Spotkałam się kiedyś ze stwierdzeniem, że większość mężczyzn nie lubi słodyczy. Szczególnie ciast i ciastek z kremem, ogólnie wszystkiego co jest bardziej słodkie niż babcina chałka. Mój mężczyzna akurat się z tym nie zgodził, ale muszę popytać innych panów. Na kolejne męskie spotkanie w naszym domu przygotowałam ciasteczka. Zmodyfikowałam nasz tradycyjny domowy przepis na ciasteczka wigilijne. Chciałam by oczywiście były zdrowsze niż te ze sklepu, oraz by wyróżniały się jakimś wytrawnym szczegółem. Gdy wróciłam z domu przywiozłam ze sobą naręcze ziół, które kiedyś sama zasadziłam. Znalazła się między nim właśnie świeża szałwia. Ten krzaczek rośnie najszybciej i najlepiej ze wszystkich. Czytałam, ze trzeba z nią uważać, bo lubi się rozrastać na boki i zajmować miejsce jakie mamy przeznaczone na inne zioła. Mogę powiedzieć z doświadczenia, że jest to prawda. W moim zielniku rożnie także okazały lubczyk, zeszłoroczna mięta pieprzowa, cudowny wybujały estragon oraz przepyszny tymianek i oregano. Niestety mam nauczkę na przyszłość, bo nie osłoniłam rozmarynu na zimę i jej nie przeżył, podobnie jak tymianek cytrynowy.
W Roznovie też już zakładam zielnik, ale tylko na parapecie i balkonie. Już korzystam z tymianku, mięty i bazylii, a czekam jeszcze na parę innych ziół, które powoli sobie kiełkują.
Jeśli coś mi z tego wyjdzie, na pewno podzielę się wrażeniami i rezultatem.
Wracając do ciasteczek, to istniała we mnie pewna obawa, że chłopcom jednak nie zasmakują. Bo to nietypowa mąka, niezwyczajny smak, no i mało słodkie. Ku mojej uciesze i chwilowemu zaskoczeniu, 2 duże blachy ciastek zniknęły w okamgnieniu. To cieszy :)
Musze ostrzec że ciastka mogę być bardzo kruche, więc albo dodajcie więcej masła, albo przekładajcie je w miarę ostrożnie. Ciastka nie maja zachwycającego wyglądu, ale są bardzo smaczne i przede wszystkim zdrowe.
Ciastka szałwiowe z mąki żytniej
Składniki:
(2 blachy)
150 g mąki żytniej grubo zmielonej
100 g maki pszennej (lub innej np.owsianej)
120 g margaryny
3 łyżki gęstego jogurtu (lub śmietany)
2 żółtka
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżka miodu
50 g cukru pudru
4 łyżki posiekanych liści świeżej szałwii
Do miski wsypać mąkę ze szczyptą soli i proszkiem do pieczenia. Dodać pokrojoną w grubą kostkę margarynę i zmieszać za pomocą szpatułki, lub w malakserze, aż uzyska konsystencję kruszonki.
Następnie wrzucić do mąki resztę składników i zagnieść kruche ciasto. Jeśli będzie zbyt twarde, można dodać więcej jogurtu. Owinąć szczelnie folią i wstawić do lodówki na pół godziny.
Ciasto rozwałkować w dwóch partiach na grubość 0.5 cm. Wyciąć ciasteczka, poukładać je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i wstawić na 10 minut do piekarnika nagrzanego do 180'C. Trzeba zachować przynajmniej 1.5 cm odstęp między ciastkami, bo będą one rosły.
Upieczone ciastka studzimy na kratce i podajemy gdy już ostygną.
Jeśli chcesz by ciastka były bardziej słodkie, dodaj więcej cukru. Można tez eksperymentować z dodawaniem mięty lum melisy w miejsce szałwii.
Smacznego!
wtorek, 22 maja 2012
poniedziałek, 21 maja 2012
Wegetariańskie burgery, czyli kanapki z kotlecikami z soczewicy.
Nareszcie wiosna przygrzała słońcem. W piękny weekend wybraliśmy się na dwie wycieczki. Najpierw była to przejażdżka rowerowo- rolkowa, to znaczy ja na rolkach a On na rowerze :) Druga wyprawa odbyła się w pobliskie góry, zdobyliśmy Velky Javornik z Frenstadu pod Radhostem. W takie dni potrzebne są pożywne, piknikowe przekąski. Mój kochany zamówił burgery, a że jest wegetarianinem, to nie mogły oczywiście zawierać typowego kotleta Muszę przyznać, że dla mnie osobiście to ulga, bo nie lubię mielonego mięsa pod każdą postacią. Tym razem kotlety powstały z połączenia kaszy, soczewicy i marchewki. Wszystko zapakowane w pyszną pszenną bułeczkę i w towarzystwie warzyw. Samo zdrowie, prawda?
Oprócz burgerów zawsze przydają się nam zbożowe ciasteczka lub batoniki, no i oczywiście jabłuszka lub banany. Często w czasie wycieczki korzystamy z dobroci lodziarni, bo jak już wspominałam, jestem prawdziwym lodo-żercą. Natomiast w Czechach, jeśli na szczycie góry jest barek, to najpewniej będziemy pić kofolę. Ktoś zna ten czeski napój? To nic innego jak czeska coca-cola ale o wiele smaczniejsza. Przy pierwszym z nia kontakcie każdy ma niewyraźną minę. Ale już drugi łyk jest bardzo przyjemny. O ile nie piję żadnych kolorowych, smakowych napoi, o tyle jedyne o czym myślę w trakcie wspinania się na górę jest piękny widok i KOFOLA. Śmieszne :)
Po drodze widziałam pełno małych ślicznych kwiatuszków i ładne pokrzywy. Muszę, się zebrać w sobie i coś wreszcie przygotować z rarytasów z łąk i lasów
Przejdźmy do przepisu na burgery. Są one odpowiednie zarówno jako przekąska w podróży jak i szybki lunch w pracy.
Wegetariańskie burgery
4 łyżki czerwonej soczewicy
4 łyżki kaszy kukurydzianej (o średnio grubych ziarnach)
1 średnia marchewka
4 łyżki bułki tartej
1 jajko
1 czubata łyżka curry
1 łyżeczka masła orzechowego
sól, pieprz
olej do smażenia
Soczewicę ugotować do miękkości w około 3/4 szklanki wody z dodatkiem curry. Można dodać więcej wody, jeśli się za szybko wygotuje.
Kaszę ugotować w podwójnej ilości wody z dodatkiem szczypty soli. Kaszę gotujemy ok 10 min często mieszając. także w razie konieczności dodając odrobinę wody. Należy pilnować by kasza się nie przypaliła.
Gotową soczewicę i kaszę studzimy, po czym mieszamy w 1 naczyniu. Dodajemy starta na drobnej arce marchewkę, jajko, masło orzechowe i bułkę tartą. Doprawić do smaku wedle upodobań. Masa musi mieć wyrazisty smak, by kotlety nie wyszły mdłe. jeśli jest zbyt luźna, dodajemy więcej tartej bułki.
Formujemy niewielkie kotleciki rękoma zmoczonymi wodą. Dzięki temu masa nie będzie się przyklejać do dłoni. Smażymy na rozgrzanym tłuszczu po kilka minut z każdej strony.
