niedziela, 5 sierpnia 2012

Kremowa, kalafiorowa zupa łososiowa. Marzenia w rytmie Fado

Marzę o wakacjach nad ciepłym morzem, o spacerach po białym piasku przy blasku zachodzącego słońca, o kolacji w miłej restauracji na nadmorskim deptaku, o frappe z kulką lodów wypitej w południe, o zwiedzaniu starożytnych ruin, odrestaurowanych pałaców, o zagubieniu się w wąskich uliczkach nowego miasta, o próbowaniu pysznych miejscowych potraw, okrywaniu nowych smaków, o rozmowach z poznanymi ludźmi i wieczorach przy drinku z parasolką. Niestety nie w tym roku...

Grecja, Ouranopoli


Na otarcie łez po wcześniejszych podróżach  pozostały mi zdjęcia w albumie i na ścianie. jeśli chodzi o fotografię jestem tradycjonalistką i nie ma dla mnie nic lepszego niż wywołane zdjęcia, które mogę oglądać kiedy chcę. Ta obsesja jest we mnie już od dzieciństwa. Zawsze lubiłam uwieczniać wszystkie ważne dla mnie chwile, stąd w moim archiwum znaleźć można setki a może już i tysiące zdjęć... kto by je zliczył.
Fotografie, które są dla mnie szczególnie ważne i pełne znaczenia umieszczam w ramkach by móc patrzeć na nie jeszcze częściej.
Grecja Sithonia


Jako pamiątkę z podróży przywożę też często muzykę zasłyszaną na miejscu. Przeważnie nie wracam do niej zbyt często, ale są dni, gdy zatęsknię za jakąś plażą, albo małą kafejką i wtedy od razu gra z głośników komputera.
Sardynia

Od lat myślę o podróży do Portugalii. Tym razem, to właśnie muzyka mnie tam ciągnie. Marzę by odwiedzić piękne uliczki Lizbony, gdzie w słynnej Alfamie śpiewa się i żyje się muzyką Fado. Zaraziła mnie ją moja koleżanka, która pisała wiele lat temu pracę licencjacką o tej muzyce i jej twórcach. Później, dalej w arkana Fado poprowadził mnie pewien Portugalczyk, który nie raz słyszał wykonania śpiewaków fado w kawiarniach Lizbony, w prawdziwych domach fado.  Ten styl muzyczny wywodzi się od prostych ludzi z najniższego szczebla społecznego- żeglarzy, zawadiaków, prostytutek i biednych ludzi. Dzięki fado mogli oni przekazać swoje problemy, opisać świat i codzienność, której żyją. Fado pełne jest nieszczęśliwej miłości, zdrady, rozstań i powrotów. Fado to także sposób wyrazu miłości i nienawiści do życia, do miasta, do dalekich i bliskich portów. Moją ukochaną i zarazem bardzo znaną pieśniarką fado jest Mariza, ale to Amalia Rodrigues uznana była za królową fado. To dzięki niej ta portugalska muzyka zyskala światowy rozgłos i popularność.
Fado często mi towarzyszy i dzięki niemu moje marzenia o podróżach są jeszcze piękniejsze...

  
 
A teraz pora na jedzonko. Pomysł na zupkę przyszedł sam, wraz z ugotowaniem rybnego bulionu. Mogę powiedzieć, ze jest ona bardzo smaczna. Następnym razem zrobię jej odmianę tylko z białych warzyw, by miała jeszcze ładniejszy wygląd.

kremowa kalafiorowa zupa łososiowa


Kremowa kalafiorowa zupa łososiowa.
składniki:

1 litr bulionu z łososia **
3/4 litra wody
1/2 dużego kalafiora
1 średnia cebula
1 mały seler
1 duża marchewka
4 ziemniaki
2 łyżki masła czosnkowego (opcjonalnie)
sól, pieprz do smaku
100 g łososia wędzonego na zimno w kawałku

Przygotowanie:

**Bulion z łososia przygotowałam samodzielnie. Z całego sprawionego niespełna 2 kilogramowego łososia wykroiłam filety ze skórą, na inne okazje. Pozostał mi cały kręgosłup z głową. Umieściłam go w garnku i zalałam 3 litrami wrzątku. Wszystkie części łososia muszą być zakryte płynem. Wodę posoliłam wrzuciłam kilka ziarenek pieprzu i gotowałam przez ok 1 godzinę na małym ogniu. Bulion przecedziłam przez sitko.
Otrzymałam ok 1,5 litra bardzo aromatycznego bulionu. Można go użyć zarazem do zup, jak i do przygotowania galarety rybnej, gdyż znakomicie się  żeluje.

zupa łososiowa
Cebulę obieramy, drobno siekamy i podsmażamy w garnku na oliwie aż lekko zbrązowieje. Ziemniaki obieramy i kroimy w kostkę, wrzucamy do cebuli. Marchewkę i seler obieramy, kroimy na małe kawałki i również wrzucamy do garnka.  Podsmażamy wszystko przez kilka minut często mieszając. Dorzucamy kalafiora podzielonego na małe różyczki i zalewamy bulionem i wrzątkiem tak by pokryły wszystkie warzywa w garnku. Gotujemy całość do momentu aż wszystkie warzywa zmiękną czyli ok 15 minut.
Z zupy wyławiamy 2 łyżki cedzakowe warzyw a resztę miksujemy na gładko. Jeśli zupa jest w waszym uznaniu za gęsta możecie dodać do niej trochę wrzątku. Krem doprawiamy do smaku pieprzem i odrobiną soli, pamiętając że wędzony łosoś, też jest słony w smaku.

Przed podaniem do ciepłego kremu kalafiorowego wrzucamy wędzonego łososia bez skóry pokrojonego na niewielkie kawałki. Trzymamy na bardzo małym ogniu przez 3-5 minut, dorzucamy warzywa i zdejmujemy z ognia. Dodajemy masło czosnkowe i ostatni raz mieszamy.

Kalafiorowy krem z łososiem możemy podać w towarzystwie domowego chlebka, pieczywa  czosnkowego lub grissini.

Ta kremowa zupa latem świetnie smakuje także na zimno.

Smacznego!

I jeszcze królowa Fado na deser

3 komentarze:

  1. Wspaniałe zdjęcia, aż pojechałoby się gdzieś nad ciepłe morze. A zupka jak z łososia, to u mnie w domu na pewno by się sprawdziła i znikłaby w zastraszającym tempie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Och czuję to samo, chętnie pojechałabym nad ciepłe Greckie morze, bardzo tęsknię za tamtym klimatem, niestety jak Ty w tym roku się nie uda... może za rok nam wyjdzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny blog ;) Bardzo mi się podoba ;P
    +Zapraszam do mnie : http://photographyismyexistence.blogspot.com/
    Życzę miłego wieczoru :)

    OdpowiedzUsuń