Wyprawa była dla mnie podwójnie niesamowita. Nie dość, że mogłam wędrować po ulicach legendarnego miasta, oglądać dom Julii w Weronie to właśnie wtedy poznałam mojego ukochanego. Dokładnie w dniu wyjazdu :)
Ciasta w stylu colomba pasquale- czyli na przyklad panettone jadłam jeszcze wiele razy. Po powrocie do domu starałam się stworzyć sobie małą namiastkę Włoch na miejscu. Wtedy znalazłam genialny przepis na Panettone. Dziś się nim z wami podzielę.
PS. Ten przepis bierze udział w głosowaniu na Bloga Roku 2012. Jeśli przypadnie szanownemu czytelnikowi do gustu w pasku obok jest link do strony konkursu- Feel free to klick on ME. :)
Panettone
Składniki:
(na 2 baby)
1/2 szklanki mąki krupczatki
1/2 szklanki mleka
30 g drożdży
4 szklanki mąki pszennej
1/2 łyżeczki soli
2 łyżki cukru trzcinowego
2 łyżki cukru białego
1 jajko
4 żółtka
szklanka rodzynek
szklanka kandyzowanej skórki pomarańczowej
skórka otarta z 2 cytryn
1/2 szklanki rumu
6 łyżek likieru amaretto
1,5 kostki masła
łyżeczka szafranu lub kurkumy
Przygotowanie:
Zaczyn przygotowujemy z mąki krupczatki letniego mleka i drożdży. Rozcieramy dokładnie drożdże, dodajemy do nich ciepłe mleko, łączymy dokładnie i dodajemy mąkę. Mieszam zaczyn trzepaczką do jajek, by nie było w nim grudek. Zaczyn odstawiamy na 3 godziny pod przykryciem w cieple miejsce. Po tym czasie owijamy naczynie folią i wstawiamy na noc do lodówki.
Następnego dnia rano zalać rodzynki i skórkę pomarańczową rumem i pozostawić do nasączenie na 2-3 godziny. Po tym czasie osączyć je dokładnie na sicie i wymieszać z łyżką mąki.
W 1/2 szklanki ciepłej wody rozpuszczamy oba cukry. Dodajemy wodę do zaczynu i mieszamy razem.
Do dużej miski przesiewamy mąkę i dodajemy do niej zaczyn, jajka, żółtka, sól, skórkę z cytryny, amaretto i szafran. Wyrabiamy ciasto przez chwile przy pomocy drewnianej łyżki lub miksera. Odstawić na 15 minut, po czym dodać miękkie masło i dalej wyrabiać ok 10-15 minut. Jeśli po tym czasie ciasto za mocno się klei dodać więcej mąki. Czasem nie muszę dodawać mąki prawie wcale, ale tym razem dodałam przynajmniej 2/3 szklanki. To wszystko zależy od rodzaju mąki, wielkości jajek i innych czynników. Pod koniec dodajemy obsypane mąką bakalie i wyrabiamy jeszcze przez chwilę. Ciasto ma być miękkie i może się delikatnie kleić.
Ciasto odstawić w misce obsypanej mąką w cieple miejsce do wyrośnięcia. Przykryć je lnianą ściereczką i poczekać 2 godziny.
Wyrośnięte ciasto przedkładamy do formy. Ja użyłam małych tortownic (18cm) które wyłożyłam papierem do pieczenia z bardzo wysokim brzegiem. Panettone powinno być wąskie w obwodzie, ale za to wysokie. Myślę że dobrze spisze się też większa tortownica wyłożona papierem, ale panettone będzie miało inny kształt.
Ciasto rośnie kolejna godzinę. W międzyczasie rozgrzewamy piekarnik do 180'C. Przed pieczeniem ciasto smaruję maślanką i wstawiam do piekarnika na ok 50 minut. po 45 minutach gdy wierzch ciasta już się zarumieni trzeba sprawdzić patyczkiem do szaszłyków czy jest już gotowe. Gdy patyczek jest suchy można już wyłączyć grzanie i zostawić ciasto na 5 minut z uchylonymi drzwiczkami.
Ciasto odstawić do całkowitego ostygnięcia i dopiero wtedy pokroić.
Panettone jest bardzo puszyste, z wyczuwalną nutą amaretto i pysznymi rodzynkami do wydłubywania :)
Moje tym razem się zawstydziło i trochę opadło, ale i tak jest pyszne.
Smacznego i nie zapomnij by oddać głos na Moniczkę!
Na koniec kilka zdjęć pełnych wspomnień :)