Odsączamy na papierowym ręczniku z nadmiaru tłuszczu i podajemy.
Kotleciki są miękkie w środku z chrupiącą skórką. Świetnie pasują zarówno jako kotleciki do burgerów jak i dodatek do obiadu. Można je także zamrozić, a potem podgrzać w piekarniku
My pierwszą część kotletów zjedliśmy z bułką posmarowaną masełkiem i z dodatkiem ogórka, pomidora, papryki, salaty i tymianku. Reszta kotletów trafiła innego dnia na talerz razem z pełnoziarnista kaszką kus-kus i wiosenną mieszanką sałat.
Smacznego!
Oprócz burgerów zawsze przydają się nam zbożowe ciasteczka lub batoniki, no i oczywiście jabłuszka lub banany. Często w czasie wycieczki korzystamy z dobroci lodziarni, bo jak już wspominałam, jestem prawdziwym lodo-żercą. Natomiast w Czechach, jeśli na szczycie góry jest barek, to najpewniej będziemy pić kofolę. Ktoś zna ten czeski napój? To nic innego jak czeska coca-cola ale o wiele smaczniejsza. Przy pierwszym z nia kontakcie każdy ma niewyraźną minę. Ale już drugi łyk jest bardzo przyjemny. O ile nie piję żadnych kolorowych, smakowych napoi, o tyle jedyne o czym myślę w trakcie wspinania się na górę jest piękny widok i KOFOLA. Śmieszne :)
Po drodze widziałam pełno małych ślicznych kwiatuszków i ładne pokrzywy. Muszę, się zebrać w sobie i coś wreszcie przygotować z rarytasów z łąk i lasów
Przejdźmy do przepisu na burgery. Są one odpowiednie zarówno jako przekąska w podróży jak i szybki lunch w pracy.
Wegetariańskie burgery
4 łyżki czerwonej soczewicy
4 łyżki kaszy kukurydzianej (o średnio grubych ziarnach)
1 średnia marchewka
4 łyżki bułki tartej
1 jajko
1 czubata łyżka curry
1 łyżeczka masła orzechowego
sól, pieprz
olej do smażenia
Soczewicę ugotować do miękkości w około 3/4 szklanki wody z dodatkiem curry. Można dodać więcej wody, jeśli się za szybko wygotuje.
Kaszę ugotować w podwójnej ilości wody z dodatkiem szczypty soli. Kaszę gotujemy ok 10 min często mieszając. także w razie konieczności dodając odrobinę wody. Należy pilnować by kasza się nie przypaliła.
Gotową soczewicę i kaszę studzimy, po czym mieszamy w 1 naczyniu. Dodajemy starta na drobnej arce marchewkę, jajko, masło orzechowe i bułkę tartą. Doprawić do smaku wedle upodobań. Masa musi mieć wyrazisty smak, by kotlety nie wyszły mdłe. jeśli jest zbyt luźna, dodajemy więcej tartej bułki.
Formujemy niewielkie kotleciki rękoma zmoczonymi wodą. Dzięki temu masa nie będzie się przyklejać do dłoni. Smażymy na rozgrzanym tłuszczu po kilka minut z każdej strony.
Odsączamy na papierowym ręczniku z nadmiaru tłuszczu i podajemy.
Kotleciki są miękkie w środku z chrupiącą skórką. Świetnie pasują zarówno jako kotleciki do burgerów jak i dodatek do obiadu. Można je także zamrozić, a potem podgrzać w piekarniku
My pierwszą część kotletów zjedliśmy z bułką posmarowaną masełkiem i z dodatkiem ogórka, pomidora, papryki, salaty i tymianku. Reszta kotletów trafiła innego dnia na talerz razem z pełnoziarnista kaszką kus-kus i wiosenną mieszanką sałat.
Smacznego!
piątek, 18 maja 2012
La Focaccia verde. Idealna na spotkanie przy winie (lub piwie)
Od dawna chciałam spróbować zrobić własna Focaccię. W restauracji- pizzerii, którą mamy koło domu jemy czasem pizzę (swoją drogą bardzo smaczną), ale jakoś nie miałam odwagi zamówić u nich Focacci. Czasem jemu tam coś co Czesi nazywają Pizza Brot- czyli coś w stylu pizza bianca tylko na bardziej puszystym cieście- z dużą ilością czosnku i sera. Już jak o tym myślę, to przybywa mi 2 kilogramy na wadze... Ale spokojnie, faceci przeważnie pochłaniają ją w takim tempie, że dla mnie i tak niewiele zostaje :)
Właśnie spodziewaliśmy się wizyty znajomych z pracy mojego chłopaka- praktycznie samych mężczyzn, więc zaczęłam kombinować co by przygotować dla nich na przegryzkę. Nie lubię jak mój mężczyzna wcina czipsy, więc wolę zrobić coś domowego i bardziej zdrowego, co zajmie rączki, popieści podniebienie i wypełni brzuszki. Tym razem padło na Focaccię.
Od pewnego czasu obserwuję włoski blog kulinarny ze zdjęciami i filmikami o nazwie Viva la Focaccia. Stwierdziłam, że to idealne miejsce do poszukiwania dobrego, prostego, prawdziwie włoskiego przepisu. Skorzystałam dokładnie z tego. Jeśli chociaż trochę znacie język włoski bez problemu się tam we wszystkim połapiecie. A maja parę fajnych przepisów na chleby, ciabaty, pizze i baby drożdżowe. Na prawdę polecam.
Domowa Focaccia
Składniki
(na formę 25/40 cm.- ja użyłam 2 mniejszych form)
400 g mąki tortowej
360 g wody
40 g oliwy Extra Virgin
6 g soli
4 g cukru
20 g świeżych drożdży ( lub 7 g suszonych)
Ja dodałam po 1 łyżce ziaren kminku i kopru.
Ewentualnie: posiekany gruby szczypior, kilka łyżek startego sera, garść oliwek zielonych lub czarnych, czy kaparów, lub kilka suszonych pomidorów z zalewy oliwnej.
Oryginalny przepis tego nie uwzględniał, ale ja zrobiłam najpierw zaczyn.
Utrzeć świeże drożdże z cukrem i rozprowadzić 100 mililitrami letniej wody, dodać 1 łyżkę mąki, wymieszać dokładnie by nie było grudek. Odstawić na 10 minut w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
Wymieszać mąkę z solą, oliwą, zaczynem, nasionami i resztą wody. Mieszać przez 5 minut za pomocą miksera lub drewnianej łyżki.
Naczynie w którym ciasto będzie rosło należy posmarować oliwą z oliwek. Przełożyć do niego całą masę i odstawić do wyrośnięcia. Są dwie możliwości: szybka- odstawiamy naczynie w ciepłe miejsce i przykrywamy ściereczką, zostawiamy na 2-3 godziny. Przed wyborem naczynia należy pamiętać że ciasto podwoi swoją objętość. Metoda wydłużona: ciasto rośnie w lodówce przez 8-12 godzin- również przykryte. Jeśli nie wyrośnie zbyt dobrze, można je jeszcze po wyjęciu c lodówki zostawić na 1 godzinę w ciepłym miejscu.
