierki z jabłka.*
Gorący dżem przekładamy do wyparzonych słoiczków, dobrze zakręcamy i stawiamy do góry dnem. Tak zostawiamy do ostygnięcia.


*Pektyna jaką dostarczamy z jabłek powinna dobrze zakonserwować dżem, ale jeśli potrzebujecie dodatkowej pewności, to dodajcie żelfix.

Smacznego

piątek, 7 września 2012

PRZETWORY Patisony, ogórki konserwowe z ziołami

Dziś znów ekspresowo.

 Przez ostatnie dni miałam ogrom spraw na głowie, w tym bardziej i mniej przyjemne. Dla mnie bardzo satysfakcjonujące, choć odrobinę męczące jest robienie przetworów na zimę. Zadziwia mnie często w jakim tempie wyrastają na krzaczkach patisony i ogórki. Zbierałam je przecież 2-3 dni temu, a one już takie wielkie? No cóż koniec narzekania czas wziąć się do roboty.

Do tego wymyśliłam sobie konfitury z owoców czarnego bzu i z przerośniętych ogórków, przecier z pomidorów z jabłkami i cebulą, oraz krem dyniowy na kanapki. Ach... i naprodukowałam co najmniej 5 litrów soku jabłkowego, o nieskazitelnie bursztynowej barwie, nieziemskim smaku i właściwościach orzeźwiających.

Odwiedziła też giełdę kwiatową powiększając moją kolekcję ziół o tymianek, miętę bananową i miętę truskawkową!! Gdy zobaczyłam je na półkach, nie mogłam się już im oprzeć. Zostawiałam jeszcze mięte ananasową, bo ta za bardzo nie dawała odpowiedniego aromatu.
No cóż sporo się działo, dużo słoiczków pełnych dobroci na zimę powstało, a i trochę już ich rozdałam przy okazji spotkań z przyjaciółmi.





Ogórki, patisony konserwowe z ziołami

Składniki

ok 2 kg malutkich patisonów (i/ lub ogorków)

gałązki estragonu i oregano
ziele angielskie
gorczyca
pieprz w ziarnach
listki laurowe
kilka ząbków czosnku

5 szklanek wody
1 szklanka octu 10%
1 1/2 szklanki cukru
2 płaskie łyżki soli



Patisony (lub ogórki) dokładnie umyć, odkroić ogonki, oskrobać z ewentualnych zabrudzeń i osuszyć.
Duże słoiki, najlepiej tej samej wysokości i pojemności, wyparzyć przez 15 minut w piekarniku nagrzanym do 120'C. Nakrętki zalać wrzątkiem, pozostawić na kilka minut, osuszyć.
W każdym słoiku ścisło poukładać warzywa i wrzucić po 2-3 ziarenka ziela angielskiego i pieprzu, 1 mały listek laurowy, 1 lub 1/2 ząbka czosnku, 1/2 łyżeczki ziaren gorczycy, 1 gałązkę estragonu i oregano.

Zagotować składniki zalewy i gorącą wlać do ogórków. Zakręcić, sprawdzić czy słoik nie przecieka, przez ostrożne odwrócenie go do góry dnem. Słoiki ułożyć w garnku, którego dno zostało wyłożone ściereczką, by słoiki się o siebie nie obijały. Wlewamy wodę mniej więcej o tej samej temperaturze co słoiki, do 3/4 ich wysokości. Od momentu gdy woda zacznie lekko bulgotać, pasteryzujemy ok 20-25 minut. Woda w garnku nie może mocno wrzeć.
Po tym czasie słoiki wyjmujemy ostrożnie z garnka i ustawiamy w przewiewnym miejscu do ostygnięcia.

Jeśli wolicie korniszony o bardziej słodkim smaku, możecie dodać troszkę więcej cukru. Z kolei, gdy nie przepadacie za aromatem dodanych przeze mnie przypraw zmniejszcie ich ilość, zioła można również dowolnie zmieniać.

Już niedługo kolejne propozycje na przetwory.

Smacznego!

niedziela, 2 września 2012

PRZETWORY Dynia a'la brzoskwinia (na słodko)

Moje ostatnie dni w domu wypełnione są licznymi spotkaniami z przyjaciółmi, rodziną i nie tylko. Oprócz tego zrywam kolejne warzywa i owoce i przerabiam je w pyszne przetwory, ciasta i zapiekanki. Już niedługo pojawi się na blogu kilka smakowitych i prostych przepisów z warzyw i owoców sezonowych.

Dzisiaj chciałabym podzielić się przepisem na marynowana dynię- na słodko. jego pierwotna wersja zawitała do mojego domu już kilka lat temu pod postacią dyni marynowanej a'la ananas. Dzięki dodaniu odpowiednich składników do marynaty, cukinia zaczyna przypominać smakiem ananas z puszki. Rok temu postanowiłam wypróbować ów przepis na dyni i efekt smakowy dorównał moim oczekiwaniom. Dynię przygotowuję więc w ten sam sposób co niegdyś cukinię i zajadam ją łyżkami prosto ze słoika w pochmurne zimowe dni i ciemne wieczory. Dynię na słodko, można użyć także do przygotowania deserów i ciast.



Dynia a'la brzoskwinia 

Składniki:
2 kg obranej i pokrojonej w kostkę dyni
1 1/2 l wody
1/2 kg cukru
30 g cukru waniliowego
1 łyżka goździków
4 łyżeczki kwasku cytrynowego

Dynię uprzednio obieramy ze skóry, wydrążamy z niej pestki i kroimy w kostkę.
Zagotować wodę z kwaskiem cytrynowym i zalać tą zalewą dynię. przykryć ścisło talerzem i odstawić do całą dobę w chłodne miejsce.
Następnego dnia zlewamy zalewę do dużego garnka dodać cukier, cukier waniliowy i goździki. Do gotującej się zalewy wrzucamy dynię i gotujemy 5 minut.
Dynię wraz z zalewą wkładamy do wyparzonych słoików i dobrze zakręcamy. Całość stawiamy do góry dnem i zostawiamy do ostygnięcia. Dla pewności słoiki można pasteryzować przez 15 minut.
Smacznego!!