poniedziałek, 11 marca 2013

Omlet z daktylami i fetą na wyjątkowe śniadanie. Perski przepis prosto z LeTargu

LeTarg z wizyty na wizytę staje się dla mnie bardziej uzależniający. W moim domowym menu pojawiły się nowe stale pozycje. Wędlina od "Mądrego", kaszanka z "Dobrej Kiszki", jogurty i twarożek z Mlecznej Drogi", świeże mleko z Kurpiów, kozi serek z Koziej Łąki, wspominany już nie raz wędzony pstrąg z Kalinówki i daktyle od Persa. To właśnie o tych ostatnich będzie dzisiaj mowa.

Daktyle, które można kupić u Persa są po prostu niesamowite. Zapomnijcie o wysuszonych na wiór, sztucznie dosładzanych owocach palmy daktylowej. Wyobraźcie sobie naturalną słodycz, kremową konsystencję, owoc, który rozpływa się w ustach jest zdrowy i daje zastrzyk energii. Takie właśnie są daktyle od Persa. Sam sprzedawca do tego jest bardzo sympatyczny. Przy pierwszej wizycie proponował nam daktyle nadziewane papryką i owczym serem, które bardzo przypadły do gustu mojemu bratu. Ja zakochałam się w daktylach nadziewanych orzechami włoskimi z dodatkiem cynamonu i wiórków kokosowych. Gdy je pierwszy raz jadłam, przyszło mi na myśl skojarzenie ze smakiem baklavy...tylko bez ciasta :) Na stoisku znajdziecie również niesamowity sos Fesenjoon, który w perskiej kuchni służy do  marynowania, doprawiania mięs. Mi on smakował sam w sobie i pewnie znajdę dla niego inne zastosowanie :)

W czasie kolejnej wizyty nasz kochany Pers podzielił się ze mną przepisem na omlet z daktylami. Od razu wiedziałam, że mi zasmakuje, ale dość długo zbierałam się do jego przyrządzenia. W miniony weekend wreszcie miałam więcej czasu o poranku, by móc przygotować tak wytworne i pyszne śniadanie. Powiem wam, że omlet nie tyle nam smakował, co wzbudził wręcz ogromny zachwyt. Myślę, że jeszcze nie raz zagości na naszym stole zarówno w porze śniadania jak i lunchu.



Perski omlet z daktylami i fetą

na 2 osoby

4 jajka (z wolnego chowu)
6 sztuk świeżych daktyli
50 g sera feta (koniecznie prawdziwej greckiej) lub twarożku koziego/owczego
2-3 łyżki marynowanej papryki drobno pokrojonej (o dowolnym stopniu ostrości)
3 łyżki świeżej bazylii lub oregano
2 łyżki oliwy z oliwek



Daktyle pozbawiamy pestek i wrzucamy na rozgrzaną patelnię z oliwą. Podgrzewamy je na małym ogniu do momentu aż delikatnie zaczną się rozpuszczać.
W kubeczku roztrzepujemy widelcem jajka. Wlewamy je na patelnię do daktyli i dalej smażymy na niewielkim ogniu. Omlet delikatnie poruszamy, podważamy i przechylając patelnię pozwalamy by jajka powoli się ścinały, pilnując zarazem by się nie przypaliły.

Gdy omlet był już w połowie ścięty dorzuciłam do niego paprykę i fetę. Całość podgrzewałam jeszcze przez 3 minutki i doprawiłam posiekanymi listkami bazylii.

Omlet składamy na pół i od razu podajemy z kromką dobrego pieczywa.

Smacznego!

8 komentarzy:

  1. Nigdy nie kupowałam wysuszonych i chemicznych daktyli.
    Wspaniałe - duże i mięsiste zawsze można było kupić pod Halą Mirowską ,na Polnej lub na Ursynowie.
    Albo przywieźć z Izraela.
    Pan Pers nie jest jedyną alternatywą.
    Ale dobrze,że pojawił się na Le Targu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, daktyle mozna kupic wszedzie, ale czy na Ursynowie lub pod Hala Mirowska bedzie ktos kto podzieli sie tradycyjnymi przepisami?? LeTarg jest miejscem gdzie wspolna rzecza u klienta i sprzedawcy o nie tylko PIENIĄDZ, ale chec rozmowy, wymiany pogladow kulinarnych. LeTarg to nie bezpłciowy supermarket. Mysle ze daktyle nie sa tu glownym przedmiotem rozmowy, ale klimat LeTargu i osobowosc Persa.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  2. Hm, bardzo ciekawe połączenie! Uwielbiam daktyle, ale w wersji wytrawnej ich nie próbowałam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Łał! Nie znam takiej wersji! Na pewno kiedyś wypróbuję,bo uwielbiam daktyle :P Super!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe połączenie, muszę wypróbować! Może jutro rano ;)

    OdpowiedzUsuń