Formę do pieczenia, jak również własne ręce smarujemy dokładnie oliwą z oliwek. Ciasto jest klejące, więc bez posmarowania dłoni, po prostu się do nich przylepi. Wyrośnięte ciasto rozciągamy palcami na całą formę. Można je podziurawić dalej bawiąc się paluszkami, lub np. widelcem. (Myślę, że to dobra robota dla dzieciaków :) Jeśli chcemy mieć Focaccię z dodatkami- w tym momencie wciskamy je delikatnie w ciasto. Ja użyłam zielonych oliwek i świeżej bazylii na jedną, a na drugiej rozsypałam szczypior i niewielką ilość żółtego sera
Odstawiamy do ponownego rośnięcia na 60 minut. Rozgrzewamy piekarnik do 220'C i wstawiamy Focaccię na 15- 18 minut. Powinna się lekko zarumienić.
Przed podaniem skropić dodatkowo oliwą z oliwek.
Smacznego!
Właśnie spodziewaliśmy się wizyty znajomych z pracy mojego chłopaka- praktycznie samych mężczyzn, więc zaczęłam kombinować co by przygotować dla nich na przegryzkę. Nie lubię jak mój mężczyzna wcina czipsy, więc wolę zrobić coś domowego i bardziej zdrowego, co zajmie rączki, popieści podniebienie i wypełni brzuszki. Tym razem padło na Focaccię.
Od pewnego czasu obserwuję włoski blog kulinarny ze zdjęciami i filmikami o nazwie Viva la Focaccia. Stwierdziłam, że to idealne miejsce do poszukiwania dobrego, prostego, prawdziwie włoskiego przepisu. Skorzystałam dokładnie z tego. Jeśli chociaż trochę znacie język włoski bez problemu się tam we wszystkim połapiecie. A maja parę fajnych przepisów na chleby, ciabaty, pizze i baby drożdżowe. Na prawdę polecam.
![]() | |
| Focaccia |
Domowa Focaccia
Składniki
(na formę 25/40 cm.- ja użyłam 2 mniejszych form)
400 g mąki tortowej
360 g wody
40 g oliwy Extra Virgin
6 g soli
4 g cukru
20 g świeżych drożdży ( lub 7 g suszonych)
Ja dodałam po 1 łyżce ziaren kminku i kopru.
Ewentualnie: posiekany gruby szczypior, kilka łyżek startego sera, garść oliwek zielonych lub czarnych, czy kaparów, lub kilka suszonych pomidorów z zalewy oliwnej.
Oryginalny przepis tego nie uwzględniał, ale ja zrobiłam najpierw zaczyn.
Utrzeć świeże drożdże z cukrem i rozprowadzić 100 mililitrami letniej wody, dodać 1 łyżkę mąki, wymieszać dokładnie by nie było grudek. Odstawić na 10 minut w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.
Wymieszać mąkę z solą, oliwą, zaczynem, nasionami i resztą wody. Mieszać przez 5 minut za pomocą miksera lub drewnianej łyżki.
Naczynie w którym ciasto będzie rosło należy posmarować oliwą z oliwek. Przełożyć do niego całą masę i odstawić do wyrośnięcia. Są dwie możliwości: szybka- odstawiamy naczynie w ciepłe miejsce i przykrywamy ściereczką, zostawiamy na 2-3 godziny. Przed wyborem naczynia należy pamiętać że ciasto podwoi swoją objętość. Metoda wydłużona: ciasto rośnie w lodówce przez 8-12 godzin- również przykryte. Jeśli nie wyrośnie zbyt dobrze, można je jeszcze po wyjęciu c lodówki zostawić na 1 godzinę w ciepłym miejscu.
Formę do pieczenia, jak również własne ręce smarujemy dokładnie oliwą z oliwek. Ciasto jest klejące, więc bez posmarowania dłoni, po prostu się do nich przylepi. Wyrośnięte ciasto rozciągamy palcami na całą formę. Można je podziurawić dalej bawiąc się paluszkami, lub np. widelcem. (Myślę, że to dobra robota dla dzieciaków :) Jeśli chcemy mieć Focaccię z dodatkami- w tym momencie wciskamy je delikatnie w ciasto. Ja użyłam zielonych oliwek i świeżej bazylii na jedną, a na drugiej rozsypałam szczypior i niewielką ilość żółtego sera
Odstawiamy do ponownego rośnięcia na 60 minut. Rozgrzewamy piekarnik do 220'C i wstawiamy Focaccię na 15- 18 minut. Powinna się lekko zarumienić.
Przed podaniem skropić dodatkowo oliwą z oliwek.
Smacznego!
czwartek, 17 maja 2012
Granita różana z czerwonej herbaty. Wspomnienia z Blogger Food Fest
Co z tą pogodą? Jest połowa maja, ogrodnicy już za nami, zimna Zośka już za nami, a ja nadal nie widzę słońca i noszę warstwy ubrań. Trzeba tę Panią Wiosnę jakoś zaczarować i udobruchać. Tak sobie pomyślałam, że może zimna granita, może nawet z dodatkiem musującego wina, czy wódeczki trochę ją udobrucha... Byłoby miło leżeć na trawce z drinkiem w ręku i opalać blade lico zanim przyjdą wakacje, prawda? Ja odkąd pojawi się pierwsze słońce zamieniam się w lodowego potwora. Na lody mam ochotę zawsze i wszędzie (no może nie w plenerze- ale mogę się równie dobrze schować w lodziarni:)
W ostatni weekend odwiedziłam moją rodzinkę i bardzo żałowałam, że nie możemy pospacerować, pojeździć na rowerze, bez ryzyka zmoknięcia lub przemarznięcia. Cóż może czerwiec będzie bardziej łaskawy.
Weekend nie był jednak wcale stracony. Miałam bowiem możliwość uczestniczyć w konferencji zorganizowanej specjalnie dla blogerów kulinarnych przez portal ugotuj.to . Blogger Food Fest przebiegał w atmosferze miłych rozmów, spotkań ze znajomymi, słuchania wielu cennych porad i podglądaniu znanych koleżanek blogerek. Ach no i oczywiście warto wspomnieć o pysznym jedzeniu, winie i kawie, które bardzo ucieszyły nasze kubki smakowe. Bardzo cieszę się ze spotkania z dziewczynami z Warsztatów Kuchni+ (od Jakubiaka) Los chciał, że wszystkie się tam pojawiłyśmy, choć wcale się na to nie umawiałyśmy. Jeszcze raz pozdrawiam Marietę (http://wkuchnibezdubli.blox.pl) Agnieszkę (http://cosdobrego.blogspot.com) i Asię.
Niestety nie miałam możliwości uczestnictwa w warsztatach fotografii prowadzonych przez Beatę Lipov z Lawendowego Domu, ale już same porady fotografa w trakcie konferencji dały mi wiele do myślenia. Na pewno pojawię się na kolejnej edycji Food Blogger Fest.
Również tego dnia pogoda była do bani, a więc by ją odgonić przejdę do dalszego zajadania lodów sorbetów itp :)
Ten lekki deser jest uniwersalny, bo można go przygotować z dowolnego naparu herbacianego, lub ulubionej mieszanki soków. Co więcej nie ma w nim mleka, więc jest odpowiedni dla osób z nietolerancją laktozy. Zapraszam na pyszną granitę.
Granita różana z czerwonej herbaty
4 łyżeczki liściastej herbaty pu-erh o różanym aromacie
(jeśli nie masz różanej herbaty dodaj 2 łyżki wody różanej)
sok z 1 cytryny
sok z 1 pomarańczy
3 łyżki płynnego miodu
owoce do ozdoby (figa)
Zaparzać herbatę przez 10 minut w 1 litrze wrzątku. Odcedzić płyn od liści i rozpuścić w nim miód. Po wystygnięciu dodać soki z cytryny i pomarańczy. Wlać do szczelnego zamykanego pojemnika i wstawić do zamrażarki. Co 2 godziny zmiksować granitę w malakserze i znów zamrozić. Po 3 miksowaniu można już nakładać granitę do pucharków lub wysokich szklanek. Ja do przybrania użyłam świeżej figi, ale truskaweczka czy malinki tez będą się prezentować uroczo.
Granita ma bardzo delikatną konsystencję. Świetnie będzie smakować także jako podstawa do drinka z wódką i odrobiną cytrusowego soku, lub zalana niewielką ilością musującego wina.
Smacznego!
W ostatni weekend odwiedziłam moją rodzinkę i bardzo żałowałam, że nie możemy pospacerować, pojeździć na rowerze, bez ryzyka zmoknięcia lub przemarznięcia. Cóż może czerwiec będzie bardziej łaskawy.
Weekend nie był jednak wcale stracony. Miałam bowiem możliwość uczestniczyć w konferencji zorganizowanej specjalnie dla blogerów kulinarnych przez portal ugotuj.to . Blogger Food Fest przebiegał w atmosferze miłych rozmów, spotkań ze znajomymi, słuchania wielu cennych porad i podglądaniu znanych koleżanek blogerek. Ach no i oczywiście warto wspomnieć o pysznym jedzeniu, winie i kawie, które bardzo ucieszyły nasze kubki smakowe. Bardzo cieszę się ze spotkania z dziewczynami z Warsztatów Kuchni+ (od Jakubiaka) Los chciał, że wszystkie się tam pojawiłyśmy, choć wcale się na to nie umawiałyśmy. Jeszcze raz pozdrawiam Marietę (http://wkuchnibezdubli.blox.pl) Agnieszkę (http://cosdobrego.blogspot.com) i Asię.
Niestety nie miałam możliwości uczestnictwa w warsztatach fotografii prowadzonych przez Beatę Lipov z Lawendowego Domu, ale już same porady fotografa w trakcie konferencji dały mi wiele do myślenia. Na pewno pojawię się na kolejnej edycji Food Blogger Fest.
Również tego dnia pogoda była do bani, a więc by ją odgonić przejdę do dalszego zajadania lodów sorbetów itp :)
Ten lekki deser jest uniwersalny, bo można go przygotować z dowolnego naparu herbacianego, lub ulubionej mieszanki soków. Co więcej nie ma w nim mleka, więc jest odpowiedni dla osób z nietolerancją laktozy. Zapraszam na pyszną granitę.
Granita różana z czerwonej herbaty
4 łyżeczki liściastej herbaty pu-erh o różanym aromacie
(jeśli nie masz różanej herbaty dodaj 2 łyżki wody różanej)
sok z 1 cytryny
sok z 1 pomarańczy
3 łyżki płynnego miodu
owoce do ozdoby (figa)
Zaparzać herbatę przez 10 minut w 1 litrze wrzątku. Odcedzić płyn od liści i rozpuścić w nim miód. Po wystygnięciu dodać soki z cytryny i pomarańczy. Wlać do szczelnego zamykanego pojemnika i wstawić do zamrażarki. Co 2 godziny zmiksować granitę w malakserze i znów zamrozić. Po 3 miksowaniu można już nakładać granitę do pucharków lub wysokich szklanek. Ja do przybrania użyłam świeżej figi, ale truskaweczka czy malinki tez będą się prezentować uroczo.
Granita ma bardzo delikatną konsystencję. Świetnie będzie smakować także jako podstawa do drinka z wódką i odrobiną cytrusowego soku, lub zalana niewielką ilością musującego wina.
Smacznego!
poniedziałek, 14 maja 2012
Risotto cytrynowe ze szparagami w 2 wersjach ( Asparagus Lemon Risotto with salmon)
Sezon na szparagi nadal trwa. To pyszne warzywo gości tak krótko na naszych stołach, że czuję potrzebę obcowania z nim jak najczęściej. Zawsze śmieszy mnie zapach jaki występuje po szparagach gdy robimy siusiu. Podobno nie wszyscy to czują, ale od wielu słyszałam, że "też tak mają". Zabawne, wtedy od razu przypomina mi się co pysznego zjadłam :) Wiem, ze to nie jest apetyczne miejsce do wspomnień, ale co tam.
Myslałam sobie o tych moich białych szparagach i wymarzyło mi się dziewiczo białe risotto z delikatnymi akcentami i delikatne w smaku. Szparagi są bardzo wdzięcznym produktem. Nie wymagają długiego gotowania, smakują wyśmienicie w wielu połączeniach a i wygląd mają reprezentacyjny. Ważne jest jedynie by były świeże i jędrne. e małe cwaniaki same dokładnie wiedzą w którym miejscu są jeszcze pyszne i chrupiące a od którego momentu są zdrewniałe i łykowate. Wystarczy takiego szparaga złapać za ciałko i ogonek i delikatnie przełamać. Powinna odłamać się ta niesmaczna końcówka. Słyszałam, że z obierek z białych szparagów i tych odrzuconych końcówek można ugotować jeszcze zupę, którą się potem przeciera przez sito, by pozbyć się niezjadliwych włókien. Ale szczerze mówiąc jeszcze nie próbowałam, więc nie będę się na ten temat wypowiadać.
Pamiętam moje pierwsze szparagowe zakupy. Było to we Włoszech na moim ukochanym Porta Palazzo w Turynie. Pomagał mi je wybierać a potem przygotowywać kolega Hiszpan. W ogóle często razem gotowaliśmy :) Ja jeszcze wtedy nie wiedziałam jak wybrać dobre szparagi, karczochy, czy owoce morza. On przyjechał za stypendium z Barcelony i miał kontakt z takimi rarytasami już od dzieciństwa. Nigdy nie zapomnę Paelli czy tortilli w jego wykonaniu...mniam
Byłam młoda i nieświadoma, że w Polsce jest tyle znakomitych upraw szparagów. Chciałabym się kiedyś wybrać na taką szparagową ucztę bezpośrednio u producenta. Wszystko przede mną :)
Moje białe szparagi (z racji, że mieszkam w Czechach) pochodzą ze słowackich Bio-upraw. Muszę je pochwalić, również były wyśmienite. Ale przejdźmy wreszcie do rzeczy. Zaprezentuję przepis na dwa sposoby. Czysto wegetariański i z łososiem.
Risotto cytrynowe ze szparagami (z łososiem lub bez)
Składniki:
(dla 2 osób)
8 łyżek ryżu do risotto
8 sztuk białych szparagów
1/2 szklanki mleka ryżowego (lub zwykłego)
sok i skórka otarta z 1/2 cytryny
2 łyżki koperku
sól i biały pieprz
ok 1,5 szklanki wody
2 łyżki oliwy
2 łyżki masła
Do wersji z łososiem:
150 g filetu z łososia
1 szklanka bulionu warzywnego
Przygotowanie:
Na patelni rozgrzewamy oliwę i wrzucamy do niej ryż. Prażymy go przez kilka minut podrzucając go na patelni. Po upływie około 2 minut wlewamy mleko. Dusimy przez chwile na średnim ogniu. Gdy mleko prawie całkiem odparuje stopniowo dodajemy sól i wodę - również porcjami po 1/2 szklanki. Risotto będzie powoli wchłaniać płyny i wystarczy że raz na jakiś czas je przemieszamy i będziemy pilnować by woda nie zniknęła całkowicie.
Mamy teraz 5 minut na przygotowanie białych szparagów. Jeśli mamy cienkie i świeże szparagi wystarczy odciąć końcówki - około 1,5 cm (tak na wszelki wypadek) W innym wypadku trzeba odłamać zdrewniałą końcówkę- jak pisałam powyżej- szparag sam wie gdzie ma się złamać. Następnie obieramy je najlepiej przy pomocy dobrej obieraczki od 3/4 wysokości do końca i kroimy na 2 cm kawałki. Główki odkładamy na bok, a resztę szparagów wrzucamy do risotto.
Kontynuujemy mieszanie i dodawanie wody aż ryż będzie prawie gotowy- ale oczywiście nadal al dente. Na Ostatnie 5 minut gotowania wrzucamy główki szparagów. One gotują się najszybciej i wystarczy im kilka minut w cieple. Gdy ryż już będzie gotowy, dodajemy sok z cytryny, koperek i masło i szczyptę białego pieprzu, w razie potrzeby dosalamy, zdejmujemy z ognia, przykrywamy i odstawiamy na 5 minut.
W wersji z łososiem: świeży filet gotujemy przez około 10 minut w gorącym bulionie warzywnym. Płyn nie powinien mocno wrzeć, bo ryba się rozpadnie. Gdy łosoś jest już ścięty w środku wyjmujemy go z garnka, kruszymy na mniejsze kawałki i dodajemy do risotto w tym samym momencie co główki szparagów.
Risotto można także przygotować na samym maśle i mleku. Będzie wtedy jeszcze bardziej kremowe.
Risotto przed podaniem posypujemy skórką otartą z cytryny.
Smacznego!

Asparagus Lemon Risotto with salmon (or without)
Ingredients:
(serve 2)
8 tbsp risotto rice
8 piece of white asparagus
½ glass of rice milk (or ordinary milk)
Juice and skin from ½ of lemon
2 tbsp dill
Salt and white pepper
approx 1 ½ glass of water
2 tbsp olive oil
2 tbsp butter
For salmon-version
150 g salmon filet
1 glass vegetable stock
Method:
Heat the olive in a big pan and add the rice. Fry your rice for around 2 minutes tossing it up couple of times. Then add milk turn the heat to medium level and keep stirring. Once the milk has cooked into the rice, add your first ladle of hot water and a pinch of salt. Keep adding water and stirring. Let your rice to simmer slowly, allowing each ladleful to be absorbed before adding the next.
Prepare asparagus. Pell them from ¾ of their height – leave head untouched. If your asparagus is nice and fresh you don’t have to cut off their ends but just in case I cut off 1,5 cm of hard end. Asparagus is a quite intelligent vegetable, cause it knows where to break to lose hard end. You just have to grab asparagus with two hands ant try to break it. This should break exactly in the place it stars to be hard.
So you have your asparagus peeled, and now it needs to be cut into 2 cm pieces. Leave heads aside and add the rest to the pan with risotto around 5 minutes before it is ready. Remember your risotto has to be al-dente, so do not cook it too long.
Remove risotto from the heat and add the butter, lemon juice, heads of asparagus, a pinch of white pepper and dill. Stir it, taste it, add some salt if it’s needed. Place a lid on the pan and allow to sit for 5 minutes.
For the version with salmon- take your fish and boil it in a vegetable stock on the medium heat. Once the salmon is cooked dry it from the water and brake it into small pieces. Add it to risotto the moment you add asparagus heads.
Serve your risotto on a nice plate with a sprinkle of lemon zest.
Buon Appetito!
Myslałam sobie o tych moich białych szparagach i wymarzyło mi się dziewiczo białe risotto z delikatnymi akcentami i delikatne w smaku. Szparagi są bardzo wdzięcznym produktem. Nie wymagają długiego gotowania, smakują wyśmienicie w wielu połączeniach a i wygląd mają reprezentacyjny. Ważne jest jedynie by były świeże i jędrne. e małe cwaniaki same dokładnie wiedzą w którym miejscu są jeszcze pyszne i chrupiące a od którego momentu są zdrewniałe i łykowate. Wystarczy takiego szparaga złapać za ciałko i ogonek i delikatnie przełamać. Powinna odłamać się ta niesmaczna końcówka. Słyszałam, że z obierek z białych szparagów i tych odrzuconych końcówek można ugotować jeszcze zupę, którą się potem przeciera przez sito, by pozbyć się niezjadliwych włókien. Ale szczerze mówiąc jeszcze nie próbowałam, więc nie będę się na ten temat wypowiadać.
Pamiętam moje pierwsze szparagowe zakupy. Było to we Włoszech na moim ukochanym Porta Palazzo w Turynie. Pomagał mi je wybierać a potem przygotowywać kolega Hiszpan. W ogóle często razem gotowaliśmy :) Ja jeszcze wtedy nie wiedziałam jak wybrać dobre szparagi, karczochy, czy owoce morza. On przyjechał za stypendium z Barcelony i miał kontakt z takimi rarytasami już od dzieciństwa. Nigdy nie zapomnę Paelli czy tortilli w jego wykonaniu...mniam
Byłam młoda i nieświadoma, że w Polsce jest tyle znakomitych upraw szparagów. Chciałabym się kiedyś wybrać na taką szparagową ucztę bezpośrednio u producenta. Wszystko przede mną :)
Moje białe szparagi (z racji, że mieszkam w Czechach) pochodzą ze słowackich Bio-upraw. Muszę je pochwalić, również były wyśmienite. Ale przejdźmy wreszcie do rzeczy. Zaprezentuję przepis na dwa sposoby. Czysto wegetariański i z łososiem.
![]() |
| risotto cytrynowe ze szparagami |
Risotto cytrynowe ze szparagami (z łososiem lub bez)
Składniki:
(dla 2 osób)
8 łyżek ryżu do risotto
8 sztuk białych szparagów
1/2 szklanki mleka ryżowego (lub zwykłego)
sok i skórka otarta z 1/2 cytryny
2 łyżki koperku
sól i biały pieprz
ok 1,5 szklanki wody
2 łyżki oliwy
2 łyżki masła
Do wersji z łososiem:
150 g filetu z łososia
1 szklanka bulionu warzywnego
Przygotowanie:
Na patelni rozgrzewamy oliwę i wrzucamy do niej ryż. Prażymy go przez kilka minut podrzucając go na patelni. Po upływie około 2 minut wlewamy mleko. Dusimy przez chwile na średnim ogniu. Gdy mleko prawie całkiem odparuje stopniowo dodajemy sól i wodę - również porcjami po 1/2 szklanki. Risotto będzie powoli wchłaniać płyny i wystarczy że raz na jakiś czas je przemieszamy i będziemy pilnować by woda nie zniknęła całkowicie.
Mamy teraz 5 minut na przygotowanie białych szparagów. Jeśli mamy cienkie i świeże szparagi wystarczy odciąć końcówki - około 1,5 cm (tak na wszelki wypadek) W innym wypadku trzeba odłamać zdrewniałą końcówkę- jak pisałam powyżej- szparag sam wie gdzie ma się złamać. Następnie obieramy je najlepiej przy pomocy dobrej obieraczki od 3/4 wysokości do końca i kroimy na 2 cm kawałki. Główki odkładamy na bok, a resztę szparagów wrzucamy do risotto.
Kontynuujemy mieszanie i dodawanie wody aż ryż będzie prawie gotowy- ale oczywiście nadal al dente. Na Ostatnie 5 minut gotowania wrzucamy główki szparagów. One gotują się najszybciej i wystarczy im kilka minut w cieple. Gdy ryż już będzie gotowy, dodajemy sok z cytryny, koperek i masło i szczyptę białego pieprzu, w razie potrzeby dosalamy, zdejmujemy z ognia, przykrywamy i odstawiamy na 5 minut.
W wersji z łososiem: świeży filet gotujemy przez około 10 minut w gorącym bulionie warzywnym. Płyn nie powinien mocno wrzeć, bo ryba się rozpadnie. Gdy łosoś jest już ścięty w środku wyjmujemy go z garnka, kruszymy na mniejsze kawałki i dodajemy do risotto w tym samym momencie co główki szparagów.
![]() | |
| risotto cytrynowe ze szparagami i łososiem |
Risotto można także przygotować na samym maśle i mleku. Będzie wtedy jeszcze bardziej kremowe.
Risotto przed podaniem posypujemy skórką otartą z cytryny.
Smacznego!
Asparagus Lemon Risotto with salmon (or without)
Ingredients:
(serve 2)
8 tbsp risotto rice
8 piece of white asparagus
½ glass of rice milk (or ordinary milk)
Juice and skin from ½ of lemon
2 tbsp dill
Salt and white pepper
approx 1 ½ glass of water
2 tbsp olive oil
2 tbsp butter
For salmon-version
150 g salmon filet
1 glass vegetable stock
Method:
Heat the olive in a big pan and add the rice. Fry your rice for around 2 minutes tossing it up couple of times. Then add milk turn the heat to medium level and keep stirring. Once the milk has cooked into the rice, add your first ladle of hot water and a pinch of salt. Keep adding water and stirring. Let your rice to simmer slowly, allowing each ladleful to be absorbed before adding the next.
Prepare asparagus. Pell them from ¾ of their height – leave head untouched. If your asparagus is nice and fresh you don’t have to cut off their ends but just in case I cut off 1,5 cm of hard end. Asparagus is a quite intelligent vegetable, cause it knows where to break to lose hard end. You just have to grab asparagus with two hands ant try to break it. This should break exactly in the place it stars to be hard.
So you have your asparagus peeled, and now it needs to be cut into 2 cm pieces. Leave heads aside and add the rest to the pan with risotto around 5 minutes before it is ready. Remember your risotto has to be al-dente, so do not cook it too long.
Remove risotto from the heat and add the butter, lemon juice, heads of asparagus, a pinch of white pepper and dill. Stir it, taste it, add some salt if it’s needed. Place a lid on the pan and allow to sit for 5 minutes.
For the version with salmon- take your fish and boil it in a vegetable stock on the medium heat. Once the salmon is cooked dry it from the water and brake it into small pieces. Add it to risotto the moment you add asparagus heads.
Serve your risotto on a nice plate with a sprinkle of lemon zest.
Buon Appetito!
wtorek, 8 maja 2012
Filiżankowe muffinki orkiszowe
W lodówce czekały truskawki. Istniała już w nas obawa, że mogą się szybko popsuć, więc trzeba było znaleźć na nie sposób. Wcześniej już występowały w wersji sałatkowej na słodko i na wytrawnie, a teraz miały pojawić się w cieście. Padło na muffinki, ale pojawił się jeden dość istotny problem....
Jakoś na początku marca wygrałam w konkursie "Drożdżowe nie tylko od święta" organizowanym przez moje ukochane "Palce Lizać" urządzenie do pieczenia chleba z piekarnikiem. To małe cudo zagościło w naszych czeskich progach pod koniec kwietnia. Próbowałam już w nim piec chleb i bułeczki i rzeczywiście jest to o wiele prostsze. Jakoś jeszcze nie robiłam moim wypiekom zdjęć, ale pewnie niedługo to nastąpi.
Samego urządzenia używam dość często do zapiekania, grillowania i pieczenia. Jestem z niego bardzo zadowolona, ale jest jeden problem. Jego rozmiary nie są za duże i nie mieszczą się w nim duże formy, na przykład moja forma muffinkowa...
Pomysł zrodził się na biegu. Mam 2 małe foremki do sufletów, ale to za mało. Co ma podobny kształt? Hm, filiżanki!! Stwierdziłam że warto spróbować i powiem wam, że na prawdę było warto. Mój kochany był zwłaszcza zachwycony ich wielkością- bo wyszły 2 razy większe niż standardowe. :) Pewnie jeszcze nie raz wrócę do tego sposobu pieczenia, bo fajnie prezentuje się taki deser na stole razem z filiżanką harbaty... w takiej samej filiżance :) Proste i niebanalne.
![]() | |
| Srawberry Muffin |
Filiżankowe muffinki orkiszowe z truskawką
(na 6 dużych babeczek lub 12 standardowych)
120 g mąki orkiszowej,
50 g maki pszennej
100 g płatków owsianych,
2 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia,
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej,
1 jajko,
100 g brązowego cukru,
80 ml oleju roślinnego,
100 g płatków owsianych,
2 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia,
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej,
1 jajko,
100 g brązowego cukru,
80 ml oleju roślinnego,
300 ml maślanki
szczypta soli
6 dużych truskawek (lub innych owoców- nie więcej niż 200 gram)
Przygotowanie:
Do filiżanek wkładamy papier do pieczenia. Ja wycięłam z niego trójkąty, by łatwiej było je złożyć w środku i nie utworzyły się nieładne zagniecenia. Następnie przycisnęłam papier pojemnikiem po dużym jogurcie, by papier ładnie przylegał do ścianek.
Nagrzewamy piekarnik do 180'C.
Suche składniki mieszamy w jednej misce a w drugiej składniki mokre. Do miski z płynami wsypujemy mieszankę mączną i mieszamy kilka razy aż się połączą, Filiżanki wypełniamy masą do 3/4 wysokości. W środek każdej muffinki wciskamy odszypułkowaną truskawkę. Jeśli używasz innych drobnych owoców- np jagodowych, możesz dodać je pod koniec wyrabiania masy, lub wcisnąć całe maliny, czy jeżyny.
Wstawiamy muffinki do rozgrzanego piekarnika i pieczemy 20-25 minut aż się lekko zarumienią. Dla pewności przed wyjęciem sprawdzamy czy patyczek w nie włożony jest suchy.
Pysznie smakują z dodatkiem domowego dżemu z porzeczek, lub z własnej roboty sosem z owoców leśnych. Moim zdaniem takie muffinki świetnie pasują na śniadanie w domu, czy tez drugie śniadanie w szkole lub w pracy.
Smacznego!
![]() | |
| Ramekin Muffin |
niedziela, 6 maja 2012
Sezon na szparagi. Salatka z bialymi szparagami i truskawkami i warzywna tarta
Po dłuższej przerwie wracam wraz z nowymi sezonowymi produktami. Miałam przyjemność odwiedzić w czasie dłuuuugiego weekendu naszych bratanków Węgrów. szczerze liczyłam na próbowanie nowych potraw węgierskiej kuchni i spożywanie ichniejszego wina. Niestety trochę się zawiodłam Już przewodnik po Węgrzech ostrzegał nas, że wegetarianie będą mieli problem ze znalezieniem czegoś dla siebie. Ale z drugiej strony wyczytałam, że lubiane są tam szparagi i w sezonie często pojawiają się w menu. Być może nie trafiłam do odpowiedniej restauracji, a fakt jest taki że na te wytworne mnie po prostu nie stać, no ale szparagów w Budapeszcie nie widziałam.
Szczęśliwym zbiegiem okoliczności trafiliśmy do pięknej, wytwornej i o dziwo taniej restauracji w Esztergom na północ od Budapesztu. Jeśli kiedyś będziecie odwiedzać to miasto z majestatyczną, olbrzymich rozmiarów bazyliką, zajrzyjcie u jej podnóże do restauracji w centrum kulturalnym Primas Pince. Byliśmy na tyle głodni, że nawet nie pomyślałam o zrobieniu zdjęć prześlicznym potrawom jakie pojawiły się na naszym stole. Szczególnie smakowało nam grillowane tofu podane na lekkiej sałatce składającej się z mieszanki salat, grzybków (niestety nie wiem jakich) truskawek, grzanek, zielonego sosu- moim zdaniem z natki pietruszki oraz tych upragnionych szparagów. Tofu pachniało i smakowało niesamowicie z wyraźną nutą dymu z drewna. Połączenie truskawek i szaragów zwróciło nam w głowie.
Znajomi z którymi się wybraliśmy porównywali smak tradycyjnego węgierskiego gulaszu w kilku miejscach. Ja nie trawię tego typu dań przygotowywanych i pływających w smalcu. Im smakowało.
Próbowaliśmy za to wspólnie Langosza. Również nie należy on do lekkich potraw- bo jest to placek drożdżowy smażony na głębokim tłuszczu- ale zrekompensowaliśmy to sobie dużą ilością warzyw na wierzchu. Efekt smakowy był zaiste satysfakcjonujący. Langosze występują zarazem w wersji słodkiej jak i wytrawnej- tradycyjnie z dużą ilością śmietany i tartym serem, plus dla chętnych oczywiście papryka i salami. Jak już wspominałam mięs na Węgrzech nie próbowałam- co jest prawie profanacją bo stanowią 90% wyżywienia naszych bratanków. No cóż, nie lubię mięsa, a z ryb mieli tylko karpia, za którym tez nie przepadam. Muszę za to pochwalić ciastka. bardzo smakowały nam te na bazie ciasta francuskiego z bardzo dużą ilością nadzienia. Zarówno w formie rogalików jak i strudli smakowały wyśmienicie. Nadzienie orzechowe, makowe z dodatkiem owocowym lub serowym, nieprzesłodzone o wyrazistym smaku. Niebo w gębie :)
A więc oficjalnie u naszych południowych bratanków rozpoczęłam sezon na szparagi i truskawki. Żałuję, prawdopodobnie jak pół świata ze świeże szparagi możemy jeść tak krótko, ale może już taki ich urok. Podobne odczucia mam co do truskawek. Uwielbiam je pod każdą postacią, ale je mogę chociaż zamrozić no i wyhodować łatwo we własnym ogródku.
Zainspirowana sałatką z węgierskiej restauracji przygotowałam sałatką ze szparagami i truskawkami, która towarzyszyła pełnoziarnistej tarcie. Połączenie bardzo zdrowe i niesamowicie pyszne. Oto przepis:
Tarta pełnoziarnista z warzywami dla dwojga
(forma 18 cm)
170 g maki pszennej pełnoziarnistej
szczypta soli
80 g masła
kilka łyżek bardzo zimnej wody
Nadzienie:
4 łyżki przecieru pomidorowego
7-8 pomidorków koktajlowych
1/2 papryki podłużnej (lub 1/4 zwykłej żółtej )
1/2 średniej cukinii
gruby szczypior
oliwa z oliwek
suszone przyprawy (bazylia, tymianek, oregano)
sól, pieprz
Przygotowanie:
Zagniatamy ciasto na tartę z podanych składników. Masło rozdrabniamy w mące ręcznie lub przy pomocy noża, czy szpatułki aż do konsystencji kruszonki, po czym dodajemy powoli zimną wodę aż ciasto dobrze się zlepi i będzie gładkie. zawijamy w folię i wstawiamy do lodówki na co najmniej 30 minut.
Cukinię kroimy w cienkie dwu milimetrowe plasterki, skrapiamy oliwą i posypujemy przyprawami.
układamy je na blaszce razem z papryką pokrojoną w cienkie krążki i pomidorkami koktajlowymi posypanymi solą i oregano. Wstawiamy do piekarnika z opcją grill aż cukinia się lekko zarumieni. Można wszystko również usmażyć na patelni grillowej, lub na grillu, jeśli mamy taką możliwość. Po wyjęciu z piekarnika z pomidorów zdejmujemy skórę.
Ciasto na tarte wałkujemy na grubość 0.5 cm i wykładamy nim dno i brzegi formy do tarty. Ja użyłam tortownicy o średnicy 18 cm. Ciasto wykładamy z wierzchy papierem do pieczenia, zasypujemy go fasolkami by obciążyć ciasto i wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 190'C na 12 minut.
na wstępnie podpieczonym cieście rozsmarowujemy przecier pomidorowy i układamy na nim cukinię i resztę warzyw. Według uznania możemy dodatkowo posypać dowolną ilością przypraw. Pieczemy przez kolejne 15-20 minut w temperaturze 180'C. Przed podaniem posypujemy całość grubo pokrojonym szczypiorem
Wiosenna sałatka ze szparagów i truskawek
(dla dwojga)
Składniki:
2 duże garści rucoli
6 truskawek
4 białe szparagi
2 łyżki grubego szczypioru
1 kromka wieloziarnistego chleba
Sos:
1 łyżeczka ostrej musztardy
1 łyżeczka musztardy ziarnistej Dijon
1 łyżeczka soku z cytryny
1 łyżeczka miodu
ok 2-3 łyżki oliwy
szczypta soli i pieprzu
Wymieszać wszystkie składniki sosu- no końcu powoli dodając oliwę do momentu aż dobrze się połączą i będą miały kremową konsystencję. Doprawić solą i pieprzem do smaku.
Białe szparagi obieramy do 3/4 wysokości pozostawiając główki nienaruszone. Odcinamy zdrewniałe końcówki. Szparagi kroimy w kilkucentymetrowe słupki. Blanszujemy we wrzącej wodzie przez 3 minuty- dopiero po 2 minutach wrzucając główki. Hartujemy w zimnej wodzie i odcedzamy.
Truskawki pozbawiamy szypułek, szczypior drobno siekamy.
Z kromki chleba przygotowujemy grzanki- na patelni z odrobiną oleju, lub w piekarniku- również skropione kilkoma kroplami oliwy.
Sposób podania zależy od waszej inwencji twórczej. Ja proponuję podanie potrawy jak na zdjęciu obok.
Dla chętnych- proponuję dodać papryczkę chili dla odrobiny ostrości. Niejeden Węgier na pewno by tak zrobił :)
Smacznego!
Biorę udział a akcji

Szczęśliwym zbiegiem okoliczności trafiliśmy do pięknej, wytwornej i o dziwo taniej restauracji w Esztergom na północ od Budapesztu. Jeśli kiedyś będziecie odwiedzać to miasto z majestatyczną, olbrzymich rozmiarów bazyliką, zajrzyjcie u jej podnóże do restauracji w centrum kulturalnym Primas Pince. Byliśmy na tyle głodni, że nawet nie pomyślałam o zrobieniu zdjęć prześlicznym potrawom jakie pojawiły się na naszym stole. Szczególnie smakowało nam grillowane tofu podane na lekkiej sałatce składającej się z mieszanki salat, grzybków (niestety nie wiem jakich) truskawek, grzanek, zielonego sosu- moim zdaniem z natki pietruszki oraz tych upragnionych szparagów. Tofu pachniało i smakowało niesamowicie z wyraźną nutą dymu z drewna. Połączenie truskawek i szaragów zwróciło nam w głowie.
Znajomi z którymi się wybraliśmy porównywali smak tradycyjnego węgierskiego gulaszu w kilku miejscach. Ja nie trawię tego typu dań przygotowywanych i pływających w smalcu. Im smakowało.
Próbowaliśmy za to wspólnie Langosza. Również nie należy on do lekkich potraw- bo jest to placek drożdżowy smażony na głębokim tłuszczu- ale zrekompensowaliśmy to sobie dużą ilością warzyw na wierzchu. Efekt smakowy był zaiste satysfakcjonujący. Langosze występują zarazem w wersji słodkiej jak i wytrawnej- tradycyjnie z dużą ilością śmietany i tartym serem, plus dla chętnych oczywiście papryka i salami. Jak już wspominałam mięs na Węgrzech nie próbowałam- co jest prawie profanacją bo stanowią 90% wyżywienia naszych bratanków. No cóż, nie lubię mięsa, a z ryb mieli tylko karpia, za którym tez nie przepadam. Muszę za to pochwalić ciastka. bardzo smakowały nam te na bazie ciasta francuskiego z bardzo dużą ilością nadzienia. Zarówno w formie rogalików jak i strudli smakowały wyśmienicie. Nadzienie orzechowe, makowe z dodatkiem owocowym lub serowym, nieprzesłodzone o wyrazistym smaku. Niebo w gębie :)
A więc oficjalnie u naszych południowych bratanków rozpoczęłam sezon na szparagi i truskawki. Żałuję, prawdopodobnie jak pół świata ze świeże szparagi możemy jeść tak krótko, ale może już taki ich urok. Podobne odczucia mam co do truskawek. Uwielbiam je pod każdą postacią, ale je mogę chociaż zamrozić no i wyhodować łatwo we własnym ogródku.
Zainspirowana sałatką z węgierskiej restauracji przygotowałam sałatką ze szparagami i truskawkami, która towarzyszyła pełnoziarnistej tarcie. Połączenie bardzo zdrowe i niesamowicie pyszne. Oto przepis:
Tarta pełnoziarnista z warzywami dla dwojga
(forma 18 cm)
170 g maki pszennej pełnoziarnistej
szczypta soli
80 g masła
kilka łyżek bardzo zimnej wody
Nadzienie:
4 łyżki przecieru pomidorowego
7-8 pomidorków koktajlowych
1/2 papryki podłużnej (lub 1/4 zwykłej żółtej )
1/2 średniej cukinii
gruby szczypior
oliwa z oliwek
suszone przyprawy (bazylia, tymianek, oregano)
sól, pieprz
Przygotowanie:
Zagniatamy ciasto na tartę z podanych składników. Masło rozdrabniamy w mące ręcznie lub przy pomocy noża, czy szpatułki aż do konsystencji kruszonki, po czym dodajemy powoli zimną wodę aż ciasto dobrze się zlepi i będzie gładkie. zawijamy w folię i wstawiamy do lodówki na co najmniej 30 minut.
Cukinię kroimy w cienkie dwu milimetrowe plasterki, skrapiamy oliwą i posypujemy przyprawami.
układamy je na blaszce razem z papryką pokrojoną w cienkie krążki i pomidorkami koktajlowymi posypanymi solą i oregano. Wstawiamy do piekarnika z opcją grill aż cukinia się lekko zarumieni. Można wszystko również usmażyć na patelni grillowej, lub na grillu, jeśli mamy taką możliwość. Po wyjęciu z piekarnika z pomidorów zdejmujemy skórę.
Ciasto na tarte wałkujemy na grubość 0.5 cm i wykładamy nim dno i brzegi formy do tarty. Ja użyłam tortownicy o średnicy 18 cm. Ciasto wykładamy z wierzchy papierem do pieczenia, zasypujemy go fasolkami by obciążyć ciasto i wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 190'C na 12 minut.
na wstępnie podpieczonym cieście rozsmarowujemy przecier pomidorowy i układamy na nim cukinię i resztę warzyw. Według uznania możemy dodatkowo posypać dowolną ilością przypraw. Pieczemy przez kolejne 15-20 minut w temperaturze 180'C. Przed podaniem posypujemy całość grubo pokrojonym szczypiorem
Wiosenna sałatka ze szparagów i truskawek
(dla dwojga)
Składniki:
2 duże garści rucoli
6 truskawek
4 białe szparagi
2 łyżki grubego szczypioru
1 kromka wieloziarnistego chleba
Sos:
1 łyżeczka ostrej musztardy
1 łyżeczka musztardy ziarnistej Dijon
1 łyżeczka soku z cytryny
1 łyżeczka miodu
ok 2-3 łyżki oliwy
szczypta soli i pieprzu
Wymieszać wszystkie składniki sosu- no końcu powoli dodając oliwę do momentu aż dobrze się połączą i będą miały kremową konsystencję. Doprawić solą i pieprzem do smaku.
Białe szparagi obieramy do 3/4 wysokości pozostawiając główki nienaruszone. Odcinamy zdrewniałe końcówki. Szparagi kroimy w kilkucentymetrowe słupki. Blanszujemy we wrzącej wodzie przez 3 minuty- dopiero po 2 minutach wrzucając główki. Hartujemy w zimnej wodzie i odcedzamy.
Truskawki pozbawiamy szypułek, szczypior drobno siekamy.
Z kromki chleba przygotowujemy grzanki- na patelni z odrobiną oleju, lub w piekarniku- również skropione kilkoma kroplami oliwy.
Sposób podania zależy od waszej inwencji twórczej. Ja proponuję podanie potrawy jak na zdjęciu obok.
Dla chętnych- proponuję dodać papryczkę chili dla odrobiny ostrości. Niejeden Węgier na pewno by tak zrobił :)
Smacznego!
Biorę udział a akcji
Subskrybuj:
Posty (Atom)














